Reklama

Reklama

Pokazują zdjęcia martwych dzieci. Moda czy terapia?

Celebryci często dzielą się w sieci fotografiami szczęśliwych chwil. Ale w ostatnich latach na sile przybrała też inna tendencja. Coraz więcej gwiazd pokazuje bardzo tragiczne momenty.

Pod koniec września top modelka Chrissy Teigen ogłosiła, że ona i jej mąż John Legend stracili dziecko. Po długich staraniach 34-letnia gwiazda zaszła w ciążę. Małżonkowie uznali dziecko za dar od Boga. Niestety, stan zdrowia modelki nie był najlepszy, istniało ryzyko poronienia. Mimo doskonałej opieki i wielu starań, sprawy nie poszły w dobrym kierunku. W drugim trymestrze wywołano sztuczny poród. Dziecko urodziło się martwe. "Nigdy wcześniej nie wybieraliśmy imion dla dzieci, dopóki nie zostały wypisane ze szpitala. Tym razem od razu zaczęliśmy nazywać tego małego mężczyznę w moim brzuchu Jackiem. Dla nas pozostanie Jackiem. Jack tak bardzo starał się być częścią naszej rodziny. I zostanie z nami na zawsze "- napisała Teigen w mediach społecznościowych, dołączając do posta zdjęcia zmarłego syna.

Reklama

Dwa lata temu ukraińska modelka Yana Yanovskaya spędzała wakacje na Malediwach, kiedy dowiedziała się, że serce jej drugiego dziecka przestało bić. Po powrocie do Kijowa wywołano sztuczny poród. Modelka zamieściła zdjęcie z martwym dzieckiem w mediach społecznościowych.

Nie jest to odosobnione zjawisko. Joy-Anna Duggar Forsyth, amerykańska gwiazda telewizyjna, i jej mąż, Austin Forsyth, opublikowali na Instagramie zdjęcie córeczki, która urodziła się martwa. Postępują tak nie tylko celebryci. Na tego rodzaju pożegnanie decyduje się wiele zwykłych osób.

Niestety, najczęściej nie mogą liczyć na współczucie. Sama informacja o stracie zazwyczaj je budzi, ale zdjęcia to dla internautów za dużo. Zazwyczaj reagują negatywnymi, często pełnymi nienawiści komentarzami. Pogrążonym w żałobie rodzicom zarzuca się, że chcą "wylansować się" na tragedii i że tego rodzaju zdjęcia powinny pozostać w sferze prywatnej.

Czy maja rację? Psychologowie podkreślają, że nie należy atakować rodziców, którym publikacja zdjęć pomaga przeżyć żałobę i pożegnać się z dzieckiem.

Sprawa znalazła się już w kręgu zainteresowań naukowców, którzy zwracają uwagę, że rodzice odczuwają nie tylko ogromny ból po utracie dziecka, ale chcą także znaleźć dla niego tożsamość społeczną. Tymczasem martwe urodzenia są tematem tabu i od rodziców oczekuje się, że "jak najszybciej zapomną". Margaret Godel, która poruszyła ten temat w swojej pracy, zwraca uwagę, że publikacja zdjęć w mediach społecznościowych jest jednym ze sposobów ułatwienia identyfikacji społecznej dziecka i uznania ich miejsca w sferze rodzinnej".

IG



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje