Przejdź na stronę główną Interia.pl

Doping dla superbohatera

Mężczyzna to idealny klient dietetyka. Sumienny i zdyscyplinowany, wypełnia wszystkie zalecenia specjalisty. Sprzyja mu też biologia. Dlatego niemal zawsze osiąga cel. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego połowa Polaków ma nadwagę, a co piąty cierpi na otyłość? Bo mężczyźni sami rzadko decydują się na dietę. Większość potrzebuje dowódcy. Kobiety, która wyda rozkaz: chudnij!

Trzy czwarte mężczyzn jest zadowolonych ze swojego wyglądu (badania OBOP Demokracja według wagi). Są wśród nich także ci, których indeks masy ciała (BMI) wynosi powyżej 25, co oznacza nadwagę! Jak to możliwe? Po prostu oni częściej niż my podobają się sami sobie (85 proc. kontra 79) i nawet gdy kilogramów przybywa, uważają się za atrakcyjnych. A skoro do tego nic im nie dolega, to dlaczego mieliby coś zmieniać?

Reklama

Jednak my troszczymy się o nich. Wiemy, że nadmierna ilość tkanki tłuszczowej zwiększa m.in. ryzyko chorób serca, nadciśnienia i zwyrodnienia stawów. Czy w związku z tym powinnyśmy nakłaniać mężczyzn do odchudzania? A jeśli tak, to czy te same metody, które stosujemy, przyniosą efekty?

Zagrzewaj do boju


Chcesz przekonać mężczyznę, że powinien schudnąć? Musisz wiedzieć, jak do niego trafić. - Czasem dzwonią do mnie zdesperowane żony - mówi Agata Ziemnicka, psycholog i dietetyk z Centrum Psychodietetyki Równowaga. - Ich mężowie mają nadwagę, ale nie chcą zmienić sposobu odżywiania. Radzę im przede wszystkim, czego... nie powinny robić.

Na przykład nie warto prosić: "Schudnij dla mnie". Wtedy on czuje się gorszy, a przecież chce być superbohaterem. Lepiej nie strofować go też, gdy pochyla się nad talerzem: "Nie jedz tyle, bo już jesteś za gruby". Skuteczniej zadziała pozytywna perswazja. Dlatego przede wszystkim ci młodsi, przed czterdziestką, powinni usłyszeć od swoich partnerek: "Zrób to dla siebie" albo "Gdy byłeś szczuplejszy, świetnie wyglądałeś w tej koszuli".

Oczywiście mężczyzna chce się podobać kobiecie, ale to nie dla niej schudnie. Ważniejsze jest, jak wypada w porównaniu z kolegami. Być bardziej umięśnionym od sąsiada? Super! A od szefa? Jeszcze lepiej. Wysportowana sylwetka ma znaczenie dla 38 proc. ankietowanych. Dlatego często zamiast na zmianę diety lepiej spróbować namówić partnera, by zaczął uprawiać sport. Zwłaszcza że mężczyzna często zamiast jeść mniej czy zrezygnować z ulubionych potraw, woli więcej się poruszać.

Aktywność fizyczna to także jeden z jego ulubionych sposobów na stres (na drugim miejscu po słuchaniu muzyki). - Moi klienci często zaczynają od biegania, jazdy na rowerze, a potem wraz ze wzrostem tężyzny fizycznej chcą jeszcze grać w tenisa, wspinać się czy uprawiać kitesurfing. - obserwuje trener osobisty Piotr Łukasiak. Być może dlatego, że szybko pojawiają się efekty. Mają więcej mięśni, więc spalają więcej kalorii.

Chudną aż o 30 proc. szybciej niż kobiety. Gdy on zrzuca kilogram tygodniowo, ona w tym samym czasie tylko 250 do 750 g. Na tym nie koniec niesprawiedliwości. Panowie, żeby uzyskać efekt, nie tylko potrzebują mniej czasu od nas, ale też zachowują szczupłą sylwetkę na dłużej. A często na zawsze. Bo pamiętają zasady, które poznali podczas odchudzania, i wytrwale je stosują.

Co jeszcze może go przekonać do zrzucenia zbędnych kilogramów? Bywa, że mężczyznę motywuje dziecko. Gdy ojciec dostaje zadyszki, grając z synem w piłkę, albo nastoletnia córka mówi mu wprost: "Tato, schudnij, bo wstydzę się z tobą pokazać", często postanawia popracować nad sylwetką. Jedno jest pewne. - Waga mężczyzny nigdy nie powinna być powodem rodzinnych kłótni - uprzedza Agata Ziemnicka. - Bo nawet jeśli on dla świętego spokoju zgodzi się pójść do specjalisty, to i tak będzie stawiać opór podczas odchudzania, ponieważ robi to wbrew sobie.

Jak namówić na dietę mężczyznę po pięćdziesiątce? Najlepiej wysłać go na badania lekarskie. Panowie przejmują się swoim zdrowiem, wynika z badania OBOP-u. To najczęstszy powód rozpoczęcia przez nich odchudzania (odpowiedziało tak 33 proc. ankietowanych). Informacja o wysokim poziomie cholesterolu i zagrożeniu zawałem serca powinna skutecznie zmniejszyć jego apetyt na karkówkę. Ale taki argument nie zadziała na młodszego partnera.

- Trzydziestolatek często nie dostrzega związku pomiędzy tym, co je, a samopoczuciem, kondycją czy sprawnością intelektualną - wyjaśnia psychodietetyk. - I jest zdziwiony, gdy po zmianie diety na zdrowszą szybciej podejmuje decyzje, potrafi dłużej skoncentrować się na zadaniu, mniej się męczy. 

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje