Przejdź na stronę główną Interia.pl

Salmonella atakuje

Ta majówka na długo pozostanie w naszej pamięci – zamiast dobrze się bawić, nabawiliśmy się poważnej choroby. A wszystko przez ciastko z kremem!

Jedziemy z tatą na majówkę! - zakomunikowała córce  Janina  z radością  w głosie.

Reklama

- Dawno nie byliśmy na romantycznej randce - rozmarzyła się na myśl o weekendzie w gospodarstwie agroturystycznym i rejs łódką po jeziorze... Dwa pierwsze dni przebiegły zgodnie z planem - spacerowali po lesie, dużo ze sobą rozmawiali. Trzeciego dnia po śniadaniu mąż zaprosił Janinę do jedynego w okolicy lokalu. Jako jedni z nielicznych gości nie musieli zbyt długo czekać na przyjście kelnera z kartą.

- Poprosimy dwa ciastka z kremem i dwie kawy - zdecydowali.

Pod wieczór, gdy pływali łódką po jeziorze, oboje zaczęli się źle czuć. Rozbolały ich brzuchy.

- Płyńmy do brzegu - zdecydowała Janina. - Wracajmy szybko do pokoju. Weźmiemy jakiś lek, położymy się i na pewno nam przejdzie.

Niestety. Nie było oczekiwanej poprawy - przeciwnie, czuli się coraz gorzej. Do silnego bólu brzucha dołączyły biegunka i wymioty. Gospodyni, która wynajmowała im pokój, była coraz bardziej zaniepokojona stanem swoich gości. 

Gdy zobaczyła, że wstrząsają nimi dreszcze, przyniosła termometr. Pokazał 39°C, więc zdecydowała, że trzeba jechać do szpitala.

- Ból brzucha, wymioty, biegunka - tłumaczyła kwadrans później przy okienku na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, kiedy Janina z mężem poszli do toalety. Jak tylko wrócili, szybko położono ich na łóżkach i podpięto pod kroplówki nawadniające.

- Podejrzewamy zakażenie salmonellą - powiedział lekarz, gdy usłyszał, że zjedli ciastko z kremem.

- Mieliśmy już rano kilka takich przypadków. Czekamy na wynik badania kału na obecność pałeczek salmonelli. Zostaną państwo na razie u nas w szpitalu...

Diagnoza się potwierdziła, a Janina z mężem, po pięciu dniach, zostali wypisani. Przyjechała po nich samochodem córka, która zabrała już ich rzeczy z kwatery.

- Zepsuliśmy sobie wyjazd - westchnęła Janina. - Ale czy można było to przewidzieć?

- W pewnym sensie tak. Trzeba uważać na produkty z surowymi jajami, np. ciastka z kremem, a także mięso, mleko i wyroby garmażeryjne, bo mogą być skażone salmonellą - powiedział lekarz.

Co jeszcze zalecił lekarz?

Przed spożyciem jajka umyć skorupkę ciepłą wodą, potem włożyć na 10 sekund do wrzątku (to nie eliminuje bakterii, które są w środku - dlatego unikajmy surowych jaj i kremów z nimi).

Nie kupujmy mięsa ani ryb z niepewnego źródła, nie jedzmy go surowego ani niedopieczonego (np. tatara czy steków).

Do mięsa należy używać plastikowej lub szklanej deski, koniecznie innej niż do warzyw.

Nie zamrażajmy ponownie już rozmrożonych produktów.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje