Reklama

Reklama

Superdieta dla łasuchów

To prawda! Jeśli chcesz konsekwentnie tracić na wadze, na śniadanie racz się słodyczami.

Naukowcy z Uniwersytetów w Tel Awiwie i Jerozolimie twierdzą, że podstawowym problemem osób rezygnujących w czasie odchudzania ze słodyczy jest zjawisko zespołu abstynencyjnego - nieodłącznego efektu ubocznego diety. Puszyści, przyzwyczajeni do codziennych dużych dawek węglowodanów, reagują na te ograniczenia jak ludzie uzależnieni rzucający alkohol czy papierosy. Autentycznie cierpią.

Reklama

Dolegają im bóle głowy i fatalny nastrój, brakuje ochoty na życie. Wtedy zaczynają odczuwać napady wilczego głodu i pochłaniają wszystko, co tylko znajdą pod ręką. Kryzys i powrót do przejadania się u większości odchudzających się przychodzi po 16-8 tygodniach diety. Szybko zaczynają wtedy uzupełniać deficyty energii i... z powrotem tyją.

Ale jest na to sposób!

Jak wyeliminować zespół abstynencyjny? Okazuje się, że zrobienie sobie przyjemności na śniadanie w postaci słodyczy pozwala skutecznie uchronić się od innych pokus i kontrolować apetyt. Jest to możliwe poprzez regulację ilości wydzielanej w żołądku greliny. To właśnie ten hormon odpowiedzialny jest za napady wilczego głodu. Gdy jest go mało, czujemy się syci. W wysokich stężeniach jest alarmującą informacją dla mózgu, że szybko trzeba się najeść. W godzinach rannych grelina najbardziej wrażliwie reaguje na wysoką ilość i jakość spożytych kalorii i potem w dość niskich stężeniach utrzymuje się przez cały dzień. A ponieważ przemiana materii rano jest najintensywniejsza, spożyta dawka kalorii łatwiej ulega spaleniu.

Zaplanuj ekstraśniadanie

By chudnąć na diecie "dla łasuchów", zjadać trzeba 1500 kcal dziennie. Taka ilość energii pozwala tracić pół kilograma tygodniowo. W czasie śniadania dostarczamy sobie około 600 kcal, na cały dzień zostaje nam więc w zapasie jeszcze 900 kcal. Zwolennicy porannej kanapki powinni na początku sięgnąć po pełnoziarnisty chlebek, masło, ser lub wędlinę (1 kanapka to 240 kcal). To jednak dopiero przystawka. Co warto jeszcze zjeść?

Kawałek ciasta! Jest znakomitym źródłem błonnika, tym lepszym, im mąka, z której jest upieczony, jest ciemniejsza. Wbrew powszechnemu mniemaniu zajadanie się ciastem wcale "nie zapycha", tylko reguluje pracę układu pokarmowego. Drożdżówka (100 g - 180 kcal) jest lekkostrawna i ma wyjątkowo dużo kojących nerwy witamin z grupy B. Keks (100 g - 384 kcal) dostarcza łagodzącego stres magnezu, witamin A i E. Sernik (100 g - 254 kcal) to znakomite źródło wapnia wzmacniającego kości i zęby, jak również potasu korzystnego dla serca. Makowiec (100 g - 348 kcal) należy do najbardziej ciężkostrawnych ciast, zawiera za to istny alfabet minerałów: wapń, żelazo, magnez, witaminy i wielonienasycone kwasy tłuszczowe odmładzające serce i skórę.

Torcik czekoladowy to przysmak rozweselający (100 g - 400 kcal). Czekolada poprawia nastrój i zwiększa przypływ energii. Jest idealna dla zmęczonych i niewyspanych. Można też chrupać małe ciasteczka (1 delicja - 54 kcal, biszkopt - 20 kcal, sezamek - 10 kcal) lub skonsumować kanapkę z miodem (1 łyżeczka miodu ma 50 kcal). Smacznego! 

Menu dla tradycjonalistów

Nie lubisz słodyczy? Wykorzystaj zestawy śniadaniowe dla sportowców. Wybierz przykładowe menu. Zestaw I: 2 naleśniki z dżemem, 2 łyżki masła orzechowego, banan, szklanka mleka (660 kcal). Zestaw II: serek homogenizowany, 2 ciastka zbożowe z orzechami, szklanka mleka z 3 łyżeczkami kakao, brzoskwinia (599 kcal). Zestaw III: 2 jajka, 1 kabanos drobiowy, pół papryki, 2 kromki ciemnego pieczywa z miodem, szklanka soku jabłkowego (638 kcal).

Życie na gorąco 12/2012


Dowiedz się więcej na temat: dieta | słodycze | sernik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje