Przejdź na stronę główną Interia.pl

Najpiękniejsza ceremonia ślubna. Trudno powstrzymać łzy

Kait Nicole Hallas nagle straciła ojca. Gdy planowała swój ślub, chciała zrobić wszystko, by zaznaczyć na nim jego obecność. Swoją niezwykłą ceremonię opisała w liście zilustrowanym zdjęciami.​

“Życie jest pełne niespodzianek, które dzieją się w oka mgnieniu i dosłownie wywracają świat do góry nogami. Wiadomość, że mój tata ma nowotwór w ostatnim stadium, który zajął jego mózg i płuca, była jedną z tych niemiłych niespodzianek.

Reklama

Nigdy nie zapomnę momentu, gdy weszłam do szpitala I zobaczyłam minę mojej mamy. Już wtedy wiedziałam, że nie ma dla mnie dobrych informacji. (...) W ciągu następnych miesięcy szpital zmienił się w nasz drugi dom. Po pięciu miesiącach od diagnozy mój tata odszedł. Miesiąc przed moimi 26. urodzinami wygłaszałam mowę na jego pogrzebie.

Mój tata był wspaniałym człowiekiem oddanym swojej rodzinie. Robił dla nas wszystko, co tylko mógł. Był pracowity, czuły, zawsze uśmiechnięty. Uwielbiał żartować. (...)

W momencie gdy tata został zdiagnozowany, Benett (mój obecny mąż) i ja spotykaliśmy się już siedem lat. (...) Tata kochał Benetta i uwielbiał nas jako parę.

W ostatnich tygodniach życia mojego ojca Benett poprosił go o moją rękę i o błogosławieństwo dla nas. Zapewnił go, że zrobi wszystko, by zaopiekować się mną po śmierci taty. (...) Nie umiem sobie wyobrazić, jak trudna musiała być dla nich ta rozmowa. (...)

Czy planowanie ślubu bez ojca było trudne? Oczywiście. To jeden z powodów, dla którego zdecydowaliśmy się na małą ceremonię. (...) Chciałam zaznaczyć, że mój tata też z nami jest na tyle sposobów, ile to było możliwe.

Kilka miesięcy po śmierci ojca wraz z mamą poszłyśmy do medium. W trakcie sesji opowiedziała nam, że tata życzy sobie, by zatrzymać dla niego jedno miejsce na ceremonii zaślubin (wtedy nie byliśmy nawet zaręczeni z Benettem). Obok mojej mamy pozostało jedno wolne krzesło z przepiękną tabliczką, którą dostałam od niej na dzień przed ślubem.

Tego dnia miałam na sobie kolczyki kupione przez mojego brata na wyraźną prośbę taty. W pudełeczku był też od niego liścik "To mały drobiazg, który sprawi, że będziesz błyszczeć jeszcze bardziej, niż do tej pory. Powiedziałem Ryan’owi, żeby dał ci to przed ślubem, żebyś nie zniszczyła sobie makijażu. Mam nadzieję, że posłuchał". Mimo wielu łez, tata nadal potrafił wywołać na naszych twarzach uśmiech.

Zdjęcie taty były porozstawiane w wielu miejscach w czasie ceremonii i przyjęcia, mieliśmy je również zawieszone w butonierce, korsarzu i bukiecie, a ja wraz z bratem zatańczyliśmy, uczcić naszego tatę.

Kwiaty były jego ulubionymi kwiatami, dlatego zaraz po jego pogrzebie pozbierałam je i zasuszyłam. Ich płatki posłużyły jako konfetti, którym obsypano nas po przysiędze.

Przez cały dzień czułam wyraźną obecność mojego ojca. Na zdjęciach zrobionych przez przyjaciół i rodzinę widać strumień światła skierowany w naszą stronę. Jestem przekonana, że to był mój tata. Powiedział nam, żeby zatrzymać mu miejsce i rzeczywiście otrzymał najlepsze, jakie tylko mógł.

Nasz ślub odbył się dwa lata po śmierci taty i dwa dni po dniu, w którym świętowałby 59. urodziny. To był dzień pełen emocji i szczęścia. Skupiliśmy się na celebracji miłości. Codziennie czuję miłość mojego taty. On był ze mną w dniu ślubu, jestem o tym przekonana" - napisała Kait Nicole Hallas. 

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje