Reklama

Reklama

Co to za dzień? Dzień Okresu!

W zeszłym roku w kalendarzu pojawił się Dzień Okresu. W tym roku jego obchody przeniosły się do internetu, a ich głównym celem jest walka z ubóstwem menstruacyjnym. Istnieje wiele powodów, aby o problemie tym przypominać także w Polsce.

Dzień Okresu (National Period Day) po raz pierwszy obchodzono w USA w październiku ubiegłego roku. Jego inicjatorem była globalna organizacja non-profit Period. The Menstrual Movement skupiająca przede wszystkim młodzież walczącą z ubóstwem menstruacyjnym na świecie. Jej hasło brzmi "higiena menstruacyjna to prawo, a nie przywilej". Dniu Okresu towarzyszyły manifestacje zorganizowane przez Period w całym kraju oraz kampania See Red w której pojawiły się słowa: "Gdyby to twarz krwawiła, ktoś na pewno coś by z tym zrobił".

Reklama

W tym roku świętowanie Dnia Okresu przyjęło nieco inną formę. Obchody przeniosły się w znacznym stopniu do sieci. Zorganizowano m.in. wirtualne wydarzenie, podczas którego prezentowano pracę aktywistek na rzecz walki z ubóstwem menstruacyjnym. Poprzez stronę Period można też zapisywać i udostępniać petycje związane z ruchem, m.in. przeciwko tzw. tampon tax, czyli podatkowi nałożonemu na środki do higieny intymnej, obowiązującym w 35 stanach. Z kolei 15 października odbywa się 2020 State of the PERIOD Virtual Gala, podczas której zbierane będą fundusze na wspieranie aktywistów i dostarczanie niezbędnych produktów kobietom dotkniętym ubóstwem menstruacyjnym.

Problem ubóstwa menstruacyjnego

Z danych WHO i UNICEF wynika, że ubóstwo menstruacyjne, czyli brak dostępu do produktów higieny intymnej powodowany najczęściej trudną sytuacją materialną, dotyka około 500 mln kobiet na świecie. Wbrew pozorom nie jest to wyłącznie problem Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu. Ubóstwo okresowe występuje również w USA czy w Europie, w tym w Polsce. Przypuszcza się, że dotyka w naszym kraju aż 18 proc. nastolatek i pełnoletnich kobiet. Istotnym problemem w szkołach jest utrudniony dostęp do darmowych podpasek i tamponów, które mogłyby być wybawieniem dla wielu dziewczyn pochodzących z ubogich rodzin. Zdarza się, że tampony czy podpaski można dostać w gabinecie higienistki, ale nie zawsze jest taka możliwość. Na produkty okresowe nie stać też wielu dorosłych kobiet.

Przezwyciężanie tabu

W walce z ubóstwem menstruacyjnym pomagają nie tylko darmowe programy społeczne i wyrównywanie poziomu życia, ale także edukacja. Brak dostępu do środków higieny intymnej jest ściśle powiązany ze stygmatyzacją okresu. Wiele osób, w tym kobiet, wciąż krępuje się poruszać temat menstruacji publicznie. W domach jest podobnie - 41 proc. kobiet przyznaje, że w ich rodzinnym domu nie mówi się lub nie mówiło się o okresie. Skutkiem tego jest między innymi to, że dziewczyny boją się rozmawiać o swoich problemach i potrzebach związanych z miesiączką. To z kolei - w połączeniu z trudną sytuacją materialną - sprawia, że podpaski i tampony w ogóle nie pojawiają się w ich domach.

- Kluczem do przezwyciężenia problemu ubóstwa menstruacyjnego jest otwartość - powiedziała Kaja Rybicka, współzałożycielka marki Your KAYA. - Jeśli menstruacja przestanie być traktowana jako temat krępujący, potrzeby zaczną być wyrażane i będą miały szanse być zaspokojone. To oznacza, że każdy może przyczynić się do walki z ubóstwem menstruacyjnym. Wystarczy po prostu nie bać się mówić o okresie. Takie inicjatywy jak Period Day są do tego świetną okazją. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje