Przejdź na stronę główną Interia.pl

Chroń piersi!

Europejki marzą o "łezkach", mieszkanki Ameryki Łacińskiej, gdzie chirurgia plastyczna jest bardzo popularna, preferują kształty kulisty. Większość kobiet chciałaby mieć większe piersi. Jednak zanim zaczniesz myśleć, jak by je zmienić, upewnij się, że są zdrowe.

Patrzysz w lustro i co widzisz, zdejmując stanik? Za małe, za duże, niesymetryczne, mało jędrne? Tylko co druga kobieta na świecie jest zadowolona ze swojego biustu.

Reklama

Tymczasem za oknem wiosna! Sweterki i polarki upychamy na dno szafy. Zapewne niejednej z nas przejdzie przez myśl, żeby poprawić sobie to i owo, najlepiej jeszcze przed wakacjami, by na plaży zaprezentować się z jak najlepszej strony. Każdy odpowiedzialny chirurg plastyk, nim chwyci za skalpel, wyśle Cię najpierw na badanie piersi. Zanim więc przejdziemy do kwestii estetycznych, trochę profilaktyki.

Kobiecy killer numer jeden

Rocznie raka piersi wykrywa się u ponad 12 tys. Polek. Z roku na rok liczba zachorowań wzrasta o kilka procent i jest to tendencja światowa. Dlaczego? To skutek starzenia się społeczeństwa i zmiany stylu życia. Miesiączka pojawia się u coraz młodszych dziewcząt, kobiety coraz później rodzą pierwsze dziecko, coraz częściej też mają nadwagę. A to wszystko oznacza, że organizm coraz dłużej produkuje estrogeny, które mają wpływ na rozwój nowotworu.

– Jeśli guz zostaje wykryty wcześniej, a jego średnica nie przekracza centymetra, to szanse wyleczenia są ogromne – tłumaczy prof. dr hab. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Piersi w Centrum Onkologii w Warszawie. – Jednak ciągle większość Polek trafi a do lekarza zbyt późno, kiedy choroba jest zaawansowana. Wówczas szanse wyjścia z niej są znacznie mniejsze.

Zależą także od tego, gdzie i jak zdecydujemy się leczyć. Bo usunięcie guza to dopiero połowa sukcesu. Potem trzeba jeszcze zastosować odpowiednie leczenie uzupełniające: chemio-, czasem także radioterapię, by wyeliminować pojedyncze komórki nowotworowe przyczajone we krwi czy tkankach otaczających guzek lub węzły chłonne, które mogą być przyczyną wznowienia choroby.

Największe szanse powrotu do zdrowia mają pacjentki specjalistycznych ośrodków, gdzie przy jednym stole zasiadają: onkolog, radiolog, chirurg, patomorfolog oraz radioterapeuta, i wspólnie zastanawiają się, jaka terapia dla tej konkretnej pacjentki będzie najwłaściwsza.

Histopatologiczne badanie tkanek guza dostarcza mnóstwa informacji na temat jego specyfiki, a co za tym idzie, wyboru optymalnego leczenia. Dlatego tak ważna jest ścisła współpraca z patomorfologiem. Taką wielodyscyplinarną opiekę zapewniają tylko duże ośrodki onkologiczne.

Wczesne wykrycie choroby ratuje życie, ale także umożliwia przeprowadzenie operacji oszczędzającej zamiast amputacji. Wówczas chirurg usuwa jedynie fragment piersi – guz i tkanki znajdujące się w jego bezpośrednim otoczeniu. Jeżeli nowotwór umiejscowi się w rejonie dekoltu i jego usunięcie pozostawi nieestetyczne wklęśnięcie, lekarz może wykonać tzw. operację onkoplastyczną, czyli w puste miejsce po guzie przesunąć zdrowe tkanki z innych rejonów piersi.

Dzięki informacjom, jakich dostarcza śródoperacyjne badanie histopatologiczne węzłów chłonnych, chirurg wie, w których z nich są komórki nowotworowe, i usuwa tylko je, oszczędzając zdrowe. Zachowanie węzłów chłonnych, szczególnie pachowych, ma ogromny wpływ na sprawność pacjentki po operacji. Znacznie szybciej wróci ona do normalnych zajęć.

W sytuacji gdy nie da się uniknąć amputacji, w sprzyjających okolicznościach lekarz może zaproponować chorej natychmiastową operację odtwórczą. Chirurg usuwa wówczas gruczoł piersiowy przez niewielkie cięcie wokół otoczki brodawki. A w to miejsce przeszczepia tkanki pobrane z podbrzusza pacjentki.

Czuj się bezpieczna

Ryzyko, że kobieta w wieku 20-49 lat zachoruje na raka piersi, wynosi tylko 1 proc., ale pomiędzy 50. a 69. rokiem życia już 3,5 proc. Przerażają cię statystyki? Jest prosta recepta, by nie umierać ze strachu przed rakiem: regularne badania profilaktyczne. Warto wyrobić sobie nawyk samobadania piersi co miesiąc, najlepiej zaraz po miesiączce. Dokładnie, kwadrant po kwadrancie wszystkimi palcami dłoni trzeba dotykać każdej, sprawdzać, czy nie zmienił się ich kształt.

Zaniepokoić powinny wszelkie zmiany o charakterze guzkowatym, stwardnienia, ale także zapadnięcia, zmiany kształtu brodawek lub sączący się z nich płyn. Niezależnie od samobadania należy raz w roku poddać się profesjonalnemu badaniu piersi: mammografii lub USG. Ginekolog doradzi, które z nich będzie bardziej odpowiednie w twoim przypadku.

Piękne kształty spod skalpela

Polki coraz częściej decydują się na operacje plastyczne biustu. Choć można go chirurgicznie podnieść lub pomniejszyć, w polskich klinikach chirurgii plastycznej zdecydowanie najpopularniejszy zabieg to jego powiększenie. Do wyboru mamy kilka metod. – Pod mięsień lub gruczoł piersiowy można wszyć wkładkę wypełnioną silikonem lub solą fizjologiczną, która wymodeluje pierś, nadając jej pożądany kształt: kulisty lub łezkowaty, powiększy jej objętość lub wypchnie ją do przodu – tłumaczy chirurg plastyk dr n. med. Lubomir Lembas z warszawskiej kliniki LuxMed.

Nowoczesna wkładka konsystencją przypomina naturalną pierś – miękka, jędrna, nagrzewa się do temperatury ciała. Kiedy zostaje odpowiednio dobrana, a operacja wykonana prawidłowo, nie sposób domyślić się, że interweniował chirurg. – Teraz możemy wybierać spośród około 400 opcji implantów. Kiedy zaczynałem operować kobiece piersi, miałem do dyspozycji jedynie cztery rozmiary: L, M, S i Petitte – mówi prof. Thomas Biggs, jeden z pionierów w dziedzinie operacji powiększania piersi, który ma na koncie ponad 8 tysięcy zabiegów.

– Wkładka nie może być jednak zbyt duża, bo efekt będzie nienaturalny i ucierpi na tym kręgosłup pacjentki zmuszony do dźwigania dodatkowych obciążeń – ostrzega profesor. Mentor, jeden z największych producentów implantów piersi, stworzył specjalny wzór matematyczny określający bezpieczne granice powiększenia.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje