Reklama

Reklama

Łatwiej by wybaczały, gdyby zdradzali je z kobietami

Zdjęcie ilustracyjne /123RF/PICSEL

​- Co rodzina powie na to, że wybrał faceta zamiast kobiety? Łatwiej by mu wybaczyli, gdyby zdradził żonę z kobietą niżeli z mężczyzną. To też niepewność, czy uda mu się zbudować trwałą relację z ukochanym mężczyzną, bo fascynacja seksualna mija i co potem? Czy dzieci się nie odwrócą? Czy mu to wybaczą? Czy żona mu wybaczy? - o małżeństwach, które zawierają homoseksualni mężczyźni z heteroseksualnymi kobietami, opowiada dziennikarka Maria Mamczur, autorka książki "Żony gejów".

Agnieszka Łopatowska, Styl.pl: Jestem przyzwyczajona do tego, żeby rozmawiać z ludźmi oko w oko. Ty pewnie też. Ale nie wszyscy bohaterowie twojej książki byli w stanie rozmawiać z tobą bezpośrednio. Jak to jest, kiedy musisz zdobyć zaufanie rozmówcy, a narzędzia, którymi dysponujesz, mają jednak pod tym względem swoje wady?

Reklama

Maria Mamczur: To były bardzo trudne rozmowy, niektóre telefoniczne, niektóre przez Skype’a, Messengera na Facebooku, inne mejlowe. Część moich rozmówców chciała zachować incognito maksymalne, tak bardzo bali się ujawnić. Na przykład na Messengerze rozmawiałam z mężczyzną, który zalogował się na anonimowe konto swojej żony. Ale przynajmniej słyszałam jego głos i słyszałam w tym głosie emocje. To bardzo trudne dla reportażysty, który obserwuje, dla którego ważny jest bezpośredni kontakt z człowiekiem, bo wiele można wyczytać z zachowania i mowy niewerbalnej. Przy tej książce budowanie intymności i zaufania następowało stopniowo, czasami z mejla na mejl. Pomocne były moje dociekliwe pytania, które odmykały drzwi do innych historii, a czasami to, że pozwalałam im się wypowiedzieć i dałam odczuć, że im ufam.

Można pomyśleć, sugerując się tytułem, że książka została napisana tylko z jednej strony, że są to tylko historie kobiet, które zostały żonami gejów. Ale jest ona rzetelna, bo dopuściłaś do głosu również homoseksualistów, którzy się ożenili z kobietami, oraz ekspertów, którzy się do tego ustosunkowali.

- Bardzo dziękuję moim rozmówcom, którzy zdecydowali się opowiedzieć o swoich przeżyciach i cholernie trudnych emocjach. Ciekawa rzecz wydarzyła się pod koniec pisania książki. Dostawałam informacje zwrotne, że te rozmowy podziałały na moich bohaterów terapeutycznie, bo pewne rzeczy określili, o pewnych powiedzieli, inne się uwolniły. To był taki bonus.

Aby uświadomić sobie, ile osób może być w takiej sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie książki, dobrze jest sięgnąć do cytowanych w książce statystyk. I tak: "Marcin Dzierżanowski, prezes Fundacji Wiara i Tęcza, powołując się na szacunki ekspertów, twierdzi, że około 4-10 procent populacji to osoby LGBT, w tym osoby homoseksualne. Jak podaje GUS, populacja w Polsce według stanu z 8 października 2019 roku wynosiła 37 749 189 osób. Jeśli przyjmiemy, że osoby homoseksualne stanowią około 4 procent społeczeństwa, to okazuje się, że w Polsce żyje ponad półtora miliona (1 510 000) osób homoseksualnych. Z badań profesora Zbigniewa Izdebskiego wynika z kolei, że 48 procent gejów w wieku do lat 50 pozostawało w związkach z kobietami. Zatem takich niedobranych par szacunkowo jest w naszym kraju 724 800". Jak myślisz, na ile te liczby są prawdziwe i gdzie ewentualnie mogą w tych statystykach pojawić się błędy?

- Trudno jest to dokładnie oszacować, natomiast nie jest to 5 czy 10 osób, to nie jest sprawa marginalna, tylko dotyczy dużej części naszego społeczeństwa. O wielu takich historiach nie wiemy, wiele takich dramatów rozgrywa się w czterech ścianach. Zresztą wystarczy zrobić prosty test: zapytać w grupie znajomych, czy ktoś słyszał o małżeństwie heteroseksualnej kobiety z homoseksualnym mężczyzną i się okaże, że w każdej takiej grupie ktoś słyszał, ktoś wiedział, ktoś przypuszczał.

Natknęłaś się na ten temat, bo twój przyjaciel pośrednio znalazł się w takiej sytuacji.

- Tak, mój przyjaciel, który często mi się zwierza, jakiś czas temu zadzwonił do mnie przerażony. Spotkał się kiedyś na kawie z poznanym na czacie gejem. Nie wiedział, że jest żonaty, bo z zasady nie spotyka się z żonatymi. Po jakimś czasie okazało się, że żona tego geja znalazła ich esemesy i innych mężczyzn również. Był to dla niej szok. W amoku zaczęła do nich dzwonić. Szantażowała, groziła, że zabije mojego przyjaciela, że zabije męża, ale najpierw zabije siebie. Więc on dzwoni do mnie i pyta się, co ma robić. Podpowiedziałam mu, żeby ją potraktował życzliwie, że może jej wysłuchać, skierować do poradni, do odpowiedniego terapeuty, np. do stowarzyszenia Lambda, które pomaga osobom w trudnej sytuacji życiowej ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Pomyślałam, że sama chciałabym z nią porozmawiać. Dla mnie też to był szok, bo słyszało się na przykład o wybitnych twórcach, którzy żyli w trójkątach homo-heteroseksualnych i wcale nie byli biseksualistami, tylko ukrywającymi się gejami. A tu okazało się, że jest taka... zwykła sytuacja.

- W końcu trafiłam do tej kobiety. Na początku nie chciała rozmawiać. To było dla niej strasznie bolesne przeżycie. Czuła się nie tylko zdradzona i oszukana, ale przede wszystkim potwornie upokorzona. To poczucie upokorzenia i wstydu dominuje w relacjach kobiet. W relacjach mężczyzn, ich mężów, też jest poczucie wstydu, ale dominantą jest poczucie winy i braku samoakceptacji. To cały czas ich drąży. Potem nastąpił efekt kuli śniegowej, bo najpierw opowiadała mi ona, potem jej mąż, który w tym czasie był w Irlandii. Rozmawialiśmy przez Skype’a wiele godzin. Odkrywał się warstwa po warstwie, bo od dawna trwał w procesie samooszukiwania i oszukiwania innych. W czasie rozmów ze mną wiele mu się przypominało, na przykład rozmowa z psychologiem z młodzieżowego telefonu zaufania, któremu zwierzył się, że podobają mu się chłopcy. Ten psycholog powiedział najpierw: "No, to normalne, w twoim wieku dziewczynkom podobają się dziewczynki, a chłopcom chłopcy, to jest okres dojrzewania", ale kiedy on uściślił: "O nie, mi się o wiele bardziej podobają chłopcy", psycholog na to odparł: "Och, to źle, to bardzo źle". To, co potem stało się z tym chłopakiem, jak wypierał swoją homoseksualność − to są piętrowe historie, a dokopać się do ich jądra jest bardzo trudno, bo ci ludzie często sami zamrażają swoje emocje i nie są w kontakcie z własnym ja.

Żony gejów, kiedy analizują lata swojego małżeństwa, uświadamiają sobie, że widziały pewnego rodzaju symptomy mogące świadczyć o tym, że mężowie je zdradzają, oczywiście myślały, że z kobietami. Potem dopiero zaczynają się zastanawiać, że w zasadzie to nigdy nie były zazdrosne o żadną kobietę, za to o przyjaciół, o chłopaków, z którymi oni wyjeżdżali "na ryby" i którym poświęcali dużo czasu. Każda z tych historii jest bardzo inna, ale czy symptomy, na które one zwracały uwagę, mają jakieś punkty wspólne?

- Trudno jest powiedzieć, bo wszystkie historie są naprawdę różne. Przypomina mi się teraz rozmowa z profesorem Izdebskim, który mówił, że dopóki testosteron jest na wysokim poziomie, mężczyzna homoseksualny może czuć pociąg też do kobiety, nie będąc biseksualnym, i może uprawiać z nią seks. Problem się zaczyna, kiedy poziom testosteronu się obniża. Jeden z moich bohaterów mówił, że kochając się z żoną, wyobrażał sobie mężczyznę. Nigdy jej o tym nie powiedział. Czy ona miała prawo podejrzewać, że miał takie "bogate życie wewnętrzne"? Pewnie nie, bo był dobry, kochający, czuły, mówił komplementy. Dla tych kobiet często miłość to nie głównie seks, ale przede wszystkim ciepło, serdeczność, przyjaźń, intymność. Na podstawie tej intymności budowały mocny związek i dlatego być może czuły się tak bardzo zdradzone, gdy okazało się, że ta intymność był fałszywa, okłamana.

Nie można jednak powiedzieć, że wszystkie zostały oszukane. Niektóre z nich godziły się na pewnego rodzaju układ, tylko ten układ potem przestał być wystarczający.

- Staje się tak, kiedy pojawiają się pytania: "Dlaczego nie jestem dla niego atrakcyjna? Czy jestem za chuda, za gruba, za brzydka?". Kobiety znajdują masę powodów, szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego on jej nie chce w łóżku. Jedna z moich bohaterek mówiła: w sypialni było źle, zimno, ale w kuchni i w salonie było wspaniale. Homoseksualiści to często świetni ojcowie i partnerzy, bardzo zaradni. Poza tym - na co zwracali uwagę moi bohaterowie − oni często z poczucia winy byli bardzo spolegliwi wobec swoich kobiet. Potem do głosu dochodzi natura. Często dzieje się to w okresie wczesnej dojrzałości, czyli w wieku około 40 lat, kiedy człowiek ogląda się za siebie i myśli: "Czy to już będzie tak zawsze? Czy nie będę spełniony całkowicie?". Zaczyna się szukanie innych rozwiązań.

- A co wtedy robią kobiety? Jedna decyduje się na rozwód i przekreśla wszystko, inna jest w amoku i najchętniej by zabiła (ale nie zabija oczywiście), a inna zaczyna analizować, co się stanie, jeśli zdecyduje się na rozwód, straci dom, stabilną rodzinę, męża, który był jej przyjacielem i ją wspierał... Ona wtedy też podejmuje decyzję. Jedna nie chce tego ciągnąć, inna z kolei idzie na układ. I ten układ też jest dla niej w pewnym sensie niszczący. Nie ma tu dobrych rozwiązań. Nie można również zakładać, że moje bohaterki wiedziały, że ich ukochany mężczyzna jest homoseksualny. Zwykle zaczęły to podejrzewać po jakimś czasie, kiedy już były dzieci, wspólny kredyt, dom, gospodarstwo, potrzeby. Wtedy zaczęło się staczanie po równi pochyłej.

Dlaczego homoseksualiści szukają "parawanów" - czytaj na kolejnej stronie >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje