Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sezon na kleszcze

Z roku na rok przybywa zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu. Co wiemy o tej chorobie? Jak jej zapobiec?

Pani Krystyna była pewna, że zachorowała na grypę. Miała gorączkę, ból głowy, mięśni. Gdy wydawało się, że infekcja minęła, po kilku dniach dodatkowo pojawiły się nudności, wymioty i sztywność karku. Pani Krystyna trafiła do szpitala. Zdiagnozowano kleszczowe zapalenie mózgu.

Reklama

Okazało się, że tydzień przed wystąpieniem objawów pani Krystyna spacerowała po lesie i została ukłuta przez kleszcza. Kleszcze przenoszą różne wirusy i bakterie, którymi mogą zakazić podczas żerowania na naszej skórze. Najczęstsze choroby odkleszczowe to borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu.

Kleszczowe zapalenie mózgu to choroba wirusowa atakująca ośrodkowy układ nerwowy. Wirus KZM znajduje się w gruczołach ślinowych pajęczaka i jest wprowadzany do naszego organizmu już w momencie ukłucia przez niego. Dlatego nawet, gdy szybko usuniemy kleszcza ze skóry, nie jesteśmy w stanie zapobiec zakażeniu. Ponadto samego ukłucia przez kleszcza nie czujemy i często nie zdajemy sobie z niego sprawy, ponieważ ślina pajęczaka zawiera substancje znieczulające.

Oczywiście nie każde ukłucie przez kleszcza oznacza chorobę, bo nie wszystkie kleszcze są nosicielami wirusa KZM. Jednak w rejonach, gdzie występuje dużo kleszczy - w Polsce to województwa białostockie, podlaskie i warmińsko-mazurskie - ryzyko infekcji jest znaczące. Ze względu na sezonową aktywność kleszczy od wiosny do jesieni zakażenie KZM występuje od kwietnia do listopada. Szczyt zachorowań przypada wiosną (kwiecień, maj) oraz jesienią (wrzesień, październik).

Objawy kleszczowego zapalenia mózgu występują  zwykle w ciągu dwóch tygodni od ukłucia. Niestety, trudno je powiązać z chorobą. Przypominają grypę. Dokucza gorączka, ból głowy, stawów, mięśni, osłabienie, uczucie ogólnego rozbicia, niekiedy nudności, wymioty. U niektórych osób na tym etapie infekcji silny organizm potrafi sam zwalczyć wirusa i choroba nie rozwija się. Jeśli jednak układ odpornościowy nie zwalczy wirusa, dochodzi do uszkodzenia układu nerwowego. W łagodniejszym przebiegu jest to zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. W cięższej postaci dołącza zapalenie mózgu, a w najagresywniejszej fazie dochodzi do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu oraz rdzenia kręgowego.

Częstą konsekwencją KZM są porażenia splotów barkowych oraz nerwów obwodowych. Może wtedy dojść do zaniku mięśni, niedowładów kończyn, niekiedy trwałych. Pozostałością po chorobie bywają uszkodzenie słuchu i problemy psychiczne (nerwica, depresja, nadmierna drażliwość itp.), a także ograniczona wydolność fizyczna, drżenie rąk jak w chorobie Parkinsona.

Leczenie KZM polega jedynie na łagodzeniu objawów. Nie ma leku, który zwalczyłby namnażanie się wirusa. W lekkich i średnio ciężkich przypadkach stosowane są leki przeciwgorączkowe, przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwobrzękowe, które pomagają przetrwać chorobę. Osoby z ciężką postacią KZM leczone są na oddziałach intensywnej terapii. Gdy wystąpią powikłania neurologiczne, potrzebna jest długa, intensywna rehabilitacja. Jednak nie jesteśmy zupełnie bezbronni wobec tej choroby.

KZM możemy skutecznie zapobiec, przyjmując szczepionkę. Dostępna jest w wersji dla dzieci i dorosłych. Pełną ochronę na wiele lat gwarantuje przyjęcie trzech dawek. Dwie najkorzystniej jest otrzymać w miesiącach zimowych lub wczesną wiosną, w odstępie 1-3 miesięcy. Trzecią dawkę należy przyjąć po 9-12 miesiącach, przed rozpoczęciem kolejnego sezonu kleszczowego.

Po 3 latach wskazana jest dawka przypominająca szczepionki. Jeśli jednak nie zdążyliśmy zaszczepić się zimą lub wczesną wiosną, a planujemy urlop w miejscach, gdzie jest duża aktywność kleszczy, możemy przejść przyspieszony tryb szczepienia. Wtedy drugą dawkę szczepionki przyjmujemy 2 tygodnie po pierwszej, trzecią - od 5 do 12 miesięcy po drugiej. Niestety, szczepionka na kleszczowe zapalenie mózgu nie jest refundowana, musimy zapłacić z własnej kieszeni za każdą dawkę ok. 100 zł

Jak możemy się  zabezpieczyć?

Repelenty. Spryskujmy nimi ciało i odzież przed wyjściem do lasu, na łąkę, do parku itp. Najmocniejsze są te, które mają w składzie substancję o nazwie DEET.

Ubranie. Na spacer do parku zakładajmy długie spodnie, koszulę lub kurtkę z długim rękawem, kryte buty, najlepiej takie, w które możemy schować nogawki spodni. Głowę chrońmy czapką z daszkiem. Najkorzystniej, gdy ubranie jest jasne - łatwiej na nim zauważyć kleszcza.

Czyszczenie. Gdy wrócimy z lasu, łąki, powinniśmy wziąć prysznic. Zmyć ciało szorstką gąbką lub szczoteczką. Jeśli kleszcz przemieszcza się po skórze, nie wbił się w nią, te czynności pomogą go usunąć. Ubranie możemy wrzucić na godzinę do suszarki. Jeśli kleszcze w nim zostały, wyschną i nie będą aktywne. l

Ciało. Po każdym spacerze obejrzyjmy dokładnie ciało. Sprawdźmy zwłaszcza miejsca, gdzie skóra jest cienka, dobrze ukrwiona (tam najchętniej wbijają się kleszcze), np. pod pachami, kolanami, wokół kostek, w pachwinach, zgięciach łokci, okolicy pępka, pod piersiami, za uszami, u nasady włosów.

Zwierzęta. Po powrocie ze spaceru z psem obejrzyjmy też naszego pupila. Zainwestujmy w obrożę zabezpieczającą przed kleszczami, to nie będą się wbijać w jego skórę.

Jak usunąć kleszcza?

Użyjmy pęsety. Złapmy go jak najbliżej skóry i wyciągnijmy zdecydowanym ruchem ku górze. Nie ugniatajmy, nie wykręcajmy, nie szarpmy.

Skorzystajmy z nowoczesnych narzędzi. W aptekach kupimy m.in. strzykawki wytwarzające podciśnienie, kleszczołapki, pętle itp.

Nie smarujmy go tłuszczem, lakierem do paznokci ani spirytusem. To sprawia, że kleszcz dusi się i wydziela dużo toksyny.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje