Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wszyscy jesteśmy oszustami

Co nas nie zabije, to nas... nie wzmocni?

Reklama

- Zamiast widzieć błędy i klęski, jako naturalny, niezwykle rozwijający element rozwoju, życia po prostu, wiążemy je z byciem niegodnym szacunku, miłości i przynależności. Problem ludzi cierpiących na syndrom oszusta jest taki, że sukces i aprobata stają się wartościami, którymi się kierują, bo myślą, że tak poradzą sobie ze wstydem i lękiem. I w końcu pewnego dnia poczują się godni. To jest niezwykle wypalające i niszczące dla człowieka, ale też kłopotliwe dla biznesu.

W jakim sensie?

- Na pierwszy rzut oka zapracowujący się perfekcjonista może być  postrzegany jak skarb, ale osoby te są zdecydowanie bardziej narażone na wypalenie zawodowe i depresję, nie rozwijają też w pełni swojego potencjału.

Co wiemy o skali zjawiska?

- Syndrom oszusta jest szeroko badany od lat osiemdziesiątych XX wieku. Pojęcie wprowadziły dwie psycholożki kliniczne Pauline Clance i Suzanne Imes w 1978 roku. Skala zjawiska prawdopodobnie jest dość duża. Według wczesnych badań, nawet dwie na pięć osób sukcesu uważa się za oszustów, a większość z nas doświadcza uczucia fałszywości w obliczu własnych osiągnięć od czasu do czasu. Ponieważ jedną z przyczyn jest kultura w której dorastamy, nie ma się co dziwić. Natomiast w Polsce zjawisko jest zbadane bardzo słabo. Udało mi się właściwie dotrzeć wyłącznie do badań Moniki Filarowskiej. Przebadanych zostało 300 maturzystów (150 kobiet i 150 mężczyzn). Najważniejsze wnioski z tych polskich badań były następujące: syndrom oszusta ma większe nasilenie u kobiet, jest powiązany z narcyzmem nadwrażliwym. Jego źródłem są zaburzone więzi w rodzinie, często odwrócenie ról, gdzie dziecko przejmuje role i obowiązki rodzica i staje się "bohaterem w rodzinie". Istotna jest również postawa rodziców do intelektualnych osiągnięć dziecka.

Jakie to ma przełożenie na naszą dorosłość?

- Okazuje się też, że osoby z syndromem oszusta częściej spontanicznie odwołują się do potrzeb innych osób, niż do swoich własnych. Chcą uszczęśliwiać bliskich, spychając własne potrzeby na dalszy plan, tak jakby nie były dość ważne i godne zauważenia. Może się to wydawać sprzeczne  z tym, o czym mówiliśmy wcześniej, o koncentracji na sobie, ale w tym przypadku jest to przewrotnie spójne. Koncentracja na sobie może się objawiać egoizmem, ale może też nadmiernym skupieniem na potrzebach innych, by złagodzić własne cierpienie i poczuć się lepiej.

Dlaczego kobiety są częściej narażone na syndrom oszusta?

- Od samego początku naszego życia oddziałują na nas, często nieuświadomione, podwójne standardy społeczne i moralne dotyczące kobiet i mężczyzn. Mam wrażenie, że to się nie zmienia, w każdym razie nie w dobrym kierunku.  Według amerykańskich  badań z 2015 roku chłopcy, którzy mają za sobą inicjację seksualną są postrzegani jako przebojowi, rośnie ich popularność w grupie rówieśniczej. W przypadku dziewczynek jest na odwrót. Mówimy o dzieciach, które ukończyły czternasty rok życia. Myślę, że w Polsce wyniki byłyby podobne. Wystarczy przyjrzeć się językowi jakim się posługujemy. Jak często słyszymy, że chłopak jest puszczalski?

Dziewczyna się puszcza, chłopak zdobywa...

- Kolejna sprawa dotyczy oczekiwań co do zachowania. To jest fatalna sprawa, bo mamy tu do czynienia z tak zwanym podwójnym wiązaniem.

Co to takiego?

- Cokolwiek zdecydujesz, jesteś narażony na potępienie, karę albo deprywację. Podam kilka przykładów pułapek, w które wpadają kobiety:

"Bądź perfekcyjna, ale nie rób wokół tego zbytniego szumu i nie odpuszczaj sobie w żadnej dziedzinie. A jeśli jesteś naprawdę dobra perfekcja nie będzie niczym trudnym".

"Nie martw i nie rań nikogo, ale mów, co myślisz".

"Bądź sobą, ale nie jeśli miałoby to oznaczać bycie nieśmiała lub niepewną".

"Nie reaguj zbyt emocjonalnie, ale nie bądź przesadnie bezstronna. Za dużo emocji - uznają cię za histeryczkę, za mało - będziesz zimną suką".

- W Stanach Zjednoczonych jakiś czas temu przeprowadzono badanie dotyczące obowiązujących atrybutów kobiecości. Na pierwszym miejscu było bycie miłą, dalej dążenie do ideału szczupłego ciała i inwestowanie w swój własny wygląd, okazywanie skromności przez pomniejszanie swoich talentów i umiejętności, bycie dobrą gospodynią i dbanie o dzieci, a także bycie romantyczną partnerką wierną jednej osobie. Dziewczynki mają być miłe, dopasowywać się i spełniać oczekiwania. Szybko zaczynamy wierzyć w to, że jesteśmy godne szacunku i uznania wtedy, gdy nie sprawiamy problemów i wpisujemy się w ramy. Jesteśmy posłuszne. Próbujemy potwierdzać swoją wartość uznaniem innych, a to jest pułapka. Bo zawsze ktoś będzie niezadowolony. I tak rodzi się syndrom oszusta.

Jakie kobiety są szczególnie narażone?

- Odwołam się do polskich badań, które jakiś czas temu mnie poruszyły. Katarzyna Pawlikowska i Dominika Maison przyjrzały się temu jakie są współczesne Polki. I okazało się, że jesteśmy niezwykle zróżnicowane pod względem potrzeb, wartości, sposobu życia, światopoglądu, przekonań politycznych czy konsumpcji. Nie ma jednej "wzorcowej, typowej Polki" - statystycznej, uniwersalnej. Jest za to siedem segmentów kobiet podobnych do siebie pod względem tego co lubią, co jest dla nich ważne i jak żyją. Mnie szczególnie zainteresował jeden z nich. Największy, bo stanowiący aż 24 procent  populacji Polek. Badaczki nazwały je Niespełnionymi Siłaczkami. Jestem przekonana, że to właśnie w tej grupie będzie najwięcej ofiar syndromu oszusta.

Podobnie jak depresja, syndrom oszusta dotyka osoby znane, którym często zazdrościmy pozornie perfekcyjnego życia - czytaj na kolejnej stronie >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje