ale jednak, nie mogę nie ponieść się pokusie nie napisania o wczorajszym zjawisku, niemal meteorologicznym.
Zatem wędruję sobie, juz chyba nawet szczęśliwa z tym parasolem w dłoni, bez niego, jakby czegoś mi brak:) - no, ale nie o tym. Więc nieprzerwanie idę, a tu zza mioch pleców yrasta mi patyczakowato chuda ' laska', w butach na kilometrowej szpilce, chwiejnym krokiem przemirza rynkowo brukową kostkę, pachnie na ostateczną odległość Kezno Jungle, ale to chyba flakonik pękł i postanowiła zafundować sobie poranny prysznic w perfumach, jednak na tym nie koniec, co krok, co wystawa, lustro sklepowe, lusterko, wszystko w jej przeglądającym sięodbiciu. Narcyz nie mógł napatrzec się na swoją wonną, śmierdząca już nawet od tej woni postać, która z daleka wyglądała, jak najpasztetniej mogła, z zachydumi szkitami, w zakrótkiej mini, na kościach miednicy, w butach nieprzystosowanych do warunków atmosferycznych i miastowych, zmokła kura, wczuwająca się w rolę piękności.
- oto żywy przykład, jakkobieta może stać się nieatrakcyjną, chcąc być boską, ale chyba nieświadomie boską komedią.
Dziś obudziła się we mnie mała melancholia, która postanowiła przypomniec mi, ile w ostatnim półtora roku... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze