po wczorajszym dniu świstaka nastał chyba poranek kojota.
piękne wykwintne śniadanko z pochłanianiem fejsbukowskich niusów. śniła mi się koleżanka z podstawówki, co to przyjaźniłyśmy się w liceum i na studiach. pierwsze, co mi się zjawiło to, że składa 'sto lat' swojemu Kuzynowi! no qrwa se myśle. i na tym przestałam myśleć.
później to myślenie wróciło. przy myciu podłogi w łazience... już nie myślałam o koleżance tylko o tym kuzynie, co to pozwoliłam mu dzielić z sobą życie przez bezmała 6 lat. i wiem, że dobrze się stało, wszystko to co miało miejsce. potrafię, potrafię niezazdroszcząc życząc szczęścia, powodzenia i nawet niech mu będzie tych stu lat, choć nie sądzę, żeby dożył 50. takie życie, niech je przyżywa najlepiej jak potrafi!
tak rzadko go wspominam. a jak już pojawia się w moich myślach to postrzegam go jako kogoś kto odszedł na zawsze, umarł. . . przeraża mnie to troszeczkę. takie to przykre czasami.
oh! to jak z zaświatami kontakt. te życzenia... czy pięknie prawda?
wybraź sobie, że dostałam tą pracę. w tym radio! buahahaha im mniej się do czegoś przykładasz,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (2)
A jeśli chodzi o mycie podłogi to najlepiej odstresowuje i najlepiej się myśli. A myśleć można o wszystkim: o byłym, o przyszłym... Ale jak jesteś zdrowa to się ciesz życiem i czekaj na nowe piękne sprawy. A były dobrze, że był - wspominać można, zapomnieć można... Ależ my kobiety jesteśmy wrażliwe. Pozdrawiam cieplutko!