Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pięć sposobów, by zmotywować się do zdrowej diety

Zmiana diety stanowi dziś dla wielu z nas nie lada problem. Pośpiech, zabieganie i brak czasu skutecznie zniechęcają do zmiany nawyków żywieniowych. Takie wyzwanie warto jednak podjąć – przełoży się prędko na poprawę samopoczucia, ogólnej kondycji organizmu i stanu zdrowia.

W przejściu na nową dietę możemy się wspierać na różne sposoby, sięgając po sztuczki, które pozwolą nam utrzymać wysoką motywację. Oto pięć sposobów, które sprawią, że łatwiej będzie nam się przekonać do pełnowartościowej diety.

Aplikacja w smartfonie

Reklama

Według statystyk z ubiegłego roku, smartfon posiada już co najmniej 60 proc. Polaków (wśród ludzi młodych odsetek ten jest jeszcze wyższy ­- wynosi przeszło 90 proc.). Mając taki rozbudowany technologicznie sprzęt, możemy wykorzystać go w walce o zdrowy tryb życia. W sklepach z mobilnymi aplikacjami znajdziemy wiele użytecznych aplikacji, które zmierzą nasz puls (jeśli tylko mamy w telefonie czujnik tętna), zadbają o to, byśmy przesypiali odpowiednią liczbę godzin, a także wymogą na nas przestrzeganie przyjętego "reżymu" żywieniowego.

Program, który zainstalujemy na swoim telefonie, powinien być przede wszystkim w stanie zapisywać dane o spożywanych przez nas posiłkach (takie, jak np. ich częstotliwość, kaloryczność, znajdujące się w nich składniki). Na tej właśnie podstawie będzie mógł nam potem wskazać, jakie żywieniowe błędy wciąż popełniamy i co możemy poprawić w swoich nawykach i jadłospisie, aby osiągnąć zamierzone cele.

Niektórym użytkownikom spodoba się z pewnością społecznościowy aspekt tego rodzaju aplikacji - możliwość porównania swoich osiągnięć z innymi może się okazać dla wielu z nich szczególnie motywująca. Równie zachęcające do wysiłku są dla wielu osób "nagrody" przyznawane przez aplikacje, jeżeli uda się zrealizować określony cel.  Na przykład, gdy uda się spalić określoną liczbę nadprogramowych kalorii, aplikacja pozwoli nam na zmianę koloru tła czy odblokuje dodatkowe "bajery".

O swoich planach informuj przyjaciół

Stara zasada psychologii mówi, że jeśli bliżej nam do prokrastynatora niż obowiązkowego pracusia, o swoich planach powinniśmy poinformować jak największą liczbę znajomych i przyjaciół. Siebie jesteśmy bowiem w stanie bardzo łatwo oszukać, sięgając po wygodne usprawiedliwienia i łatwe wymówki. Przed bliskimi ludźmi niezręcznie będzie nam się tymczasem przyznać do niepowodzeń związanych z realizacją powziętych postanowień.

W tym właśnie tkwi sedno tej sztuczki - nikt z nas nie lubi się przecież tłumaczyć (zwłaszcza publicznie!) z własnych zaniechań i niepowodzeń. Strach przed niezręcznością towarzyszącą sytuacjom, które wymagają od nas uzasadnienia swojej niekonsekwencji przed gronem znajomych, może być narzędziem motywującym nas do wytężonej walki o zmianę nawyków żywieniowych.

Jak przeciwdziałać problemom z jelitami?

Jak wprowadzić błonnik do diety?

Jeśli zagłuszanie wyrzutów sumienia przychodzi nam zbyt łatwo, sięgnijmy zatem po tę metodę. Wstyd (lub chęć jego uniknięcia), co wiadomo nie od dziś, bywa świetnym bodźcem do podjęcia konstruktywnych działań.

Wyobraź sobie założony cel

To inna, również sprawdzona metoda motywacji. Skąd bierze się jej skuteczność? Przede wszystkim z tego, że cele abstrakcyjne, mgliste i ledwie tylko nakreślone trudniej się realizuje. Większość z nas czuje bowiem, że wyzwaniom, które można sobie wyobrazić, da się też sprostać. Ale sama moc wizualizacji przecież nie zawsze wystarczy - nawet ludzie o wyjątkowo żywej wyobraźni nie zawsze są w stanie zmotywować się do działania, stawiając sobie po prostu przed oczyma upragnione cele.

Dlatego też niezłym rozwiązaniem może się okazać np. przygotowanie zdjęciowego kolażu, na którym umieścimy fotografie wykonane zanim podjęliśmy decyzję o zmianie nawyków żywieniowych. Stare zdjęcia posłużą nam za układ odniesienia. W obranym kierunku będzie nam zmierzać zdecydowanie łatwiej, jeśli nie zapomnimy, jaki był nasz punkt wyjścia.

Wizualizujmy więc własne cele i śmiało patrzmy w przyszłość, nie zapominając jednocześnie o krytycznej ocenie popełnianych dawnej błędów żywieniowych.

Rób małe kroczki...

Zmiana diety nie musi wcale oznaczać przejścia na ścisły post. Więcej nawet: decydując się na radykalną zmianę jadłospisu nie powinniśmy się wyrzekać wszelkich przyjemności. Gwałtowne zmiany mało komu wychodzą bowiem na dobre. Niektórym z nas może się zatem spodobać metoda "małych kroczków", polegająca na systematycznym i konsekwentnym wprowadzaniu w życie nowych założeń dietetycznych.

Dbając o kondycję swego organizmu i zdrowie naszych jelit spróbujmy się więc najpierw przekonać do pełnoziarnistego, ciemnego pieczywa. Potem spróbujmy spojrzeć nieco życzliwszym okiem na kiszonki czy fermentowane produkty mleczne. W tym czasie "odstawiajmy" też po kolei produkty, które zazwyczaj nam nie służą - białe pieczywo, słodycze, wysoko przetworzone jedzenie...

Niech zmiana nawyków żywieniowych, na którą się wreszcie zdecydujemy, nie będzie zatem posunięta do ekstremów! Próby realizowania zadań przerastających nasze możliwości kończą się zwykle niepowodzeniem. Dlatego też powinniśmy zawsze mierzyć siły na zamiary.

...i nagradzaj się za sukcesy!

Wszyscy wiemy, że każdy z nas ma w sobie małe dziecko. Dlatego też przechodząc na restrykcyjną dietę warto niekiedy "dokarmić" ośrodek nagrody znajdujący się w naszym mózgu. Wytworzenie przyjemnych skojarzeń wiążących się z niekoniecznie przyjemnymi dla nas wyrzeczeniami dietetycznymi to jeden ze skuteczniejszych sposobów na osiągnięcie założonych celów.

A poza tym - warto się po prostu od czasu do czasu rozpieścić. Nagradzając się za kolejne zrealizowane cele podtrzymamy swój zapał i skutecznie wzmocnimy motywację mobilizującą nas do podejmowania następnych wyzwań. Nagrody powinny być przyjemne, ale wcale nie muszą być bardzo kosztowne. Dobrym wynagrodzeniem trudów może być zakup nowej bluzki, która idealnie podkreśli piękną, zdrową sylwetkę, wizyta u kosmetyczki czy wyjście na kawę z przyjaciółkami. Warto pamiętać, by nagroda nie była kaloryczna, żeby nie zniweczyła naszego wysiłku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje