Dziś moja cierpliwość się skończyła. B jest cha.mem zbolałym. Jego chamstwo przedziera się przez słuchawkę telefonu, wędrując przez moje narządy słuchowe, docierając do wnętrzności, tak usilnie i od mojego niechcenia, że tak robi mi się źle. Niezależnie, gdzie jestem, mam ochotę stanąć i wy.r.zygac tym jego niespełnieniem, szowinizmem życiowym, brudem.. J natomiast jest zbolałym cha.mem. Różnica polega na tym, że jego ból egzystencjalny, że nie przypomina okładkowego faceta, leczy go w podrywie, który jeśli mu nie wyjdzie ( a podobno, nie zdarza się to często), zwalawinę na kobietę, utwierdzając ją tym samym w przekonaniu, że jest w szczęśliwym związku. Jest jadowity, ale mało szkodliwie. Ma skłonności człowiecze i czasem mi Go żal.
Zaś A, zalicza się do kobiet z typu, co golą ‘myszki’ na wizytę facetów, a pozostała czystość świata jej nie obchodzi, więc taką idealną udaje. Przy rodzicach, takaż grzeczna, lojalna, miła. A jak ich zabraknie, to wyłazi z niej syf, jak z syfonu.
Zbrzydli mi ci ludzie. Zgagę mam, kiedy na nich patrzę.
Dziś obudziła się we mnie mała melancholia, która postanowiła przypomniec mi, ile w ostatnim półtora roku... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)
Po jaką cholerę takie wpisy!!!!!!!
Pozdrawiam, ale zniesmaczona jestem i to bardzo. xoxoxoxo
Mam nadzieję, że Twój następny wpis będzie bardziej optymistyczny, bo nie tylko świat, ale każdy człowiek ma tę drugą stronę, jaśniejszą i piękniejszą. Spróbuj dostrzec ją.
Nie pisz jednak nigdy więcej źle o swoich znajomych, bo wystawiasz tym niepochlebną opinię sobie. Naprawdę. xoxoxoxo
mira, wezmę do serca Twoją radę :) zapewne się przyda w życiu:)