Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Strategie na wyjście z kryzysu małżeńskiego

Gdy każde z was żyje własnym życiem

Można powiedzieć, że małżeństwem jesteście już tylko na papierze. Dzieci dorastają i mają własne sprawy, więc każde z was prowadzi osobne życie. Ty masz swoje przyjaciółki, mąż - kolegów. Weekendy spędzacie osobno, macie różne pasje, którymi nie chcecie się dzielić, zdarzają się wam nawet osobne wakacje. Stanowicie dwa równoległe światy, które czasem się spotykają. Do tej pory żadne z was nie czuło, że jest to problem. Wręcz przeciwnie, przecież wszyscy wciąż powtarzają, że trzeba mieć swoje życie i hobby, by nie zwariować w związku.

Reklama

Owszem, ale trzeba mieć także część wspólną! W przeciwnym razie stajecie się jedynie współlokatorami.

Jeśli czujesz, że wciąż ci zależy na mężu...

Nie czekaj, aż problem sam się rozwiąże. Nie mów "jakoś to będzie", bo możecie wpaść w pułapkę udawania i przemilczania niewygodnych spraw. Pamiętaj, kropla drąży skałę. Za miesiąc czy dwa może być za późno.

Podejmij inicjatywę. Powiedz mu, co myślisz. Daj mu do zrozumienia, że boisz się o wasz związek, że za bardzo oddaliliście się od siebie. Bądź szczera i konkretna w mówieniu o tym, czego od męża oczekujesz i jak sobie wyobrażasz wspólne życie. Niepotrzebna tu poezja i wielkie słowa.

Planujcie we dwoje

Zdrowy związek to taki, w którym jest miejsce na to, co "tylko moje", ale także na to, co "nasze". To znaczy, że dajecie sobie przestrzeń na indywidualne działania, ale i robicie wiele rzeczy razem. Istotne jest także to, abyście mieli wspólnych znajomych, wspólne życie towarzyskie, abyście mogli się spotkać w życzliwym gronie i miło spędzić czas.

Jak mówi Bogusław Borys w swej książce pt. "Blaski i cienie życia małżonków" - ludzie połączeni jakimś wspólnym celem czują się ze sobą zjednoczeni. Ten łącznik decyduje o tym, że mimo różnic osobowości w sprawach najważniejszych czują się wspólnotą, tworzą jedność. Pielęgnujcie te wspólne cele.

Skorzystaj z terapii

Gdy widzisz, że wyczerpały się już wszystkie możliwości porozumienia z partnerem, a myśl o wspólnej przyszłości wyzwala w tobie smutek czy nawet złość, zgłoście się na terapię małżeńską (oczywiście on też musi tego chcieć). Kiedy przestajecie być przyjaciółmi i stajecie się wrogami, kiedy znika myślenie "to jest nasz związek", a pojawia się myślenie "co ja robię w tym związku" - terapia to najlepsze rozwiązanie.

Uwaga: nie spowoduje ona, że twój mąż stanie się taki, jaki chciałabyś, aby był. Terapeuta małżeński pomaga tylko dojrzeć pewne problemy, pozwoli wam spojrzeć na wasz związek obiektywnie. Oboje widzicie go przecież z pewnej wykrzywionej perspektywy. Terapia najczęściej polega na tym, że spotykacie się razem z mężem na sesji i staracie się wspólnie odkryć, co przeszkadza wam być szczęśliwym związkiem.

Zyskujecie świadomość problemów, dystans do nich, zrozumienie drugiej osoby. Może warto zawalczyć w ten sposób o własne szczęście?

Jeśli czujesz, że to już koniec

Zakochanie nie trwa niestety wiecznie, niektóre małżeństwa również. Pamiętaj o tym, że związek tworzą żywi ludzie, którzy ciągle podlegają zarówno zewnętrznym jak i wewnętrznym przemianom.

Więź dwojga osób też nie jest niezmiennym stanem, który, gdy raz zaistniał, będzie trwał wiecznie. Miłość - tak jak żywą roślinę - trzeba pielęgnować, dbać o nią, "podlewać" i "nawozić". Jeśli oboje nie macie już na to ochoty, bo każde z was zaprzątnięte jest własnymi sprawami, może lepiej odpuścić.

Zrób eksperyment: ogłoś próbną separację, rozstańcie się z mężem na jakiś czas. Jedno z was, jeśli istnieje taka możliwość, może wyjechać gdzieś nas dłużej, przeprowadzić się. Czasem - paradoksalnie - tylko taka fizyczna nieobecność pozwala nam uświadomić sobie, co możemy stracić. Albo zyskać...

Aneta Olkowska

Świat kobiety

Reklama

Reklama

Reklama