Reklama

Reklama

Stopy to podstawa

Pumeks, dywanik łazienkowy i wysokie obcasy okazują się być podstępnymi wrogami naszych stóp. O tym, jak uniknąć błędów w pielęgnacji, pozbyć się zrogowaceń, „halluksów”, kurzajek, (a nawet cellulitu) oraz w jakich sytuacjach zaniedbania mogą być zagrożeniem życia - opowiada podolog, Leszek Lisowski.

Izabela Grelowska, Styl.pl:Jakie są najgorsze nawyki, które niszczą stopy, i które moglibyśmy szybko zmienić?

Reklama

Leszek Lisowski, podolog: - Po pierwsze - nieprawidłowe obcinanie paznokci. To nagminny błąd, który prowadzi do bardzo bolesnych powikłań. Paznokcie obcinamy na prosto, jak od linijki. Narożniki paznokcia powinny być wypuszczone na opuszek palca, a część środkowa powinna być ścięta maksymalnie krótko, by nie zahaczać o paznokieć skarpetą lub butem i nie ryzykować urazu. Obcinanie na półokrągło powoduje, że paznokcie zapadają się w wały okołopaznokciowe. Skutki wrastania paznokcia mogą być poważne i wymagać nawet leczenia operacyjnego.

- Nie należy używać tarek, a w szczególności nie trzeć skóry na sucho. Tarcie powoduje podniesienie temperatury powierzchniowej skóry, co aktywuje wydzielanie naskórka rogowego. W ostatnim czasie bardzo popularne są też skarpetki złuszczające. Ludzie nie wiedzą, co w nich jest i co mogą zrobić ze stopami. Reakcje alergiczne na zawarte w nich kwasy mogą być bardzo poważne. Radziłbym unikać takich eksperymentów.

- Kolejna rzecz, która pokutuje w naszym społeczeństwie jeszcze od poprzedniego stulecia, to nagminne siedzenie z nogami w miskach i moczenie stóp na potęgę. To jest bardzo niekorzystne. Zwykła higiena: kąpiel, prysznic i dokładne wytarcie stóp w pełni wystarczają. Moczenie nóg w miskach nic dobrego nie przynosi, wręcz przeciwnie - skóra, jeśli jest długotrwale poddawana działaniu wody, zaczyna rogowacieć zdecydowanie szybciej.

Czym różni się podstawowy zabieg podologiczny, tzw. pedicure medyczny, od pedicure kosmetycznego?

- Jak wspomniałem, skóra stóp nie powinna być poddawania długotrwałemu zanurzeniu w wodzie ani tarta za pomocą tarek czy pumeksów. W przypadku pedicure kosmetycznego stopy najpierw są dość długo moczone, a następnie naskórek rogowy jest traktowany za pomocą tarki, frezarki lub innego narzędzia. Takie działanie nie usuwa zmiany rogowej, tylko nieco ją ściera. W przypadku pedicure medycznego naskórek rogowy jest usuwany za pomocą skalpela do miękkiej warstwy, następnie powierzchnia skóry jest wygładzana. Po pedicure kosmetycznym zmiany odnawiają się dość szybko, ponieważ tylko niewielka warstwa zostaje usunięta. W ramach pedicure medycznego zmiana usuwana jest w całości. Efekt zabiegu jest zdecydowanie trwalszy.

Czyli jak długo się utrzymuje?

- Półtora - dwa miesiące, czasem dłużej. To zależy również od tego, czy chód jest prawidłowy, czy jest nadwaga, czy są jakieś zmiany zwyrodnieniowe np. paluch koślawy, płaskostopie poprzeczne. To dosyć częste zmiany u pań, które noszą buty na wysokich obcasach.

Noszenie butów na obcasach wpływa na rogowacenie naskórka?

- Tak. W takim obuwiu nacisk na stopę jest rozłożony nieprawidłowo. Pięta jest w odciążeniu, a całe przodostopie w przeciążeniu. To powoduje, że organizm uruchamia wydzielanie naskórka rogowego w celach ochronnych, żeby nie doszło do przetarcia skóry i kości nie wyszły na wierzch. Takie zmiany przechodzą później w zmiany chroniczne, czyli pomimo usunięcia i tak odrastają. Inna często spotykana zmiana wywołana wysokimi obcasami to paluch koślawy.

Czyli popularne "halluksy"?

- Tak, choć nie jest to poprawne określenie. Paluch koślawy to, obok płaskostopia poprzecznego i ostrogi piętowej, jedna z najczęściej występujących deformacji stóp.

Jakiej terapii mogą się spodziewać osoby z paluchami koślawymi? Jak wygląda leczenie?

- Wszystko zależy od stopnia deformacji. Jeśli mamy fazę wstępną, stosując wkładki, taping czy ćwiczenia, możemy ją w znacznym stopniu skorygować i zatrzymać. Jeśli występuje rotacja o kącie powyżej siedmiu stopni, nie uzyskamy w leczeniu zachowawczym żadnej korekcji, możemy jedynie hamować dalsze zmiany. W przypadku bardzo zaawansowanych zmian pozostaje tylko zabieg chirurgiczny. Później można stosować leczenia zachowawcze, aby zmiana nie nawróciła, co zdarza się niestety często.

- Z pewnością słyszała pani, że ktoś przeszedł zabieg korekcji palucha koślawego, po czym problem wrócił. Jest to konsekwencja niestosowania się pacjentów do zaleceń. Bardzo istotną rzeczą po zoperowaniu palucha koślawego jest pozbycie się całej garderoby obuwniczej. Jeśli przez lata mieliśmy nieprawidłowy chód i złe ułożenie stopy, to wszystkie buty, które nosiliśmy są już zdeformowane. Jeśli włożymy do takiego buta skorygowaną stopę, odtworzymy deformację.

- Wbrew powszechnej opinii paluch koślawy nie jest zmianą dziedziczną. Pacjentki często powtarzają, że "babcia miała halluksy, mama miała, to ja też będę miała". To nie jest prawda. Można mieć pewne predyspozycje jak hipermobilność stawów, ale one nie przesądzają o wystąpieniu zmian. Paluch koślawy jest deformacją mechaniczną.

Jeśli wiemy, że nie zrezygnujemy z obcasów, to czy jest sens podejmowania leczenia? Czy trzeba się liczyć z tym, że podolog zaleci chodzenie na płaskim?

- Podolog nie może nikomu zabronić chodzenia w czymkolwiek. Możemy wskazać drogę, ale to pacjenci decydują, na ile wezmą sobie do serca te porady. Oczywiście najlepiej jest wpłynąć na przyczynę, ale jeśli nie chcemy czy nie możemy tego zrobić, bo np. taki mamy dress code w pracy, to chociaż zadziałajmy na skutek. Zastosowanie wkładek ortopedycznych w pierwszej fazie palucha koślawego zapobiegnie dalszej deformacji. Regularne usuwanie zrogowaceń powoduje, że naskórek narasta w mniejszym stopniu. Usuwanie tego typu zmian pomaga w komforcie codziennego funkcjonowania.

Wspomniał pan o wkładkach. Kto i kiedy powinien je stosować?

- Spektrum zastosowania wkładek jest bardzo szerokie. Po wkładki zgłaszają się pacjenci z bólami stóp, ale wiele osób, które z racji pracy siedzącej skarżą się na bóle kręgosłupa, stawów biodrowych, kolanowych, bóle mięśniowe może odczuć ulgę po ich zastosowaniu. Za pomocą wkładki zmieniamy nie tylko ustawienie stopy, ale i całego ciała. Wpływamy na biomechanikę kończyny dolnej i korygujemy sposób poruszania się, co bezpośrednio przekłada się na sposób pracy stawów skokowych, kolanowych i biodrowych i ogólnie pracy całego naszego organizmu. U wielu pacjentów po zastosowaniu wkładek ortopedycznych ustępują bóle np. w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, które odczuwali latami.

- Wkładki możemy stosować nie tylko w deformacjach, ale też profilaktycznie, jeśli zaczynamy odczuwać dyskomfort w obrębie kończyny dolnej. Z jednym zastrzeżeniem. Nie mogą to być "gotowce" kupione w sklepie. Przygotowanie wkładki powinno być indywidualne i poprzedzone badaniem.

Co jest złego w gotowych wkładkach?

- Mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Bardzo popularną gotową wkładką jest wkładka na płaskostopie poprzeczne, która ma specjalną bańkę na przodostopiu, tzw. pelotę metatarsalną. Ta wkładka jest tworzona na podstawie statystyki i pelota będzie w niej zawsze umieszczona w tym samym miejscu. Trzeba pamiętać, że każda stopa jest inna i u jednej osoby taka wkładka pomoże, bo odciąży właściwe miejsce, a u wielu innych zaszkodzi, wprowadzając deformację. Dlatego jeśli się decydujemy na wkładki, to warto je zrobić indywidualnie dla potrzeb konkretnej stopy.

Inne częste problemy ze stopami to...

- Zmiany wirusowe. Bardzo dużo ludzi cierpi na zmiany brodawczakowe. Na dzień dzisiejszy zidentyfikowanych jest około 140 szczepów wirusa HPV, z czego kilka powoduje zmiany skórne na stopach, tzw. brodawki czy kurzajki. Panuje stereotyp, że ten wirus przenosi się najczęściej na basenach. Jest w tym ziarno prawdy, ale wirusem HPV można się równie dobrze zrazić w autobusie, albo przymierzając obuwie w sklepie.

- W internecie znajdziemy mnóstwo ludowych sposobów na kurzajki. Niektórzy pacjenci próbują leczyć wirusa HPV, przykładając kapustę. To nie pomoże. Skutecznych metod leczenia jest kilka: mrożenie, elektrokoagulacja, czyli wypalenie prądem, terapie kwasami. Jest kilka preparatów aptecznych, które mają niezłą skuteczność, są też preparaty do stosowania wyłącznie w gabinetach. W szczególnie trudnych przypadkach zmiany wycina się chirurgicznie.

- Ogólnie walka z wirusem HPV jest ciężka. Terapia jest z reguły długa, czasami bywa też uciążliwa dla pacjenta, szczególnie jeśli mamy liczne zmiany na obydwóch stopach. Leczenie wymaga czasu i systematyczności. Wizyty muszą być regularne, a preparaty przepisane do domu powinny być stosowane zgodnie z zaleceniami. Pozbycie się tych zmian nie jest sprawą prostą.

A jaka jest profilaktyka?

- Przede wszystkim trzeba dbać o odporność i właściwy poziom witaminy D3. W takich miejscach jak baseny, sauny, siłownie dobrze mieć przy sobie preparat dezynfekujący, odkazić stopy i odczekać chwilę zanim się założy swoje skarpety i obuwie.

Stopki w sklepach obuwniczych zabezpieczają?

- To nic nie daje. Wirus bez problemu je przenika. Zresztą wirus HPV bardzo lubi wilgoć i materiały, więc czynnikiem ryzyka są też dywaniki łazienkowe, które są często moczone i stają na nich wszyscy domownicy. To sprzyja zakażeniom.

Kto w pierwszym rzędzie powinien pomyśleć o wizycie u podologa?

- Przede wszystkim ludzie chorzy na cukrzycę. Podologia jako część medycyny została wyodrębniona właśnie z myślą o nich, aby ograniczyć liczbę amputacji, a co za tym idzie, także liczbę zgonów wśród osób chorujących na cukrzycę. Pacjenci z tzw. zespołem stopy cukrzycowej znajdują się w grupie najwyższego ryzyka. U nich jakakolwiek rana czy zadrapanie, które spowoduje stan zapalny jest bezpośrednim zagrożeniem życia, ponieważ może przekształcić się w zmianę martwiczą, a wtedy część stopy się amputuje. Statystyka i w Polsce, i na świecie jest taka, że 80 proc. osób chorych na cukrzycę, u których dokonano jakiejkolwiek amputacji przeżywa maksymalnie pięć lat.

W jakim momencie chorzy na cukrzycę powinni rozpocząć wizyty u podologa?

- Jak najwcześniej po postawieniu diagnozy. Działanie profilaktyczne pozwala zminimalizować ryzyko jakichkolwiek zmian. Cała specyfikacja zabiegowa, jaka została opracowana, poczynając od podstawowego zabiegu podologicznego, służy temu, aby minimalizować występowanie zmian potencjalnie niebezpiecznych. Te wszystkie zabiegi można oczywiście stosować też u pacjentów, którzy nie chorują na cukrzycę i rzeczywiście z roku na rok coraz więcej osób chodzi do podologów. Ludzie zaczynają dbać o stopy.

A czy to prawda, że w gabinecie podologicznym można się pozbyć cellulitu?

- W terapii i rehabilitacji stóp wykorzystuje się falę uderzeniową. To urządzenie, które działa na zasadzie młota pneumatycznego i rozbija przykurcze w tkance mięśniowej, powoduje lepsze ukrwienie mięśni, skóry i tkanki podskórnej. Tę metodę wykorzystuje się w leczeniu stanów pourazowych, zapalnych, przykurczy funkcyjnych. Jednym ze skutków ubocznych takich zabiegów okazała się redukcja cellulitu, bo fala uderzeniowa rozbija również podskórną tkankę tłuszczową. W tej chwili są już opracowane specjalne programy do redukcji cellulitu i dają bardzo dobre efekty. FU jest też stosowana w terapii obrzęków lipidowych, czyli tłuszczowych. Osoba chora na taki obrzęk może być bardzo szczupła od pasa w górę, natomiast jej pośladki, uda, łydki wyglądają jak wzięte od innej osoby. Jest to terapia dosyć bolesna, ponieważ fala uderzeniowa działa z dużą siłą i po zabiegu mogą nawet powstać siniaki. Ale rezultaty są bardzo dobre.

 Z podologiem Leszkiem Lisowskim rozmawiała Izabela Grelowska

Czytaj również: Wrastający paznokieć. Jak sobie z nim radzić?


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje