Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wędzone niezdrowe?

Polska słynie z wędzonych tradycyjnymi metodami kiełbas, szynek, a także serów, ryb lub owoców (słynne wędzone śliwki węgierki). Okazuje się jednak, że bardzo długie wędzenie mięsa i wędlin może być niezdrowe.

W wyniku spalania drewna powstają substancje smoliste z grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), zwłaszcza benzopiren. Substancja ta prawdopodobnie przyczynia się do zwiększenia ryzyka zachorowania na raka, ponieważ może sprzyjać mutacjom genetycznym w komórkach organizmu.

Zadbaj o swoje bezpieczeństwo

Reklama

Czy wobec tego trzeba zrezygnować z jedzenia tradycyjnych wędlin czy ryb? Nie! Trzeba tylko wybierać te, które spełniają europejskie normy. Według nich zawartość benzopirenu w wędzonych produktach nie może przekraczać 2 mikrogramy na kilogram.

Można to uzyskać dzięki niewielkim zmianom w procesie wędzenia, np. przez skrócenie czasu wędzenia, obniżenie temperatury dymu lub zabezpieczenie drewna przed spływającym na nie tłuszczem.

Poza tym warto pamiętać, że jeśli dbamy o urozmaicenie naszej diety, to ryzyko jest mniejsze. Wprawdzie wraz z wędzonymi wędlinami czy serami wprowadzamy do organizmu szkodliwe substancje smoliste, ale jeśli jemy warzywa i owoce, to dostarczamy mu cennych składników o odwrotnym działaniu, czyli antyoksydantów. Niwelują one szkodliwe działanie benzopirenu.

Przeciwutleniacze nie tylko chronią komórki, ale niektóre z nich mają nawet zdolności naprawcze. Jeżeli więc tylko od czasu do czasu sięgamy po wędzonki, ryzyko, że benzopiren nam zaszkodzi, jest minimalne.

Wcale nie trzeba rezygnować


Zdaniem specjalistów lepiej raz na jakiś czas zjeść dobry regionalny produkt - kiełbasę, mięso, ryby, sery - nawet jeśli zawiera on więcej substancji smolistych, niż na co dzień żywić się wyłącznie parówkami i tanią szynką konserwową. Godne polecenia są wędzone ryby.

Dym i wysoka temperatura niszczą bakterie i delikatnie podsuszają mięso, nadają mu złocistobrązowy kolor, niepowtarzalny aromat i specyficzny, głęboki smak. Zdaniem Włodzimierza Borowczyka, prezesa firmy prowadzącej sklep internetowy DobreRyby.pl, jeśli czas, jaki upływa od momentu wyłowienia ryby do jej uwędzenia, a następnie zjedzenia, jest krótki (najlepiej do 24 godzin), a łowisko sprawdzone - możemy być pewni, że będzie ona smaczna, dobrej jakości i na pewno nie zaszkodzi.

Wędzone ryby są świetnym źródłem zdrowych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, a także białka i witamin, dlatego nawet osoby na diecie nie powinny wykluczać ich ze swojego jadłospisu. Trzeba jednak pamiętać, by jeść je tylko od czasu do czasu, bo wiele z nich zawiera również sporo soli, a jej nadmiar nam nie służy.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje