Mam sjagon.Pięcioro dzieci w domu. W tym moich osobistych troje. Po za tym dołek,a właściwie dół.
Jutro psychoterapia i On chce jechać ze mną.Zabronić? Wpadnie w szał. Gdy pojedzie ze mną będę się całą godzinę stresować,że stoi pod drzwiami i słucha. Powiedział,że ma nadzieję,że mi przejdzie i zrozumiem,że własne problemy rozwiązuje się samemu. Czy tak właśnie jest? W głowie mu się nie mieści co mogę robić przez godzinę z obcym facetem w pokoju sam na sam. Z psychoterapeutą oczywiście. Co to jest? Zwykły brak zaufania,czy patologiczna kontrola. Nie umiem tego przerwać. Nie umiem być stanowcza. Może do jutra sam się rozmyśli i odechce mu się tam ze mną jechać? Chyba dziś nie zasnę..
Odwiedzam końce i początki Gdzieś w mojej głowie zapomniane Nie karmię duszy piosenkami... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (11)