Reklama

Reklama

Hiszpanka. Taka epidemia już się nie powtórzy?

Zwierzęta źródłem zarazy

Jak twierdzi na łamach "New England Journal of Medicine" dwóch amerykańskich wirusologów David Morens i Jeffery Taubenberger (obaj z National Institute of Allergy and Infectious Diseases) taka pandemia (epidemia na ogólnoświatową skalę) jak w 1918 roku może się wydarzyć właściwie w każdym momencie. Hiszpanka była bowiem chorobą odzwierzęcą, której rezerwuarem było ptactwo wodne. Badania dowodzą, że groźne szczepy grypy wciąż krążą w przyrodzie i nie da się ich wyeliminować, bo nie da się wybić połowy zwierząt na świecie. 

Z opinią Morensa i Taubenbergera zgadza się dr Paweł Grzesiowski, adiunkt Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP w Warszawie. 

- Grypa typu hiszpanka może powrócić w każdej chwili. Wirus mutuje w taki sposób, że co 100-150 lat pojawia się szczep pandemiczny, czyli taki, który może zaatakować dużo ludzi w krótkim czasie. Pojawienie się wirusa pandemicznego jest więc jedynie kwestią czasu, a nie pytania, czy w ogóle do tego dojdzie - komentuje dr Grzesiowski. 

Reklama

Według niego, mimo, że wirus będzie posiadał potencjał pandemiczny, nie zabije tak wiele osób jak 100 lat temu. Dowodem tego jest pandemia grypy w latach 2009-2010. Popularnie nazywano ją "świńską grypą". Zabiła 100-400 tys. osób. Wywoływał ją wirus A/N1H1. Jedno z jego białek w 99 proc. przypominało białko wirusa hiszpanki. Dlatego objawy obydwu tych chorób były podobne, m.in. dość szybko pojawiało się zapalenie płuc z charakterystycznymi zmianami martwiczymi. 

Jednak, choć wirus z 2009 miał ogromny potencjał pandemiczny, nie doszło do większej tragedii. Głównie dlatego, że medycyna jest znacznie lepiej rozwinięta, niż sto lat temu. 

- Dodatkowo musimy mieć na względzie, że wirus typu A, który był odpowiedzialny za świńską grypę, był bardzo wrażliwy na leki przeciwwirusowe. To znacznie poprawiało rokowania chorych - mówi dr Grzesiowski. 

Jeśli na skutek zapalenia pojawiały się zmiany martwicze w płucach, pacjentów podłączano do respiratora czy sztucznego płuca (ECMO). 

Towarzyszące grypie zapalenie płuc, które wywołuje zazwyczaj dwoinka zapalenia płuc, czyli Streptococcus pneumoniae, dziś leczy się antybiotykami. Sto lat temu, kiedy ich nie było, ludzie byli całkowicie bezbronni, stąd też tak wiele ofiar hiszpanki.  

- Po prostu umierali, bo nie było penicyliny, ani innych skutecznych antybiotyków. Sulfonamidy też nie były używane na większą skalę. W tej chwili mamy całą baterię antybiotyków, którymi możemy leczyć zarówno paciorkowce, jak i gronkowce. Lekooporność tych bakterii nie rozwinęła się jeszcze tak daleko żebyśmy byli bezbronni - mówi dr Grzesiowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje