Reklama

Reklama

Ta choroba jest wielokrotnie bardziej zakaźna niż COVID-19 i nie zniknęła

Pewnego dnia obudziła się z ogromnymi wybroczynami do gałek ocznych, innego z obrzękiem twarzy. Wędrowała od specjalisty do specjalisty, jednak żaden nie umiał skutecznie pomóc. Kłopoty zdrowotne i zaburzenia snu znacznie obniżały jakość życia kobiety. Wpływ na to miały też kłopoty z brakiem pracy spowodowane odwoływaniem kolejnych  spotkań rekrutacyjnych - trudno prowadzić rozmowę z przyszłym pracodawcą co chwila wychodząc, by opanować uporczywy kaszel. Z czasem pojawiło się tez nietrzymanie moczu wywoływane ciężkimi atakami kaszlu.

W końcu w lutym Marta na własną rękę zaczęła intensywnie diagnozować swoją chorobę. Przeszła przez wiele gabinetów, miała postawione podejrzenia wielu chorób, łącznie z nowotworem płuc i rozedmą. Strach o zdrowie dodatkowo pogarszał jakość życia. Kiedy znowu zaczęła gorączkować, jeden z lekarzy dał jej skierowanie do poradni chorób zakaźnych. Tam wykonano wreszcie testy serologiczne i test PCR w kierunku krztuśca, które potwierdziły diagnozę.

Ze względu na wysoką zakaźność choroby, zgodnie z rekomendacjami, należało zastosować profilaktykę antybiotykami w najbliższym otoczeniu. Ponieważ matka kobiety była w grupie wysokiego ryzyka ze względu na leczenie onkologiczne, lekarz zdecydował o antybiotykoterapii przedłużonej do 14 dni.

Reklama

Doprowadziło to do wyjałowienia naturalnej flory bakteryjnej w jelitach i rozwój flory patologicznej. Na skutek infekcji bakterią Clostridium difficile matka Marty na trzy tygodnie trafiła do szpitala, potem przeszła jeszcze długie leczenie w domu.

- Kiedy przeanalizujemy ten przypadek zobaczymy, jak ogromne doświadczenie chorobowe miała ta młoda kobieta. Podejrzenie poważnych chorób, wizyty u wielu specjalistów i mnóstwo badań, w tym niektóre nieprzyjemne i obciążające, jak na przykład bronchoskopia. Minęły cztery miesiące zanim postawiono diagnozę, w tym czasie utraciła pracę, schudła 11 kilogramów, przyczyniła się do komplikacji choroby nowotworowej u swojej matki. Cierpiała z powodu bezsenności oraz niepewności jaką powodowała cała ta sytuacja. I wreszcie rozwinęły się u niej powikłania dotyczące nietrzymania moczu, które wymagają operacji naprawczej, co może mieć wpływ na jej plany macierzyńskie. Z powodu niewydolności oddechowej musiała także - już na stałe -zrezygnować z biegania, które bardzo lubiła. Ten ogrom cierpienia i szkody, które poczyniła choroba można zniwelować podaniem jednej dawki szczepionki przypominającej - konkluduje prof. Cholewińska - Szymańska.

Nie wszyscy wiedzą, że odporność na krztusiec jest nietrwała, z czasem zanika, zarówno po szczepieniu, jak i zakażeniu. Dlatego najskuteczniejszym sposobem zapobiegania tej chorobie są regularne szczepienia ochronne, które zapewniają odporność do 10 lat.

Warto dodać, że w Polsce szczepienia dzieci przeciwko krztuścowi są obowiązkowe a dla dorosłych - zalecane (co w praktyce oznacza odpłatne). To do nas więc należy zadbanie o to, by się zabezpieczyć. Ale patrząc na historię Marty nikt nie powinien mieć wątpliwości, że warto.

Monika Wysocka (źródło: Konferencja "Krztusiec - nie ryzykuj. Czy z chorób i szczepień naprawdę się wyrasta?", które odbyło się 8 kwietnia 2021 r. w PAP).

***

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ>>>

Zobacz także:

Dowiedz się więcej na temat: krzusiec | choroba zakaźna | kaszel | kaszel leki | uporczywy kaszel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje