Reklama

Reklama

Barbara Wrońska: W sytuacji zagrożenia tworzenie mi nie idzie

Barbara Wrońska w ramach akcji #KiedyBędzieNormalnie wyznała, że obecny okres jest dla niej bardzo trudny. Artystka powiedziała nam, jak jej zdaniem, obecna sytuacja może na nas wpłynąć.

Wokalistka Barbara Wrońska bardzo tęskni za swoimi bliskimi. Jest bardzo zżyta z rodziną, dlatego rozłąka z matką, siostrą i przyjaciółką nie jest dla niej łatwa. 

- Jestem co prawda z moim partnerem, dziećmi i teściami, ale druga część rodziny została odizolowana - mówi ze smutkiem.

Reklama

Artystka zauważa również inne negatywne aspekty obecnej sytuacji. Brakuje jej swobody poruszania się. Chciałaby wyjść już z domu i "chodzić tam, gdzie chce, a nie tam, gdzie jej wolno". Marzy o tym, aby znów wybrać się na piknik lub wycieczkę i zwyczajnie móc pojeździć na rowerze. Nie może się doczekać, aż wróci do koncertowania i znów będzie mogła poczuć energię bijącą od publiczności.

- Tęsknię za takim względnym spokojem i ładem. Bo teraz mam takie wrażenie, że jest bardzo niebezpiecznie i chaotycznie - przyznaje.

Barbara Wrońska stara się jednak widzieć również pozytywne strony tego, co nas spotkało. Piosenkarka zauważa, że nareszcie przestaliśmy żyć w pędzie, a dzięki temu zaczęliśmy dostrzegać ludzi, którzy są wokół nas. Można też pomyśleć nad sobą i nad tym, co się dzieje na świecie. 

To najbliższa rodzina jest teraz dla niej wsparciem. Artystka przyznaje, że w trudnych chwilach nastrój poprawia jej partner oraz dzieci, które: "są odskocznią od tego wszystkiego, co się dzieje." 

- Mam super syna, który jest mega gościem i fajnie się z nim gada. Moja córeczka dwulatka też jest niezwykłą dziewczynką, bardzo wrażliwą - przyznaje, doceniając tak duże wsparcie ze strony swoich pociech. Barbara Wrońska mówi, że za sprawą wolnego czasu wreszcie dostali szansę, aby lepiej się poznać.  

Jaki wpływ będzie miała ta epidemia na to, jacy jesteśmy? Według artystki to, co się dzieje, ma szansę pomóc zrozumieć nam, co jest tak naprawdę ważne w życiu. Szybko zdewaluowało się to, o co każdy z nas walczył, o co się starał. Jakby dążenie do celu przestało mieć znaczenie, gromadzenie czegokolwiek, pęd, ograniczanie swoich kontaktów z bliskimi na rzecz pracy. Wszystko to straciło swoją wartość w momencie wybuchu tej epidemii.

- Zostaliśmy my i nasi bliscy. I to jest jedyne, na co mamy wpływ - mówi Barbara Wrońska, która ma nadzieję, że po tym wszystkim, chociaż część ludzi zmieni podejście do życia. Kiedy na świecie będzie już spokojnie, piosenkarka pojedzie uściskać bliskie osoby. Czeka z niecierpliwością na spotkanie z zespołem i fanami. Później bardzo chciałaby wybrać się w daleką podróż, by móc na własne oczy zobaczyć coś niesamowitego, na przykład w Australii. 

- Po prostu nie traciłabym czasu i zaczęłabym oglądać świat niezależnie od szkoły, pracy, planów i całej reszty. Ostatecznie nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, a świat fajnie, by było zobaczyć - wyznaje.

***

Artykuł powstał w ramach akcji portalu Interia #KiedyBędzieNormalnie", w której przedstawiciele świata kultury i sportu dzielą się z czytelnikami portalu swoimi refleksjami na temat obecnej sytuacji, zdradzają, za czym tęsknią i czego im brakuje najbardziej, jak radzą sobie ze stresem oraz jakie mają plany na czas po pandemii.


W naszej akcji wzięli udział również:

Tomasz Jakubiak

Kuba Sienkiewicz

Łukasz Orbitowski

Emilian Kamiński

Mateusz Damięcki

Jan Wieczorkowski

Michał Bajor

Mateusz Janicki

Zbigniew Boniek

Mariusz Czerkawski

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk

Urszula Radwańska

Andrzej Krzywy



Dowiedz się więcej na temat: Barbara Wrońska | gwiazdy | pandemia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje