Reklama

Reklama

Magia tanga: Namiętność, bliskość, dotyk

Odpowiedź na nigdy nie wyrażone tęsknoty, albo miły sposób spędzania wolnego czasu. Wakacyjna rozrywka, albo przygoda na całe życie. Nawet jeśli nie wiesz, czym tango może stać się dla ciebie, wakacje to dobry moment, by się przekonać. Dla młodych i starych, roztańczonych i tych, których codzienna rutyna wcisnęła w "siedzący tryb życia" - o tym, dla kogo jest ten taniec i dlaczego warto go tańczyć, opowiadają nauczyciele tanga argentyńskiego Anna i Marcin Sieprawscy.

Izabela Grelowska, Styl.pl: Poprowadzicie warsztaty z tanga argentyńskiego w ramach tegorocznej edycji Bulwar[t]u Sztuki. Czego uczestnicy mogą się spodziewać?

Reklama

Anna Sieprawska: - Będziemy uczyć tanga od podstaw. Zapraszamy osoby, które chciałby spróbować, ale do tej pory nie mogły znaleźć czasu. Mamy lato. Wakacje to dobry moment, żeby zrobić coś dla siebie.  Całość warsztatów odbędzie się we wspaniałym otoczeniu, w ogrodzie Teatru Łaźnia Nowa. To cudowne, że możemy wyjść wieczorem, poczuć powiew wiatru, usłyszeć nie tylko muzykę, ale i śpiew ptaków i w takim  otoczeniu uczyć się tańczyć.

Skomentujcie takie zdanie: "Jestem stary/stara, a taniec jest dla młodych. Nie idę na warsztaty".

AS: - Tango jest idealne dla osób, które uważają, że już są za stare na to, żeby tańczyć. To nie jest bardzo wysiłkowy taniec i bazuje na naturalnych elementach ruchu, przede wszystkim na chodzeniu. Podstawowym krokiem tanga jest po prostu krok do przodu. Za nim następuje kolejny i jeszcze jeden i tak zaczynamy tańczyć. Jeśli potrafimy chodzić, to potrafimy również tańczyć tango.

Marcin Sieprawski: - Najstarsza partnerka, z którą tańczyłem, miała około 90 lat i nie wyglądało na to, żeby miała zamiar przestać. Jeśli ktoś ma dwadzieścia czy trzydzieści lat, to może włączyć do tańca elementy wymagające większej sprawności, ale wiek nie jest przeszkodą.  To świetna forma ruchu, która wręcz sprzyja zachowaniu sprawności i radości życia.

To jeszcze takie stwierdzenie: "Widziałem/widziałam pokaz tanga w telewizji. Były piękne stroje, wspaniałe buty, a ja takich nie mam. Lepiej zostanę w domu".

AS: - Na te warsztaty można przyjść w dżinsach i podkoszulku, w trampkach albo w klapkach. Jeśli ktoś będzie miał ochotę, to może się później zaopatrzyć we wspaniałe stroje, a zdradzę, że można je dorwać w każdym szmateksie. Nie warto się tym przejmować i nakładać na siebie dodatkowej presji, bo świat i tak jest pełen wymagań. Przyjemność z tańca można czerpać w najzwyklejszych ubraniach.

MS: - Dla wielu osób wyjścia na milongi, czyli imprezy tangowe, to okazja, żeby się  w jakiś szczególny sposób ubrać. To po prostu dodatkowa przyjemność, a nie warunek.

Chcemy też podkreślić, że taniec jest dla wszystkich. Wiele osób widzi taniec głównie w telewizji w wykonaniu artystów czy gwiazd. Ale nie trzeba być gwiazdą, żeby tańczyć. To rozrywka, którą zwykli ludzie stworzyli dla zwykłych ludzi.  

A jeśli ktoś powie: "Taniec to tylko nauka kroków, które się później powtarza. To nuda!"?

MS: - Podczas nauki wykonuje się i powtarza pewne ćwiczenia, ale tango jest tańcem improwizacyjnym i nie polega na odtwarzaniu wyuczonych schematów. Jest tu sporo miejsca dla kreatywności. Różnych tańców, także tanga, można uczyć przez wprowadzanie sekwencji kroków. My uczymy raczej prostych elementów, które można później w dowolny sposób łączyć, ale też dopasować je do siebie. Po prostu wybrać te, które sprawiają nam przyjemność i dobrze się bawić.

AS: - W tangu chodzi przede wszystkim o nauczenie się komunikacji. O nadawanie i odbieranie sygnałów, które płyną między partnerami. Najpierw musimy wejść głębiej w świadomość własnego ciała, połączyć się z nim, a później wychodzimy z tego do drugiej osoby i uczymy się komunikacji z nią za pomocą ruchu. To jest istota tanga.

MS:  - Tango można potraktować jako praktykę uważności w duchu mindfulness. Jako medytację w ruchu.

Jeszcze ostatnie wątpliwości: "Pójdę na warsztaty albo na kurs tanga, ale co później z tymi umiejętnościami? Nie wiem, gdzie można tańczyć  tango".

MS: - W Krakowie,  podobnie jak w wielu innych miastach w Polsce, jest całkiem sporo imprez tangowych. Jeśli komuś spodoba się luźna atmosfera pod gołym niebem, zapraszamy w każdą niedzielę na krakowskie Planty w altanie muzycznej, gdzie już od jedenastu sezonów  odbywa się milonga "La Glorietta". Każdy, kto nauczy się podstaw, np. na warsztatach Bulwar[t]u może przyjść i dołączyć do tego środowiska, które bardzo prężnie działa. Oprócz wydarzeń lokalnych można uczestniczyć w tangowych wyjazdach czy maratonach. To świetna forma spędzania czasu.

A teraz trochę o niebezpieczeństwach. Występuje ryzyko uzależnienia...

MS: - To prawda, ale to dobry nałóg.

AS: -  Tango może uzależnić jak każde inne hobby. Nie bez znaczenia jest to, że tango to także  kontakty z ludźmi i spotkania jeden na jeden w parze. Mogą się one wiązać ze znacznym stopniem bliskości. To oczywiście zależy od tego, na co ktoś sobie chce pozwolić i co lubi. Jest w tym dużo intymności i to jest element uzależniający, bo w naszych czasach mamy głód dotyku. Mało się dotykamy, a dotyk jest nam po prostu niezbędny do życia i do rozwoju. Przeczytałam kiedyś, że według  psychoterapeutki Virginii Satir, człowiek potrzebuje czterech dotyków dziennie, by przeżyć, ośmiu, by być zdrowym, a dwunastu, by się rozwijać.

Tango jest sposobem, żeby sobie tę niezbędną dawkę dotyku zapewnić.

A jak to się stało, że wy zaczęliście tańczyć?

AS: - Tango zafascynowało mnie jako styl, kultura i muzyka, gdy miałam 16 lat.  Parę lat później trafiłam na warsztaty i tak już zostało

MS: - Ja byłem tancerzem tańców polskich i bardzo aktywnie działałem w tej sferze. Kiedyś pod wpływem impulsu wyciąłem z gazety zdjęcie pary tańczącej tango gdzieś na ulicach Buenos Aires. Tańczyłem oberki, kujawiaki, mazura, a to zdjęcie wisiało na ścianie. I kiedyś podczas organizowania turnieju tańców polskich, jedna z choreografek wpadła na pomysł zaproszenia nauczycielki tanga. W ten sposób sytuacja ze zdjęcia na ścianie zaczęła powoli "ożywać".

Słyszałam, że to tango "wybiera" i w odpowiednim momencie po prostu pojawia się w życiu osób, którym jest przeznaczone.

AS: - Są takie legendy. Prawdopodobnie jest pewien typ psychologiczny osób, które lubią tango. To ludzie, którzy mają w sobie jakąś tęsknotę.

Może ci, którzy czytają tę rozmowę, dostali właśnie od tanga pierwszy znak?

MS: - Serdecznie zapraszamy, przyjdźcie i sprawdźcie, może okaże się, że to jest właśnie to coś, czego szukaliście. A jeśli tak, nie ma się co bronić. Trzeba iść za głosem serca.

Warsztaty odbędą się w ramach tegorocznej edycji akcji Bulwar[t] Sztuki

Środy: 22.07, 29.07, 5.08, 12.08 godzina 18.00, ogród teatru Łaźnia Nowa, os. Szkolne 25, Kraków

Czytaj również:

Jak dbać o stopy?

Gyrokinesis - ruch, który otwiera

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje