Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kiedy dieta to choroba

„Jem tylko warzywa”, „Rzuciłam cukier”, „Odstawiłam laktozę”. Żyjemy w czasach, w których wypada być na diecie. Nie zawsze zdrowej.

Każda z nas prędzej czy później będzie stosować dietę. Dobrze, jeśli robimy to z  umiarem albo dlatego, że tak nakazał lekarz. Jednak kto z nas nie zna choćby jednej osoby, która na diecie jest całe życie i bez przerwy o tym opowiada. Zazwyczaj wcale nie ma problemów z nadwagą, a z jadłospisu wyklucza to, co akurat w danym sezonie jest na cenzurowanym (zwykle co pół roku modna jest inna dieta) lub sięga po modne "pudełka", czyli dietetyczny catering.

Reklama

W jednej ze scen filmu "Notting Hill" bohaterka, którą gra Julia Roberts, podczas kolacji z przyjaciółmi swojego chłopaka wyznaje, że od 17 lat chodzi głodna, bo jest na wiecznej diecie. Ostatnie badania naukowe udowodniły bezspornie, że osoby z niewielką nadwagą żyją dłużej niż te bez grama tłuszczu w idealnym ciele. Są też szczęśliwsze. Po co więc katować się dietami albo stosować zabójcze posty lub modne diety eliminacyjne, jeśli naprawdę nie ma takiej potrzeby? Bo także słynny wskaźnik BMI jest nieco mylący. Ktoś może ważyć więcej dlatego, że ma sporo mięśni, które spalają więcej energii niż tłuszcz. Lekarze powtarzają od lat: zbilansowana dieta, lekkostrawna i pełna warzyw oraz solidna porcja ruchu są lepsze niż diety cud!

Kobieta na krańcu głodu

Czy jesteśmy zatem dietoholiczkami? "Nie tylko Polki, ale większość kobiet w krajach rozwiniętych na całym świecie, jest na diecie. Dlaczego? Bo co trzecia uważa, że waży za dużo, co wpływa na obniżenie samooceny", podkreśla nasz ekspert, psycholog Mateusz Grzesiak. "Termin dietoholizmu, staje się coraz bardziej popularny w języku potocznym  i określa osoby, które od zawsze stosują różnego rodzaju diety po to, aby schudnąć. Z badania CBOS-u wynika, że 26 proc. badanych Polaków deklaruje, że stosuje dietę eliminacyjną, z czego 36 proc. stosuje taką dietę po to, aby zredukować masę ciała.

Mimo, że posiadamy takie statystyki, nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy Polacy są dietoholikami. Wszystko dlatego, że pojęcie dietoholizmu nie jest terminem naukowym, nie ma jasnej definicji i sprecyzowanych kryteriów, na podstawie których moglibyśmy to oceniać. Nie istnieje też konkretna granica, która dokładnie określiłaby, kiedy zaczyna się dietoholizm", tłumaczy SHOW Paulina Pawełczyk-Jabłońska, psycholog i psychodietetyk z Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej.

Krótko mówiąc, sam termin określa zjawisko, nie chorobę, choć patrząc na niektórych ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem celebrytów, ma się wrażenie, że jednak chodzi o to drugie. Niektóre gwiazdy tak bardzo eksperymentują ze sposobem odżywiania, że albo zakrawa to na śmieszność, albo może być nawet groźne dla życia.

Ma być szybko!

Ilu celebrytów schudło na modnej kilka lat temu diecie Dukana? Stosowały ją Jennifer Lopez, Maryla Rodowicz, Kate Middleton... Metoda Dukana dawała spektakularne, szybkie efekty, ale po jakimś czasie okazała się bardzo niezdrowa dla nerek. Od kilku lat furorę robi post warzywny doktor Dąbrowskiej, który, jako detoks stosowany góra 14 dni, może pomóc organizmowi. Ale są celebryci, którzy na diecie sokowej wytrzymywali i po 30-40 dni, jak Karolina Szostak. Przy tej kuracji łatwo o efekt jo-jo, dlatego gwiazda Polsatu powtarza sesje z postem leczniczym (regularny i krótki, np. jednodniowy, jest korzystny dla organizmu).

Z badań wynika, że regularne, jednodniowe głodówki mogą zmniejszyć ryzyko choroby wieńcowej o 12 proc., niezależnie od innych czynników, takich jak wskaźnik masy ciała (BMI), nadciśnienie tętnicze, cukrzyca czy palenie papierosów. Najczęściej jednak jest tak, że stosujemy dietę, głównie eliminacyjną, dającą szybkie efekty, zamiast diety zrównoważonej, połączonej ze zmianą stylu życia.

Ta druga daje początkowo mniej spektakularne wyniki, ale ostatecznie bardziej wychodzi nam na zdrowie. Brak wyników często zniechęca. "Osoby decydujące się na dietę po to, aby schudnąć, często oczekują bardzo szybkich efektów. Dlatego wiele z nich wybiera metody mocno restrykcyjne, krótkoterminowe i niskokaloryczne. Na dłuższą metę takie diety stają się uciążliwe i wyniszczające organizm. Może być również tak, że jadłospis zawiera produkty nie do końca lubiane lub takie dania, które są czasochłonne w przygotowaniu", zauważa psychodietetyk. 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje