Przejdź na stronę główną Interia.pl

Panna młoda w sukni swojej zmarłej mamy

Shelby Sander od dziecka marzyła o wielkim ślubie i sukience godnej księżniczki. Wiedziała, że w wyborze sukni nikt nie pomoże jej tak, jak mama. Los potrafi być okrutnie przewrotny. Zanim Shelby zaplanowała wesele, jej mama zmarła na raka. Kobieta postanowiła zrobić sesję zdjęciową w jej sukni ślubnej.

“Odkąd byłam małą dziewczynką, wyobrażałam sobie, że mój ślub, będzie wyglądać jak z bajki. Ja w wielkiej sukni, niczym księżniczka, mój wymarzony książę czekający na mnie pod ołtarzem, byłabym otoczona wszystkimi, których tak bardzo kocham. Dla przyszłej panny młodej realizacja tych wyśnionych marzeń to najprzyjemniejsza część przygotować do ślubu.

Reklama

Wyobrażałam sobie, że razem z mamą i siostrą będziemy planować ten perfekcyjny dzień. (...) Niestety 1 marca 2016 roku straciłam najważniejszą osobę, która tego dnia miała stać u mojego boku i pomagać mi.

W 2011 roku u mojej mamy zdiagnozowano raka piersi. Pokonała go trzykrotnie. Za czwartym razem się nie udało. Właśnie mijają dwa lata od jej śmierci.

Szukanie sukni ślubni to według mnie najważniejsza rzecz, którą musisz zrobić planując wesele. Kiedy zdrowie mojej mamy się pogarszało, wiedziałam, że muszę wykorzystać czas i okazję, by zdążyć poszukać z nią idealnej ślubnej kreacji. Mimo że jeszcze wtedy nie byłam nawet zaręczona, wiedziałam, że Scott, który teraz jest moim narzeczonym, to mężczyzna na całe życie.

Umówiłam wizytę w salonie ślubnym na 12 marca. Niestety, moja mama zmarła jedenaście dni przed zaplanowaną wizytą. Kiedy odeszła, miałam wrażenie, że część mnie na zawsze zostanie niekompletna, bo nie mogłam dzielić z nią tego wyjątkowego momentu.

Kiedy razem ze Scottem planowaliśmy ślub, wpadłam na pomysł, by w tworzeniu swojej sukni ślubnej użyć części z sukni mamy. Chciałam wyciąć z materiału kształt serca i przyszyć je do swojej kreacji. Ale wcześniej postanowiłam wykorzystać suknię mamy do wyjątkowej sesji zdjęciowej.

(...) Zdjęcia wykonaliśmy w pobliżu punktu widokowego o nazwie Niebo. To idealne miejsce, by się uspokoić i nabrać dystansu. Poczułam się tam wolna.

Suknia mojej mamy pasowała na mnie idealnie. Poczułam, że tak właśnie miało być. W ten sposób część mamy towarzyszyła mi w tak ważnych przygotowaniach do ślubu.

(...) Dla mnie to więcej niż fotografie. One opowiadają historię. Historię miłości moich rodziców, poświęcenia i oddania. Ta suknia to początek ich "aż do śmierci", który na zawsze będzie ze mną w postaci zdjęć."

Zobacz także:

Reklama

Reklama