no i postanowione. po dlugotrwalych obratach z mezem zadecydowalismy, ze spokojnie moge isc na studia, wiec ide. mlodsza juz nie bede... nie raz zalowalam, ze zbyt pozno zdecydowalam sie na pewne sprawy "bo wiek, bo nie wypada, bo teraz powinno sie...". mam to szczerze mowiac teraz gdzies. mlodsza juz nie bede, a zyc w swiecie "co by moglo byc, gdybym sie zdecydowala" tez mi sie nie usmiecha.
co najwyzej poniose porazke. ale chociaz sprobuje.
zadziwijace, ze bedac otoczona ludzmi "z pasja", ktorzy dzien w dzien udowadniaja mi, ze nie ma sensu nakladac sobie kaganca, ja zamykam sie w klatce z napisem "za stara". na zycie nigdy sie nie jest za starym i wbij sobie to kobieto do glowy. co z tego, ze juz 28 lat... co z tego, ze jak dobrze pojdzie to w wieku 33 skonczysz "kolejne" studia. znajac zycie i siebie, wowczas bede myslala o kolejnym kierunku, a czemu by nie... a moze w koncu udaloby mi sie pojsc o stopien dalej... pozyjemy zobaczymy.
narazie nastawiam sie psychicznie na "znowu od zera".
a odnosnie tych obrad to tez przesadzilam, cala dyskusja wygladala mniej wiecej tak:
ja: chce isc na studia.
maz: bedziesz pracowac?
ja: tak. chce isc na studia zaoczne.
maz: to idz.
no to ide.
tylko teraz przydaloby mi sie zmienic prace, by weekendy miec spokojne. chociaz ... w aktualnej da rade ladnie pomanewrowac czasem, wiec tez nie jest najgorzej... hm... naprawde przydaloby mi sie wygrac w lotka, nie obrazilabym sie - hihi.
a teraz zakopuje sie w starych notatkach, ksiazkach i zapiskach. moze i lubie matematyke, ale kontakt z nia mialam bardzo dawno temu, a ostatnio sporadycznie komus tam pomagalam... warto by sobie przypomniec co nieco.
nakrecilam sie.
jestem szczesliwa. mam wiele powodow, by czuc sie zadowolona. mam wspanialego mezczyzne, ktory byl na tyle szalony,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)