Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kolka nerkowa

Prowadząc niewłaściwy tryb życia, „hodujemy” kamienie w nerkach. Długo nie powoduje to żadnych przykrych objawów, często nawet nie wiemy, że je mamy. Aż do ataku bólu...

- Strasznie mnie szczypie, gdy oddaję mocz - jęknęła Grażyna, wychodząc z łazienki. Po chwili znów tam pobiegła. Tym razem do uszu jej męża dobiegł krzyk.

Reklama

- O Boże! Mocz jest różowy! - stwierdziła. Wydaliła zaledwie kilka kropli, ale kolor był wyraźnie widoczny.

Postanowiła, że pójdzie nazajutrz do lekarza i zajęła się gotowaniem obiadu. Czuła pobolewanie w okolicy lewej nerki, które w pewnej chwili przerodziło się w ból nie do wytrzymania. Z krzykiem osunęła się na podłogę, a z oczu ciekły jej łzy.

- Nie wytrzymam tego! - syknęła do męża. Mężczyzna podał jej lek przeciwbólowy, a po chwili wezwał karetkę pogotowia. Gdy przyjechała, Grażyna nadal wiła się z bólu.

- Czy ma pani kamicę nerkową? - spytał ratownik medyczny.

- Kiedyś w wyniku badania moczu wyszły mi jakieś szczawiany wapnia - wystękała  z trudem.

Podano jej silny lek przeciwbólowy i rozkurczowy. Gdy ból złagodniał, ratownik kazał kobiecie zgłosić się nazajutrz do przychodni. Rano zaniosła mocz do badania, a następnego dnia była z wynikiem u lekarza.

- Ma pani w moczu liczne szczawiany wapnia - stwierdził lekarz, analizując wynik moczu.

- Zrobimy USG, by ocenić wielkość i położenie kamieni. Wtedy zdecydujemy o metodzie leczenia. Złogi, przemieszczając się z nerki  w dół, drażnią drogi moczowe - to właśnie jest przyczyną bólu i krwi w moczu.

- Będę miała jakąś operację? - spytała z lękiem Grażyna.

- Jeśli okazuje się, że kamienie są za duże, by zostały wydalone naturalnie, z moczem, rozkrusza się je - z zewnątrz, przez skórę albo przez cewkę moczową - lub robi się laparoskopię. Gdy złogi są małe, to nie jest konieczne. Klasyczne operacje robi się rzadko.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje