Przejdź na stronę główną Interia.pl

Troszczy się, bo kocha

Mama ciągle mnie krytykuje. Gdy do niej przyjeżdżam, słyszę: "Schudłaś. Zmarniałaś. Źle wyglądasz". O wszystko mnie wypytuje. Przy pożegnaniu dostaję mnóstwo rad i zapasy jedzenia. Mam 35 lat, a u mamy czuję się, jakbym miała 10. Męczy mnie to.

Chce być potrzebna

Psycholog Katarzyna Mikołajczyk-Kot: - Mama prawdopodobnie cierpi, że nie ma wpływu na życie dorosłej już córki. Dlatego, gdy pojawia się pani w domu rodzinnym, traktuje panią jak małe dziecko. Dzięki temu znów czuje się potrzebna. Być może kontaktuje się pani z mamą za rzadko. Przez to jej frustracja (na którą składa się i tęsknota, i niepokój, i troska), kumuluje się, a jej efekty stają się dla pani męczące.

Powiedz jej wprost

Reklama

- Warto częściej do mamy dzwonić, na bieżąco opowiadać, co się u pani dzieje, żeby miała poczucie, że uczestniczy w pani życiu. Proponuję również przy najbliższej wizycie w domu porozmawiać z mamą o waszych kontaktach. Najlepiej powiedzieć wprost, np.: "Jest mi miło, kiedy mnie przytulasz i gdy pieczesz moją ulubioną szarlotkę, ale boli mnie, że ciągle mnie krytykujesz".

Postaw granicę

- Ważne, by stawiać wyraźną granicę między życiem własnym i życiem mamy. Gdy mama próbuje ingerować w pani sprawy osobiste, proponuję powtarzać: "Dziękuję ci, mamo, za rady, ale poradzę sobie sama". Proszę przy tym pamiętać, że mamą kieruje miłość i troska, a nie zła wola. Dlatego nie powinna pani jej ranić.

- Chodzi o to, by być stanowczą i zdecydowaną, ale delikatną. Warto też mieć świadomość, że jeśli chcemy być traktowani jak dorośli, musimy się tak zachowywać. Kiedy więc ma pani problemy, rzeczywiście musi sobie sama z nimi radzić. Prosząc mamę o pomoc, daje jej pani przyzwolenie, by mogła w pani sprawy ingerować.

Psycholog Katarzyna Mikołajczyk-Kot udziela porad oraz podpowiada, jak lepiej żyć, wyłącznie na łamach pisma.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje