Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nadciśnienie i sport - to nie musi się wykluczać

Nadciśnienie z reguły nie wyklucza uprawiania sportu. Ba, ruch jest wtedy jednym z leków w tej chorobie. Nadciśnienie często nie wyklucza nawet intensywnej aktywności fizycznej, o czym świadczą medaliści w międzynarodowych zawodach sportowych ze zdiagnozowanym nadciśnieniem. Jednak w razie nadciśnienia trenować trzeba pod kontrolą lekarską i z rozwagą.

Mierzyć ciśnienie powinien każdy dorosły, a zwłaszcza ten, który po latach małej aktywności fizycznej postanowił zacząć uprawiać sport. Dlaczego? Aż 30 proc. osób mających nadciśnienie nie jest tego świadoma, bo nie odczuwa żadnych niepokojących dolegliwości, a podjęcie intensywnego wysiłku przy niekontrolowanym nadciśnieniu to spore ryzyko. 

Reklama

Nadciśnienie a sport 

Na początek warto przeczytać fragment wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczącego aktywności fizycznej u osób zdrowych i u osób z podwyższonym ryzykiem np. udaru lub zawału (ryzyko podnosi się na przykład w razie chorowania na nadciśnienie, cukrzycę, hiperlipidemię itp.).

U wszystkich dorosłych w każdym wieku zaleca się ≥ 150-minutowy wysiłek o umiarkowanej intensywności tygodniowo lub 75-minutowy intensywny, tlenowy wysiłek fizyczny, lub połączenie stanowiące ekwiwalent obu ww. form wysiłku. W celu uzyskania dodatkowych korzyści u zdrowych dorosłych zaleca się stopniowe zwiększanie tlenowego wysiłku fizycznego o umiarkowanej intensywności do 300 min/tydzień lub 150 min intensywnego, tlenowego wysiłku fizycznego tygodniowo, lub połączenie stanowiące ekwiwalent obu ww. form wysiłku. U osób z niskim ryzykiem zdarzeń naczyniowo-sercowych (np. udar czy zawał) zaleca się wysiłek fizyczny bez dalszej oceny. Należy rozważyć wielokrotne sesje wysiłku fizycznego, po ≥ 10 min każda, i równomiernie rozłożone w ciągu tygodnia, tj. na 4-5 dni w tygodniu, a najlepiej codziennie. U pacjentów o siedzącym trybie życia i z czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego, którzy zamierzają zaangażować się w intensywny wysiłek fizyczny lub sport, należy rozważyć ocenę kliniczną obejmującą testy wysiłkowe.

- Jeśli wykraczamy poza te zalecenia, to czasami nie dzieje się nic, a czasami dużo. To zależy od osobniczych możliwości, czyli garnituru genetycznego, ale nie tylko - mówi kardiolog prof. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii  Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym. 

Podkreśla, że niezwykle istotne jest to, w jaki sposób dochodzimy do zwiększania ilości sportu.

- Jeśli jest tak, że fizjologicznie przygotowujemy się do przebiegnięcia 5, 10 km, a potem chcemy przebiec półmaraton i następnie maraton, to można to zrobić bezpiecznie. Oznacza to odpowiednie przygotowania z uwzględnieniem naszego stanu zdrowia - tłumaczy profesor. Zwraca uwagę, że wysiłek należy w takiej sytuacji stopniować i zagwarantować sobie odpowiednią ilość czasu.

- Przecież jeśli zawodowy sportowiec miał kontuzję, np. doznał urazu łąkotek, to nie idzie na boisko od razu, musi się do tego przygotować: rehabilitować, stopniowo dozować treningi. Mówię tu celowo o urazie kostno-stawowym, bo taki zawodnik najczęściej ulega urazom w trakcie nadmiernych wysiłków. Z kolei u osób nieprzygotowanych takich urazów jest mnóstwo - wyjaśnia. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje