Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nadciśnienie po menopauzie

Dlaczego panie bezwzględnie muszą je leczyć?


Reklama

U pięćdziesięciosześcioletniej pani Renaty podczas wizyty kontrolnej stwierdziłem podwyższoną wartość ciśnienia tętniczego - 145/90 mm Hg. Pacjentka była kilka lat po menopauzie. Wcześniej miała raczej lekkie niedociśnienie - nieprzekraczające wartości 100/60. Nie skarżyła się też na żadne dolegliwości. Była lekko otyła, paliła, ale poza tym wyniki wszystkich badań laboratoryjnych miała prawidłowe.

Zaleciłem pacjentce pomiar ciśnienia w domu - trzy razy dziennie, z zapisywaniem wyników do specjalnego dzienniczka. Gdy po 2 tygodniach znów zjawiła się w moim gabinecie, okazało się, że domowe pomiary wielokrotnie przekraczały wartości 140/90, a kilka razy osiągnęły nawet 160/100. Wyniki badań EKG, echa serca i dna oka, na które ją skierowałem, były prawidłowe. Rozpoznałem nadciśnienie tętnicze. Przepisałem leki, zaleciłem zwiększenie aktywności fizycznej, rzucenie palenia i zmianę diety. Poprosiłem też o kontynuację kontroli ciśnienia tętniczego w domu.

Bez ochronnego parasola

Ochronne działanie kobiecych hormonów płciowych estrogenów powoduje, że przed pięćdziesiątką to mężczyźni częściej mają podwyższone ciśnienie tętnicze. Potem stosunek ten zmienia się jednak na niekorzyść pań. Po menopauzie chorobę stwierdza się u nich dwukrotnie częściej, niezależnie od wieku i BMI, czyli wskaźnika masy ciała.

Odpowiada za to wygaśnięcie jajnikowej produkcji estrogenów. Dlaczego? Naturalne kobiece estrogeny działają wazodylatacyjnie. Co oznacza, że powodują rozkurcz mięśni gładkich w ściankach naczyń krwionośnych. Skutek? Poszerzenie światła naczyń i spadek ciśnienia tętniczego krwi. Ciśnienie spada, bo rośnie wówczas ogólna objętość układu krwionośnego przy stałej objętości krwi. Substancje wazodylatacyjne wykorzystywane są często w lekach obniżających ciśnienie tętnicze. Natomiast przy niedoborze estrogenów, co ma miejsce po ostatniej miesiączce, u pań przeważa tzw. wazokonstrykcja, czyli proces odwrotny. Mięśnie gładkie w ścianach naczyń krwionośnych kurczą się. Zwężenie ich światła podwyższa opór obwodowy i w rezultacie... ciśnienie tętnicze.

Dodatkowo pomenopauzalny brak estrogenów skutkuje otyłością typu centralnego (brzuszną), która - przez rozwój insulinooporności - podnosi ciśnienie. Wraz z niedoborem estrogenów niekorzystnie zmienia się też u pań profil lipidowy. Nasilone odkładanie się blaszki miażdżycowej zwiększa ryzyko choroby niedokrwiennej serca. W duecie z nadciśnieniem tętniczym, które usztywnia ściany naczyń (zwłaszcza małych - serca, mózgu, nerek, siatkówki), znacznie podwyższa to ryzyko zawału serca, udaru mózgu, niewydolności nerek i uszkodzenia siatkówki.

Szacuje się, że powikłania nadciśnienia tętniczego są odpowiedzialne za ponad połowę wszystkich zgonów kobiet w wieku pomenopauzalnym. Podjęcie terapii nadciśnienia tętniczego, zwłaszcza lekami moczopędnymi, przynosi kobietom dodatkową korzyść - zdecydowanie rzadziej występują u nich niebezpieczne złamania szyjki kości udowej. Uwaga! Zawsze i dla wszystkich podstawą leczenia nadciśnienia jest obniżenie wagi, zmiana diety, rozstanie z solą, nikotyną, alkoholem i regularna aktywność fizyczna.

Jako że nadciśnienie długo ma bezobjawowy przebieg, każdy, kto ukończył 40. r.ż., powinien mierzyć sobie ciśnienie tętnicze przynajmniej raz w miesiącu, a po 50. r.ż. przynajmniej raz w tygodniu. Lekarze rodzinni powinni badać ciśnienie u pacjenta podczas każdej wizyty. Po stwierdzeniu podwyższonych wartości, chory powinien wykonać EKG, USG, czyli echo serca (aby wykluczyć przerost mięśnia sercowego) i badanie dna oka oceniające stan naczyń krwionośnych (dzięki temu można stwierdzić, jak długo trwa nadciśnienie).


Dowiedz się więcej na temat: nadciśnienie tętnicze

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje