Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wielkie ochłodzenie

Julia czuje się seksualnie wypalona, dla Olgi od „tych rzeczy” ważniejsze stało się dziecko. Iza żyje z mężem, który okazał się impotentem, ratunkiem dla małżeństwa Ewy jest już tylko terapia. A Weronika mówi o sobie: jestem aseksualna. Do gabinetów specjalistów zgłasza się coraz więcej par, które mają problem z życiem seksualnym. Dlaczego stajemy się oziębli? Zaglądamy do sypialni Polek i Polaków.

Sypialnia Olgi i Wojtka Równiutko zasłane ogromne łóżko z Ikei. Trzy poduszki - dwie duże po bokach, w środku mniejsza. Na patchworkowej narzucie, w jej centrum, siedzi wielki pluszowy królik - wróg numer jeden Wojtka. Co jakiś czas chwyta go za pluszowe ucho i ciągnie do więzienia, w głąb szafy. Areszt nigdy nie trwa długo, bo Olga dba o królika. I o to, by w małżeńskim łóżku dobrze było Natalce, ich pięcioletniej córce.

Reklama

Scena sprzed kilku dni. Wojtek budzi się zaskoczony, pod palcami wyczuwa coś ostrego, małego i twardego. Ogląda znalezisko w półmroku poranka: co to jest do cholery?! Obudzona Olga uspokaja: "Przestań, to ząb Natalki dla Wróżki Zębuszki, wypadł wczoraj, trzeba podłożyć monetę, zapomniałam". Wojtek kręci głową, wstaje zły. Olga okrywa córkę, która od lat śpi między nimi. "Moja księżniczka. Całe życie marzyłam, żeby mieć dziewczynkę. Natka już zna litery", chwali córkę.

Olga i Wojtek mieszkają pod Toruniem. Olga opowiada: - Studiowaliśmy razem na politechnice. Potem Wojtek dostał pracę w firmie budowlanej, ja w szkole jako matematyczka. Ale szybko zaszłam w ciążę i już nie wróciłam do pracy. Dziecko wciąż miało alergie, nie mogło chodzić do przedszkola, więc zostałam w domu, dorabiałam korepetycjami. We wrześniu Natka idzie do zerówki, poradzi sobie, jest komunikatywna i odważna - Olga znowu wraca do córki. A miałyśmy rozmawiać o seksie.

- No tak, tak. Ale o czym tu mówić? Seks jest dobry dla młodszych. Ja mam już 42 lata. Wojtek 43. Za tymi sprawami nigdy specjalnie nie przepadałam. Wojtek ma większy temperament. Przed ślubem raz nawet kochaliśmy się na plaży... - rozmarza się Olga. I zaraz się mityguje: - Teraz mam na głowie cały dom, obiad, zakupy. Lubię to. Lubię urządzać mieszkanie. Niedawno kupiłam lampę w Almi Décor. Ale nie jestem rozrzutna, to już raczej Wojtek. Na mikołajki kupił mi koronkową, czarną koszulkę. Za dwieście złotych, sprawdziłam w internecie. Powiedziałam: "Dobrze, że nie dałeś mi tego pod choinkę, wpadłabym pod stół, gdybym coś takiego miała rozpakować przy wszystkich".

Lew a królik

Olga nosi rozmiar 38, ma półdługie, naturalnie rude włosy i jasną cerę. Oryginalna uroda, szczupła sylwetka. Dlaczego taka kobieta przestała interesować się seksem? - To nie do końca tak. Lubię, jak Wojtek gładzi mnie po włosach, kładę mu głowę na kolanach, kiedy oglądamy telewizję. Ale gdy on czeka na mnie w łóżku i przebiera palcami po kołdrze, przypomina mi się scena z czołówki Czterdziestolatka, pamięta pani? Inżynier Karwowski, czyli taki lekko wyliniały lew, czeka na żonę i robi dwuznaczne miny. Trochę to infantylne. Mam wrażenie, że gdybym wyszła z łazienki ubrana w pończochy i szpilki, zagrałabym w nie swoim przedstawieniu. To już chyba do mnie nie pasuje - zastanawia się Olga.

"Lekko wyliniały lew" zaatakował ostatnio jakieś pół roku temu. - Mama wzięła Nastkę do siebie na tydzień. Była kolacja przy płycie Adele, Wojtek poszedł pod prysznic, wrócił w rozpiętej koszuli i boso, kiedyś to tak lubiłam. Dlaczego nic nie poczułam? Gdy zaczął mnie całować, dotykać, zrozumiałam: będę się zmuszać do seksu. Ale wolałam to, niż sprawiać mężowi przykrość - opowiada Olga. - Ale Wojtek wyczuł nieszczerość. Po wszystkim był smutny. Co miałam powiedzieć? Popłakałam się, a on poszedł oglądać koszykówkę. Od tego czasu jest coraz gorzej. Kiedy całuję, głaszczę dziecko, mąż patrzy bez uśmiechu. I to mnie wkurza. Przecież nie będę miała wyrzutów, że czule traktuję małą. Natalia nie jest zagrożeniem dla Wojtka. Złości mnie, kiedy on się tak wścieka o tego królika.

A jeśli on...

Niedawno robiąc coś w kuchni, Olga zaczepia Wojtka: "Wiesz, że jedna czwarta Amerykanów woli zrezygnować z porannego seksu, byle nie stać w korkach? Tak mówią badania". - Jakoś próbowałam wywołać dyskusję, że dla wielu ludzi ten kawałek życia nie jest najważniejszy - tłumaczy Olga. - "Ja bym jednak wolał seks" - odmruknął mi Wojtek i odpłynął do komputera. Teraz więcej siedzi w necie, nie wykluczam, że na stronach erotycznych - opowiada ona. Bez większej emocji.

Nie przeszkadzałoby jej, gdyby mąż oglądał pornografię? - Chyba nie. To tylko filmiki, obcy ludzie - mówi i smutnieje. Niedawno jej siostra i przyjaciółka w jednym zapytała: "Nie boisz się, że Wojtek znajdzie sobie kogoś na boku?". - W pierwszym odruchu pomyślałam: a dlaczego? Jeśli kocha, musi mnie rozumieć. Nie potrzebuję seksu, a on nie jest "zwierzakiem", który nie potrafi opanować żądzy.

Ale przypomniałam sobie jedną rzecz. Niedawno Wojtek wrócił z pracy w świetnym humorze. Zainteresował się malowankami Natalii, zapytał, jak moja wizyta w szkole - planuję wrócić do pracy. Dziś myślę, że może ten nastrój wywołała jakaś kobieta... Siostra zasiała ziarenko wątpliwości. Pojawiło się pytanie, co ja bym zrobiła, gdyby mąż mnie zdradził - Olga patrzy za okno. - Przepraszam teraz feministki. Przemyślałam to i uważam, że jeśli on wciąż byłby partnerem, z którym czuję się bezpiecznie, i gdyby przeprosił - chyba umiałabym mu wybaczyć. Byle nie ucierpiała rodzina, dziecko. Seks to tylko seks.

Sypialnia Izy i Maćka
Bałagan. Iza dawno przestała przejmować się każdą fałdką na beżowej narzucie. Na łóżku kilka rozrzuconych ubrań, notatki, pewnie Maciek pracował w nocy. Na podłodze po jego stronie białe frotowe kapcie zabrane przez męża z jakiegoś hotelu (jak ona tego nie cierpi!) i coś, co doprowadza ją do szału - kawałek bąbelkowej folii. Gdy Maciek jest zestresowany, wyciska bąbelki... W kwietniu będą obchodzili trzecią rocznicę ślubu. Iza umie policzyć, ile razy przez ten czas uprawiali seks.

- Raz po weselu, raz w nowym mieszkaniu, dwa razy na wakacjach, ze trzy po jakiejś wyjątkowej "akcji" z mojej strony, np. wtargnięciu pod prysznic, skąd Maćkowi trudno już było zwiać - wylicza. - A byłam w nim tak zakochana. Przystojny, błyskotliwy, poznaliśmy się na weselu kolegi. Maciek sprawiał wrażenie faceta, który wie, czego chce, i jak należy zaopiekować się kobietą. Wszystko mi w nim pasowało - uśmiecha się smutno Iza.

Ma 27 lat, jest dietetyczką. - Pochodzimy z tego samego miasta na Podhalu. Ojciec Maćka jest architektem, mama ginekologiem, leczyła się u niej moja mama. Wracała z wizyty i opowiadała: "Syn pani doktor już kończy prawo, już się dostał na aplikację" - wciąż coś nowego. Pani doktor jest radną i udziela się w kościele. Podobało mi się, że Maciek pochodzi z dobrej rodziny - mówi Iza.

Po pół roku znajomości zaproponowała, żeby on się do niej wprowadził. Zaczęła pracę wynajmowała dwa pokoje, mogliby wspólnie utrzymywać mieszkanie. - Zaprotestował i przepraszał. Rodzice są konserwatywni, po co psuć dobre relacje ze "starszymi". Pomyślałam: "W porządku, zasady są w cenie, poczekam" - opowiada Iza. - Nie uprawialiśmy seksu. To nawet miało swój urok. Byłam wcześniej z dwoma mężczyznami, z którymi kochałam się codziennie. Teraz wstrzemięźliwość wydawała się jak czekanie na odpalenie ferrari, które stoi w garażu, a kluczyki już trzyma się w dłoni. Wzięliśmy ślub po roku. Nie przewidziałam tylko, że to ferrari ma słaby silnik. Zmyliło mnie kilka reakcji Maćka na moje pieszczoty, prowokacje. Byłam pewna, że go podniecam.

Co ty wyprawiasz?!

Pierwsze zbliżenie Iza zaplanowała tuż po weselu. - W hotelu, gdzie mieliśmy własny apartament. Zdjęłam białą suknię, pod którą miałam koronkowy gorset. Tak długo czekałam na ten moment! I to był rzeczywiście moment. Gry wstępnej nawet nie odczułam, potem kilka szybkich ruchów w klasycznej pozycji. Już? Próbowałam ukryć rozczarowanie. Jest zmęczony, dużo pił - usprawiedliwiłam Maćka.

Tydzień później, po pierwszej kolacji we wspólnym mieszkaniu, podeszłam do niego i zaczęłam rozpinać mu koszulę. Odsunął się i powiedział, że najpierw pójdzie do łazienki. Wtedy jeszcze mnie nie zdziwiło, że on puszcza wodę takim cienkim strumyczkiem. Seks znowu trwał krótko, Maciek nie skomentował go słowem, zasnął. A ja struchlała leżałam obok: Boże, czy coś jest ze mną nie tak? - wspomina Iza.

Dziś nienawidzi godziny 23. Zna ceremoniał: najpierw Maciek porządkuje gazety i książki w salonie, ustawia naczynia w kuchni, karmi koty. Idzie do łazienki, Iza włącza stoper w głowie: ile tym razem? - Czterdzieści minut to minimum: nalewanie wody do wanny, kąpiel, mycie wanny, wycieranie podłogi, polerowanie lustra. Byle dłużej. Od kilku miesięcy, gdy on po tym wszystkim wchodzi cicho do sypialni z nadzieją, że śpię, udaję, że faktycznie śpię. Mam dość, poddałam się - opowiada.

Ma żal przede wszystkim do siebie. - Nie sprawdziłam go. A on słowem nie wspomniał o swoim problemie. Gdy w końcu zapytałam otwarcie, na czym on polega, Maciek tłumaczył mętnie: kompleks. Sama widzę, że "on" nie jest duży, koledzy dowcipkowali na WF-ie, pierwsza kobieta za jego plecami żartowała o "małym ptaszku w wielkiej klatce"... Opowiadał, wyciskając bąbelki.

Na co liczył? Że jakoś się przy mnie rozkręci. A ja walczyłam. Przekonywałam: niewielki penis nie musi być przyczyną aż takiej frustracji. Mizdrzyłam się, kupowałam żele, feromony, mocne alkohole, raz nawet szarpnęłam się na ostrygi. Nic, ściana, kilka siedmiominutowych stosunków w trzy lata. Kiedyś spróbowałam nowej techniki w łóżku. Myślałam, że miłość francuską Maciek odbierze jako sygnał: naprawdę mnie pociągasz, zobacz, co chcę z tobą robić... Usłyszałam: "Panuj nad sobą, co ty wyprawiasz?!". Zrozumiałam, że on nie chce żadnej "terapii".

Za dużo pragnę

O możliwości unieważnienia małżeństwa przez Kościół Iza usłyszała od koleżanki w pracy. Zaczęła drążyć temat. - Gdybym dowiodła, że Maciek jest psychicznie nieprzygotowany do roli męża, czyli także ojca, mam szansę uzyskać kościelny rozwód. Na rozprawie mogą mnie m.in. zapytać, czy jestem zmuszona do masturbacji ze względu na zaniedbania męża, wtedy będę się czerwienić, ale chyba warto ponieść koszt wstydu - opowiada.

Rzeczywiście, na pierwszym spotkaniu w kancelarii parafialnej ksiądz pyta: Czy na pewno stać panią na ekshibicjonizm przed sądem diecezjalnym? Iza nie jest pewna, ale wie: ma dość żebrania o seks. - Po jakimś czasie czułam się jak nimfomanka, której w głowie tylko jedno. Zaczęłam ostro biegać. Ale pożądania wybiegać się nie da - mówi. Niedawno była w podróży służbowej.

- Wieczór w klubie po oficjalnym spotkaniu. Szef marketingu poprosił mnie do tańca. Czułam jego ciało, zapach. Musiałam uciec do łazienki. Zrozumiałam, jak mało trzeba, żebym odpłynęła. Po co mi to wszystko? - pyta Iza. - Choć muszę przyznać, że w pozostałych sprawach mąż jest w porządku - zarabia, kupuje mi ulubione czekoladowe trufle i bilety do kina. Za to wciąż go kocham. Ale do rozwodu przymierzam się poważnie.

Iza nie wie, jakim cudem o celu wizyty w kościele dowiedziała się rodzina. Podczas ostatniego obiadu u teściów mama Maćka miała usta ściśnięte w kreskę, prawie się do niej nie odzywała. Pewnie ktoś jej uprzejmie doniósł. Nie czuje się dobrze z myślą, że będzie powodem skandalu. - Jeśli dojdzie do rozwodu, rodzina mnie przeklnie. Ale czy nie większym grzechem było to, że Maciek zataił, jaki jest naprawdę? Czy to wstyd, że chcę mieć męża, któremu na mój widok w bieliźnie oczy błyszczą z podniecenia? A może ja po prostu za dużo wymagam?

Sypialnia Weroniki i Darka Dwa łóżka. Na lewym górka poduszek w folkowy wzór, pled z frędzlami, wnętrzarskie magazyny. Królestwo Wery. U Darka - asceza dżentelmena. Narzuta w kratkę, żadnych bibelotów. Strefa wspólna to stolik pośrodku, na nim miseczka migdałów, przewodnik po Lizbonie.

Wera jest stylistką wnętrz, trochę po trzydziestce. Trafiła na Darka cztery lata temu. Oboje są aseksualni. - Jeśli już ktoś to o mnie wie, w końcu zbiera się na odwagę i pyta: jak to jest nie czuć w ogóle podniecenia na widok faceta? Bo to przecież nie do wiary. A jednak - opowiada Wera. Twierdzi, że jest aseksualna od urodzenia. - Nie podniecali mnie koledzy, nigdy z żadnym nie chodziłam. Oglądałam pisma pornograficzne i badałam swoje reakcje: co mi jest, dlaczego seks mnie nie kręci? Pierwszego chłopaka "zaliczyłam", żeby pozbyć się błony dziewiczej, a więc zbliżyć do świata "normalnych" kobiet. Po seksie tarłam się gąbką dwie godziny. Ale postanowiłam nie rezygnować, może coś we mnie zaskoczy. Zapuściłam długie włosy, żeby nie było widać, że moje sutki nie reagują podczas zbliżenia. Z filmów uczyłam się udawać orgazm. Ile razy poszłam do łóżka? Trzy. Po ostatnim wymiotowałam z obrzydzenia do samej siebie. W końcu trafiłam na portal dla "asów", tak nazywają siebie osoby aseksualne - opowiada Wera.

Bardzo ładna brunetka, w modnej sukience, kozakach na obcasie. Na portalu poznała Darka. - Przed nim niczego nie muszę udawać. Kiedyś na forum ktoś nazwał mnie"zwyrodniałą martwą macicą". Pod tym postem dopisał się Darek: "Nie przejmuj się idiotami. Lepiej wyłącz komp, idź poczytać. Polecam ci coś super, właśnie kończę..." - podał tytuł książki, którą miałam akurat na nocnej szafce. Przeszliśmy na maile, w realu spotkaliśmy się po trzech miesiącach.

Darek w drugiej minucie oświadczył: "Żebyśmy to mieli za sobą - mam minimalny poziom libido, blisko zera. W dzieciństwie zgwałcił mnie nauczyciel. Nie podniecają mnie kobiety. Ale ty się nie martw, podobają mi się twoje okulary". Śmialiśmy się oboje. Darek jest optykiem. Po roku wzięliśmy ślub.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: aseksualność | oziębłość | seks | problemy seksualne | impotencja

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje