Przejdź na stronę główną Interia.pl

Strach przed lataniem

Silnik wyje. Uszy zatkane. W gardle sucho. Okropnie jest latać. Może więc lepiej w ogóle unikać samolotów? E tam! Psycholog podpowie, jak pokonać lęk – nie tylko przed lataniem. Oto uniwersalny przepis: pogromca strachu.

Małgosia nie chciała wakacji w Tunezji. Namawiała męża, żeby pojechali w góry. "Co roku jedziemy w góry albo nad Bałtyk. Wybierzmy się za granicę. Wiem, że nie lubisz samolotów, ale chyba jakoś przeżyjesz, prawda?" - powiedział mąż. Ale Małgosia nie była tego pewna. I wcale nie dlatego, że nie lubiła samolotów. Po prostu śmiertelnie bała się latać. Właśnie z tego powodu do mnie przyszła. Ocenia się, że co trzecia osoba panicznie boi się samolotów. Większość z nas czuje przed czymś obezwładniający strach. Jak sobie radzić? Spróbujmy... oswoić lęk.

Krok 1. Zmierz swój strach

Reklama

Na początek poprosiłem Małgosię o wzięcie udziału w krótkim teście, byśmy mogli ocenić, na ile poważna jest jej fobia. Ty też możesz uzupełnić kwestionariusz (jego autorem jest dr Richard Stern, psychiatra), dopasowując oczywiście do swojego strachu. Wpisz przy zdaniach cyfry od 0 do 8: 0 oznacza nigdy, a 8 - zawsze. Strach przed lataniem... ·nie pozwala mi robić tego, na co mam w życiu ochotę, ·przeszkadza mi w korzystaniu z wakacji, ·sprawia, że czuję lęk w pobliżu lotnisk i samolotów, ·nie pozwala mi zmienić pracy, ·powoduje, że ciągle jestem spięta. A tak wyglądała punktacja Małgosi: 5-7-5-0-2. Uznałem, że Małgosia rzeczywiście cierpi na fobię, ale nie na tyle silną, by wsparcie psychologa lub terapeuty nie mogło pomóc. Dobrze jednak wiedzieć, że w przypadku bardzo nasilonego lęku raczej nie obejdziemy się bez psychiatry i całkiem prawdopodobne - leków. Jednak część małych fobii możemy oswoić samodzielnie. Jak to zrobić?

Krok 2. Weź to na rozum

"Każdy z nas czegoś się boi. Ale fobia to lęk irracjonalny. Jeśli ktoś cierpi na arachnofobię, czyli lęk przed pająkami, będzie krzyczeć i uciekać na widok pająka, unikać miejsc, w których mogą być sieci. A przecież to bez sensu: tak mały owad nie zrobi nikomu krzywdy" - powiedziałem Małgosi. "No oczywiście, że pająk jest nieszkodliwy! Ale samolot to co innego. Przecież wciąż słyszy się o katastrofach. A ten boeing, który zniknął z ekranów radarów? W samolocie można zginąć, i nikt się nigdy nie dowie, co się z tobą stało!" - krzyknęła. Ucieszyłem się, słysząc te słowa. Bo w pracy z irracjonalnym strachem najważniejsze jest właśnie znalezienie odpowiedzi na pytanie: skąd wziął się mój strach? Czego się boję?

Poprosiłem Małgosię o to, by odrobiła zadanie domowe. Miała na następne spotkanie wyszukać statystyki dotyczące wypadków lotniczych i innych katastrof. Była wyraźnie poruszona tym, co odkryła. "Każdego roku w wypadkach lotniczych ginie siedemset osób. A w samochodowych - milion dwieście tysięcy! Jest bardziej prawdopodobne, że zginę w samochodzie, ukąszona przez węża lub... otruta, niż że rozbije się mój samolot" - opowiadała. Rozmawialiśmy też o innych przyczynach strachu. Małgosia mówiła, jakim przerażeniem napawał ją widok skrzydła samolotu podczas podróży kilka lat temu: skrzydło drgało, chybotało się, miała wrażenie, że zaraz się rozpadnie. I te dźwięki wydawane przez silnik! Kolejna praca domowa brzmiała więc: przez znajomych znaleźć jakiegoś pilota lub inżyniera i porozmawiać z nim o mechanice samolotów, technice lotniczej. Wbrew pozorom wcale nie jest dzisiaj trudno znaleźć kogoś z licencją pilota.

Przyjaciel Małgosi znał byłą stewardesę, której kolega był pilotem. Małgosia miała więc okazję rozwiać obawy w rozmowie z profesjonalistą. Ale często bywa, że lęk przed lataniem współwystępuje z innymi fobiami, np. klaustrofobią, czyli strachem przed zamknięciem w ciasnym pomieszczeniu, czy fobią społeczną. Oto na kilka godzin zostajemy zamknięci w kabinie z grupą obcych ludzi, z którymi wcale nie chcemy być aż tak blisko. Dla wielu osób trudne może też być poczucie utraty kontroli. Wsiadamy do samolotu i od tej pory nasz los przestaje leżeć w naszych rękach. W samochodzie, pociągu, mamy złudne poczucie, że w każdej chwili możemy wysiąść, zadecydować o sobie. W samolocie - nie.

Krok 3. Poszybuj w wyobraźni

W terapii lęku bardzo ważna jest technika nazywana odczulaniem. Im częściej mamy kontakt z obiektem budzącym lęk, tym bardziej się do niego przyzwyczajamy. W przypadku pająków można zacząć od oglądania zdjęć, potem filmów, wreszcie - żywego stawonoga z daleka, potem z bliska. Z samolotami nie jest aż tak łatwo: albo się leci, albo nie. Ale i tu można trochę się przyzwyczaić. Małgosia mieszka w Warszawie, poprosiłem ją więc o przeprowadzenie "treningu lotniskowego". Opisał go w swojej książce Brave Flyer (z ang. odważny pasażer) Michael Salem, który skutecznie pokonał własny strach przed samolotami.

Taki trening można sobie robić raz w tygodniu przez kilka miesięcy przed lotem, jeśli ktoś mieszka blisko lotniska, lub przyjechać na lotnisko kilka godzin przed odprawą, by móc przyzwyczaić się do dźwięków, atmosfery. Trzeba usiąść tak, by mieć widok na pas startowy, i obserwować samoloty. Załadunek bagażu. Wsiadających pasażerów. Kołowanie. Start, wznoszenie się. Małgosia najpierw po prostu obserwowała podrywające się do lotu maszyny.

A potem wybrała jedną i wyobrażała sobie, że siedzi na jej pokładzie. Starała się dokładnie wizualizować wszystkie towarzyszące temu doznania. Zanim się zorientowała, samolot zniknął jej z oczu. A ona siedziała na plastikowym krzesełku, bezpieczna. Ze zdumieniem odkryła, że tym razem wcale się nie bała. Poprosiłem, by zapamiętała to uczucie: przywoła je, gdy sama usiądzie w fotelu pasażera, tym razem naprawdę.

Krok 4. Zaplanuj lot

Michael Salem opracował kilka praktycznych rad, które pomogą łatwiej przetrwać podróż. Poradziłem Małgosi, by wzięła je pod uwagę, planując podróż do Tunezji. ·Wybierz lot bezpośredni. Im krócej będziesz w powietrzu, tym lepiej - przynajmniej dopóki nie nauczysz się w pełni opanowywać lęku. ·Jeśli możesz, wybierz lot dużym samolotem. Im większa maszyna, tym mniej podatna na wstrząsy. Będziesz lecieć spokojnie i miękko. ·Nie zdawaj się na przypadek przy wyborze miejsca. Przerażają Cię odgłosy silnika? Wybierz fotel z dala od niego. Boisz się turbulencji? Fotele umieszczone nad skrzydłami to najmniej wstrząsów. Lękasz się ciasnych przestrzeni, masz fobię społeczną? Usiądź z brzegu, blisko przejścia - będziesz mieć więcej wolnego miejsca. ·Przygotuj się wcześniej na turbulencje. Możesz sprawdzić, z jakim prawdopodobieństwem wystąpią one na trasie waszego lotu, wchodząc dzień wcześniej na stronę www.turbulenceforecast.com (strona w języku angielskim, ale mapki są dość czytelne). ·Nie bierz przed lotem leków bez konsultacji z lekarzem. Załóż też, że absolutnie nie tkniesz alkoholu. To dość powszechny sposób uciekania przed strachem - niestety nieskuteczny.

Krok 5. Oddychaj, nie panikuj, zrelaksuj się

Na kolejnej sesji przerobiłem z Małgosią techniki, pomagające zredukować napięcie. Przydają się już na pokładzie samolotu. Osoby cierpiące na fobię są często podatne na hiperwentylację w sytuacji wywołującej paniczny lęk. To znaczy, że zaczynają bardzo szybko i płytko oddychać, a to jedynie potęguje stres. Naturalne tempo w stanie spoczynku wynosi 10-14 wdechów i wydechów na minutę. Poprosiłem Małgosię, by zaczęła wyobrażać sobie lot samolotem. Zauważyłem, że oddycha wyraźnie szybciej. Poleciłem, by położyła lewą dłoń na klatce piersiowej, tak by kciukiem dotykać miejsca pomiędzy obojczykami, poniżej przełyku. Drugą dłoń zaś na brzuchu, z małym palcem powyżej pępka. Teraz oddychanie.

Małgosia miała robić wdechy przeponą (a więc poczuć, jak prawa dłoń lekko się unosi, lewa zaś pozostaje praktycznie bez ruchu) mniej więcej w tempie 14 na minutę, licząc na głos: "Jeden - odpręż się, dwa - odpręż się, trzy - odpręż się", i tak do czternastu. Mniej więcej po półgodzinie Małgosia umiała już dokładnie wycelować 14 oddechów na minutę. Miała zapamiętać tę technikę i wykorzystać ją w trakcie lotu, gdy poczuje, że wpada w panikę. Umówiliśmy się też, że zabierze w podróż przenośną konsolę do gier pożyczoną od syna (włączy ją, gdy kapitan zezwoli na używanie urządzeń elektronicznych), najnowszą książkę Terry’ego Pratchetta oraz discmana z utworami Bacha na skrzypce (bo to zawsze ją uspokaja). Czyli zestaw, który pozwoli jej zarówno się odprężyć, jak i zajmie czas.

Krok 6. Lataj!

Po miesiącu treningów uzbrojona w wiedzę, statystyki, oswojona z lotniskiem, wyposażona w technikę oddychania oraz przeróżne "uspokajacze" Małgosia poleciała z mężem do Tunezji. Spotkaliśmy się po powrocie. Powiedziała, że czuła lęk, ale nie panikę. Nadal nie lubi samolotów, lecz lubi podróżować po świecie. Zamierza więc kolejny raz zmierzyć się ze swoim lękiem już jesienią. Leci do Paryża.

Krzysztof Stacha

Krzysztof Stacha jest psychologiem, specjalistą od negocjacji i mediacji. W wolnym czasie żegluje

Twój STYL 8/2014

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje