Reklama

Reklama

Pandemia. Czy to, co teraz przeżywamy, może skończyć się PTSD?

Pandemia może być przyczyną zespołu stresu pourazowego (PTSD) – ostrzega psycholog dr Dorota Minta. Oczywiście zależy to od wielu czynników, m.in. indywidualnych uwarunkowań osobowościowych. Specjalistka opowiada, jakie objawy mogą niepokoić i co można zrobić, by się uchronić przed dużymi problemami.

Jakie odległe w czasie następstwa może mieć dla naszej psychiki życie w ciągłym stresie jaki zafundowała nam pandemia?

Reklama

Psycholog dr Dorota Minta: Nawet jeżeli oceniamy, że dobrze sobie radzimy, że umiemy skoncentrować się na tym, aby poradzić sobie z sytuacją zagrożenia, jaką jest pandemia, musimy mieć na uwadze, że niektórzy z nas być może będzie musiało za to zapłacić. Jak mówią marketingowcy: nie ma darmowych lunchów. Na zarządzanie sobą i bliskimi w wyjątkowej sytuacji, na ciągłe przeformatowywanie codziennego życia, zaspokajanie potrzeby bezpieczeństwa, wydatkujemy mnóstwo energii psychicznej.

No, ale pozornie wszystko jest ok - daję sobie radę, jestem zorganizowana, umiem zadbać o wszystko, nawet szukam nowych wyzwań. Więc dlaczego na siłę doszukiwać się problemów, może po prostu dobrze sobie radzę?

- Nie jest powiedziane, że wszyscy po zakończeniu pandemii będą mieli depresję czy inne problemy ze zdrowiem psychicznym. Musimy jednak wiedzieć, że nasza psychika ponosi w tym czasie ogromne koszty i taka wyjątkowa aktywność nie musi, ale może zostać przypłacona ciężkimi dla zdrowia skutkami.

Czego możemy się spodziewać?

- Dla niektórych osób takim kosztem będzie nawet zespół stresu pourazowego, czyli coś, co przychodzi po kryzysie, kiedy już kiedy pozornie wszystko wróciło do normy. Oddychamy z ulgą, że jest po wszystkim i nagle, niespodziewanie, zaczynamy mieć objawy, które są charakterystyczne dla PTSD.

Ale zespół stresu pourazowego kojarzy się raczej z wojną lub wypadkiem...

- Faktycznie tak jest, jednak ma on zastosowanie również w przypadku "zwykłych" ludzi, którzy - jak my teraz - muszą się zmierzyć z innymi obciążeniami. Trudno jest zresztą robić gradację obciążenia, klasyfikować je na cięższe i lżejsze. PTSD to pojęcie stworzone po wojnie w Wietnamie - stąd pewnie takie skojarzenia - natomiast późniejsze badania i obserwacje psychologów pokazują, że zespół stresu pourazowego towarzyszy nam w różnych sytuacjach, nie tylko związanych z zagrożeniami społecznymi, jak choćby teraz epidemia.

- Niestety, takie zjawisko dotyka również cywilów, którzy nie widzieli wojny. Może być efektem podlegania przez wiele lat traumatycznym przeżyciom, np. przemocy, której jesteśmy ofiarą, mogą to być sprawy związane z bezpieczeństwem osobistym. WHO jakiś czas temu opublikowała informacje, że po epidemii SARS 10-20 proc. społeczeństwa było dotkniętych zespołem stresu pourazowego. Co ciekawe, aż trzykrotnie częściej cierpiały z jego powodu kobiety.

Z czego to wynika?

- Kobiety mają silne poczucie odpowiedzialności za rodzinę i swoich bliskich. Często są organizatorkami życia rodzinnego, pielęgnują chorych, starszych, dzieci. Biorą na siebie dużą odpowiedzialność i nie proszą o pomoc. Po prostu są zbyt obciążone.

Na kolejnej stronie dowiesz się, gdzie szukać pomocy? >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje