Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mężczyzna trudny do kochania

Maminsynek, produkt nadopiekuńczej matki Polki, znika z naszych związków. Matki wymagające i mniej troskliwe wychowały nam innych partnerów. Niestety, jeszcze trudniejszych do kochania.

Takie wnioski pojawiły się po badaniach Discovery Channel już w 2008 roku. Jednak badacze zamiast dyskutować o tym, że co trzeci Polak właściwie nie nadaje się do stałego związku, woleli rozważać kwestię, czy nowoczesny, gotujący i sprzątający partner pokonał wreszcie tradycjonalistę. W ten sposób przegapili nowych wrogów partnerskich związków - hedonistę i narcyza.

Reklama

Te dwie kategorie to bardzo ekspansywni mężczyźni. W ciągu jednego pokolenia "skasowali" maminsynka, wybierając swobodną konsumpcję i przyjemność zamiast obiadów u mamy. Sprawili, że rozpadł się dawny podział mężczyzn na macho i metro. I to oni teraz wypierają samców alfa, wyśmiewając ich jako nadętych, nienowoczesnych typów. Tak naprawdę są znakomitymi konsumentami wszelakich dóbr i atrakcyjnymi kochankami. Tyle że stały związek zamieniają w koszmar.

Czy ja jestem masochistą?

Te słowa mogłyby być podstawową zasadą życia pierwszego z trudnych partnerów - hedonisty, klikającego kochanka, który lubi to, co łatwe i miłe, a dostaje dreszczy na myśl o komplikacjach i trudnościach. Miłość skreślił wiele lat temu jako zestaw obowiązków, wymagań i pretensji. "Wolę lżejszy kaliber", mawia ten uroczy chłopiec w markowych butach. Zna najmodniejsze miejsca w mieście, ma sprzęt najnowszej generacji. Nie nudzisz się z nim. Jest pogodny, zadziorny, a jego głowa wciąż obraca się w kierunku obiecującym przyjemność. Ostatnio ty jesteś tym kierunkiem.

Rano pijecie razem świeżo wyciśnięty sok z grejpfruta. On ma w uszach słuchawki, z których płynie łagodna muzyka. O czym myśli? Spytaj, bez żenady powie ci prawdę. Myśli o swoim dniu idealnym. Żeby się odstresować, poklikać na laptopie, zaplanować imprezę na wieczór, przejechać się rowerem na zakupy.

- Inni ludzie są tu całkowicie zbędni, chyba że też mają słuchawki w uszach i niczego nie chcą, o nic się nie dopominają. Plany robi się na jeden dzień, kocha się dziś wieczór, przyszłość nie istnieje - opisuje poglądy klikającego hedonisty psycholog Izabella Kurzejewska. Liczba młodych mężczyzn skoncentrowanych na własnej przyjemności i unikających zobowiązań rośnie w Europie od trzech dekad. W Hiszpanii i Holandii sięga prawie 30 proc., w Polsce przekroczyła 15. Psychologowie wiążą to zjawisko z częstym korzystaniem przez dzieci z różnego rodzaju komunikatorów: czatu, Gadu-Gadu, portali społecznościowych.

- Komunikatory dewaluują więź, sprowadzając ją do wymiaru znajomych na Facebooku. Łatwo się spotkać i jeszcze łatwiej rozstać - uważa znany psycholog Wojciech Eichelberger. Zdaniem amerykańskiego psychiatry Keitha Ablowa media społecznościowe sprawiają również, że młodzi ludzie nie konfrontują się z realnym życiem. Oszukują się, że mają setki przyjaciół, blokują tych o innych poglądach, usuwają niepochlebne komentarze i kolekcjonują "lajki". W ten sposób mogą zachować dobre samopoczucie i żyć w przyjemnej fikcji. Miłość, związek z drugim człowiekiem stanowią dla niej nieuchronne zagrożenie. Dlatego klikający kochanek woli znajomości w rodzaju: kliknęło między nami, spotkajmy się. Seks i zabawa - tydzień, miesiąc, dwa, dopóki nie pojawią się oczekiwania i wymagania.

Mam cię i co mi zrobisz?

Miłość nie opłaca się również ambitnemu i skoncentrowanemu na sobie narcyzowi. Jeszcze w dzieciństwie uznał, że nie jest w stanie na nią zasłużyć, i przestał się starać. Woli walczyć o prestiż, karierę i zdobywać kobiety, które są dla niego atrybutem sukcesu. To potrafi. Kiedy go poznajesz, stoi u progu ekscytującej kariery, jest fascynującym ryzykantem. Profesor Otto F. Kernberg, dyrektor Personality Disorders Institute w Nowym Jorku, zbadał, że większość (75 proc.) narcystycznych mężczyzn to mistrzowie uwodzenia. Prezentują się jako pewni siebie, ambitni, podkreślają swój status, dbają o wygląd i skutecznie realizują swoje plany.

Co gorsza, jak ustalił zespół dr. Petera Jonasona, amerykańskiego psychologa z Uniwersytetu New Mexico, narcystyczny rys osobowości jest często elementem kombinacji trzech cech - tzw. mrocznej triady. Jej nosiciele oprócz narcystycznej postawy mają w pakiecie nieobliczalność i brak zahamowań w kłamaniu. "Niestety - wyjaśnia Jonason - kiedy kobieta spotyka mężczyznę z tym zestawem cech, emocje podpowiadają jej, że to ktoś silny, zdecydowany i zdolny do podjęcia ryzyka. Bierze narcyza alfa za samca alfa". To kosztowna pomyłka, bo o ile klikający kochanek nie oszukuje, mówiąc, że najbardziej lubi wygodne życie i święty spokój, o tyle narcyz, ten fałszywy samiec alfa, obiecuje więcej, niż może i zamierza dać. Oczekuje od kobiety, że będzie pasowała do jego stylu życia, dodawała mu splendoru i spełniała jego oczekiwania. Dlatego przyjmuje postawę "zrobię wszystko, żebyś była moja".

- Jego determinacja budzi wielkie emocje - mówi psycholog Izabella Kurzejewska. - Są piękne gesty, popisy odwagi, niezwykłe pomysły. Kobieta traktuje je jako dowód miłości, choć tak naprawdę świadczy to tylko o tym, że jest cenną zdobyczą. Problem w relacji z narcyzem polega na tym, że skupiony na sobie i swoich celach nie angażuje się emocjonalnie. To sprawia, że gdy wygasa pożądanie, w związku robi się chłodno i obco: nie ma przyjaźni, zrozumienia, bliskości. Narcyz alfa także to czuje. Uważa, że to twoja wina. Co gorsza, chociaż sam oszukiwał, czuje się oszukany. Poniża cię, żeby się dowartościować, i zaczyna rozglądać za innym trofeum. Przyjmuje postawę "mam cię i co mi zrobisz?". Na szczęście, kobieta może zrobić niejedno.

Dowiedz się więcej na temat: związek | partnerzy | Miłość | maminsynek | małżeństwa | psychologia | mężczyzna | narcyz

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje