po raz nie wiem już który obiecuję sobie, że coś zacznę. Obejżałam dzisiaj film o zdobyciu korony ziemi martyny w. - zazdroszczę jej siły w dążeniu do celu. Nie mam abicji zdobywania szczytów gór, moje cele są bardzo prozaiczne przyziemne: schudnąc w koncu, nauczyc się mówic swobodnie po niemiecku. Ale ciągle się czymś rozpraszam - zawsze jest coś pilniejszego, ważniejszego. Teraz jestem matką pracującą dwójki dzieci 10 latka i niespełna rocznego malucha. Ciągle mam wyrzuty sumienia, że wróciłam do pracy po 5,5 miesiącach, że pracuję 3/4 dnia i dla dzieci a właściwie głównie dla maleństwa mam zaledwie 3-4 godziny dziennie i to już na wielkim zmęczeniu. Gdzie w to wpleśc fitness, kurs języka? Jak okrac jeszcze dzieci z tak ubogiego czasu?
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze