Reklama

Reklama

Hiszpanka. Taka epidemia już się nie powtórzy?

Postęp medycyny chroni nas przed tragedią

Postępowanie w przypadku epidemii jest też dziś zupełnie inne niż sto lat temu. Jednocześnie z wdrażaniem leczenia, sekwencjonuje się genom wirusa, by poznać jego strukturę i stworzyć szczepionkę.  

- Przypomnijmy, że wykrycie patogenu odpowiedzialnego za epidemię hiszpanki trwało 12 lat. A my w ciągu miesiąca możemy poznać strukturę genetyczną wirusa i w ciągu trzech miesięcy podjąć produkcję szczepionki. Pamiętajmy, że najskuteczniejsza obronę przed grypą stanowi szczepienie - stwierdza dr Grzesiowski. 

Reklama

Można więc sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, że gdy w przyszłości na jednym z kontynentów zaatakuje nas wyjątkowo zjadliwy wirus, tak jak było z wirusem świńskim, jest szansa, że w ciągu kilku miesięcy od jego pojawienia się, będziemy w stanie szczepić tych, którzy się jeszcze z nimi nie zetknęli, albo jak w przypadku Eboli, wytworzyć surowicę odpornościową.

- Niedawno podobną procedurę przećwiczyliśmy na wirusie Zika, w tej chwili mamy już szczepionkę testowaną klinicznie, chociaż raporty o tym, że powoduje małogłowie u dzieci pojawiły się raptem w zeszłym roku. Ludzkość bardzo poprawiła swoją wydolność, jeśli chodzi o szybkie rozpoznanie, dzięki genetyce molekularnej. A dzięki internetowi informacja obiega świat w ciągu sekundy i można ostrzec ludzi przed nowym wirusem. Dlatego uważam, że scenariusz sprzed 100 lat nie ma szansy się powtórzyć - dodaje dr. Grzesiowski. 

Regularne szczepienia na grypę sezonową nie chronią jednak przed grypą odzwierzęcą, bo wirus pandemiczny jest zazwyczaj nowy, czyli taki, którego szczepionka nie obejmuje. Tak było z wirusem świńskim - szczepionka sezonowa kompletnie przed nim nie chroniła. Zdecydowanie bardziej chroni  "przechorowanie" podobnego wirusa. Na przykład ludzie, których położyła do łóżka epidemia grypy Hong Kong (1968 rok, patogen podobny do tego z 2009 roku) byli chronieni. Po wielu latach pamięć immunologiczna wciąż działała.

Oczywiście nikomu nie życzymy ciężkiej grypy. Warto jednak uważać na siebie i w każdej chorobie przestrzegać zaleceń lekarza. W ten sposób nawet poważna choroba może okazać się infekcją do pokonania.  

Zobacz także: 




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje