Reklama

Reklama

Menu z przewodnikiem

Zbędne kilogramy wracają do ciebie jak bumerang. Nie potrafisz zadowolić się mniejszą porcją jedzenia ani odmówić sobie kalorycznych przekąsek. W zmianie nawyków żywieniowych pomoże diet coaching.

Większość z nas wie, co jest zdrowe, a co nie. Potrafimy odróżnić produkty tuczące od niskokalorycznych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że korzystniej jest zjeść kawałek mięsa ugotowanego na parze niż tradycyjny kotlet w panierce. Mimo to nie zmieniamy starych nawyków, bo wiedza to jedno, a życie to drugie.

Reklama

Łatwiej zdecydować się na kolejną tygodniową czy miesięczną dietę, niż zmodyfikować coś w kuchni na stałe: wyrzucić patelnię, obiecać sobie, że już nigdy nie kupimy chipsów, nie zajrzymy do McDonalda.

Nawet w obliczu choroby wielu ludzi woli łykać do końca życia leki ze względu na podwyższony cholesterol, niż zmienić jadłospis. Obawa przed czymś nowym to poniekąd naturalna reakcja. Wygodnie i bezpiecznie tkwimy w swoich przyzwyczajeniach. Jak je pokonać? Sytuacja jest analogiczna do decyzji o rzuceniu palenia - jeśli chcemy tylko trochę, na pewno się nie uda. Jak zatem wzmocnić motywację? Tym zajmuje się diet coaching.

- Uświadamia, dlaczego zachowujemy się i odżywiamy w niekorzystny dla nas sposób, mimo że o tym wiemy - tłumaczy Urszula Mijakowska, autorka pierwszego w Polsce programu diet coachingu (jest certyfikowanym coachem ICC - International Coaching Community, ma także dyplom z żywienia człowieka warszawskiej SGGW). Coach jest mentorem, który prowadzi za rękę, pomaga zrozumieć potrzeby żywieniowe, stworzyć plan dostosowany do konkretnej osoby. Wskazuje potrzebę zmiany, uczy, jak pokonać wewnętrzny opór przed nią i zapewnia wsparcie.

Urszula Mijakowska swoją autorską metodę stosuje od ponad dwóch lat. Pracuje z klientami indywidualnymi oraz firmami, szkoli nowych diet coachów. Metoda wykorzystuje piramidę żywieniową Paula Pitchforda. To rodzaj zintegrowanej diety łączącej tradycyjne sposoby odżywiania z zaleceniami naukowców. Jej podstawą jest świadomość.

Wraz z modyfikacją codziennej diety musimy zmienić również tryb życia. Stawiamy na aktywność fizyczną - powinniśmy poświęcić jej przynajmniej godzinę dziennie. Program diet coachingu obejmuje osiem sesji po godzinie w tygodniu. Później spotkania są coraz rzadsze. Trwają, dopóki klient potrzebuje wsparcia. Zwykle cały cykl zajmuje około pół roku.

Na pierwszym spotkaniu klient i coach wspólnie analizują cele działania. Większość chce schudnąć, ale tym razem bez efektu jo-jo. Bo w diet coachingu chodzi nie tylko o zmianę diety, ale i stylu życia - przede wszystkim sposobu radzenia sobie ze stresem, który jest częstym sprawcą złego odżywiania. Na początku należy przeprowadzić analizę dotychczasowego menu i nawyków związanych z jedzeniem.

- Próbuję poznać, jaki stosunek do niego ma mój klient, czym ono dla niego jest, co, w jakich ilościach i kiedy jada i jakie odczucia wtedy mu towarzyszą - tłumaczy Urszula Mijakowska. - Nie oceniam, nie krytykuję, nie narzucam, nie liczę kalorii. Nie dyktuję diet i nie zakazuję spożywania czegokolwiek. Pomagam zrozumieć i wskazuję korzystniejsze dla zdrowia rozwiązania.

Coach może także chodzić na zakupy ze swoimi podopiecznymi. Obserwuje, co wkładają do koszyka, potem doradza, jak wybrać lepiej. Uczy, jak rozszyfrowywać informacje na opakowaniach po to, by odróżnić produkty wartościowe od tych, które tylko takie udają.

Najpierw pomyśl, potem zjedz

Jestem tym, co jem - to motto programu diet coachingu. Organizm potrzebuje substancji odżywczych jako budulca dla ciągle odtwarzających się tkanek i źródła energii. Niektóre składniki są także katalizatorami ważnych metabolicznych reakcji, uczestniczą w powstawaniu enzymów czy hormonów. Jeśli jemy produkty bezwartościowe, pozbawione cennych składników, naszpikowane chemią, na dłuższą metę nie mamy szans zachować zdrowia.

Druga kluczowa kwestia to stosunek do jedzenia. Potrzebujemy pożywienia tylko wtedy, kiedy czujemy głód. Sięganie po nie w każdej innej sytuacji to próba "zajadania" niezaspokojonych potrzeb lub problemów. Warto zastanowić się, jakie to problemy, i spróbować je rozwiązać. Stres, samotność, niedowartościowanie w pracy, a może nuda?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje