Reklama

Reklama

Otyłość to nie kwestia braku dyscypliny

- Dyskryminacja ze strony innych to jedno, ale często te osoby same w tę dyskryminację wchodzą myśląc: jestem gorsza, mniej zarabiam, mam gorsze stanowisko, bo sobie nie radzę, bo nie zasługuję, bo coś ze mną nie tak. Dopiero kiedy dotrze do nich i innych osób z ich otoczenia, że otyłość to choroba, a ci chorzy potrzebują pomocy i współczucia, a nie permanentnego karania - słowem, spojrzeniem - można zacząć działać - przekonuje psycholog. 

Reklama

Podkreśla, że zmiana podejścia jest bardzo istotna, bo zmienia perspektywę leczenia. Rezultaty leczenia otyłości samą tylko dietą nie są najlepsze: jak wskazuje specjalistka, na 100 osób z otyłością, które stosują dietoterapię, tylko 5 proc. osiąga sukces. To dla wielu oznacza, że nie ma co zaczynać. 

Specjaliści zajmujący się leczeniem otyłości podkreślają, że sama zmiana diety zwykle nie wystarcza. 

- Warto byłby coś dać swojemu ciału: sensownie je odżywić (bo wbrew pozorom można mieć nadwagę czy otyłość i niedożywienie jednocześnie), uregulować hormony, nasycić pysznym jedzeniem. Warto mieć świadomość, że na początku nie mówimy o diecie, ale ratowaniu życia. I dopiero jak człowiek doprowadzi się do stanu, w którym ciało się ureguluje i usłyszymy co ono do nas mówi, możemy zacząć mówić o higienie jedzenia, o jarmużu i innych tego typu detalach - uważa psychodietetyk.

Czasami niezbędna jest psychoterapia, by przerwać zaklęte koło lęku i podjadania, pogodzić się ze stratami z przeszłości i przestać katować się za doznane porażki, polubić swoje życie. W każdym podręczniku medycznym można przeczytać, że leczenie otyłości jest wielodyscyplinarne; sprowadzanie go tylko do zmiany diety i większej aktywności fizycznej raczej nie da długotrwałych rezultatów.

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje