Reklama

Reklama

Kobieca przyjemność pod lupą. Eksperci od seksu są pod każdym dachem?

Dlaczego Polki boją się mówić o swoich seksualnych potrzebach? W ostatnich badaniach ustalono, że większość z nich, bo aż 75 procent, odczuwa dyskomfort w trakcie stosunku seksualnego, jednak kobiety nie sięgają po lubrykanty. Między innymi o „epidemii braku seksu” rozmawiamy z psychoterapeutką i seksuolożką dr Agatą Loewe-Kurillą, założycielką Instytutu Pozytywnej Seksualności i wykładowczynią na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu oraz Brytyjskim Pink Therapy.

Aleksandra Waleczek, Styl.pl: Dlaczego kobiety, rzadziej od mężczyzn, rozmawiają w grupach mieszanych o swoich preferencjach seksualnych? 

Reklama

Dr Agata Loewe-Kurilla, psychoterapeutka, seksuolożka, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności: - Niestety, w naszej kulturze nie uczy się nas świadomie i poważnie rozmawiać o seksualności. Kobiety poruszają takie tematy, ale najczęściej w grupie koleżanek. W wyniku pewnych krzywdzących stereotypów kulturowych, bywa tak, że kobieta mówiąca o seksie w towarzystwie mieszanym nie jest najlepiej odbierana, mężczyźnie jednak dużo więcej "uchodzi na sucho". 

- Przyjęło się, że kobiety nie powinny mówić o seksie tak otwarcie i są pasywnymi odbiorczyniami różnych aktywności - ale to się na szczęście zmienia. Dyskurs feministyczny jest w ostatnich latach dość silny w mediach popkulturowych. Dzięki temu kobieca wiedza na różne tematy się poszerza. 

Mężczyźni mają różne oczekiwania, a kobiety swoje często lekceważą. Czy za sprawą powstawania produkcji typu "Sexify" czy "Sex Education", kobiety mogą stać się bardziej świadome swojej seksualności? 

- Sto lat temu kobieta, która osiągała orgazm, mogła dostać diagnozę nimfomanii. Obecnie kobieta, która nie potrafi go osiągnąć, otrzymuje diagnozę zaburzeń seksualnych. Widać tutaj sporą zmianę, która sprawia, że wiele pań ma mętlik w głowie. Stawiane są wobec nich ogromne oczekiwania, kiedy już zaczynają ten seks uprawiać. Panowie często liczą albo, że ich kochanki będą drapieżne, albo wręcz przeciwnie - poprawne i delikatne. 

- Na szczęście to się zmienia. Bardzo się cieszę, że jestem niejako współodpowiedzialna za te zmiany, ponieważ reprezentuję ruch świadomej, pozytywnej seksualności, który zakłada, że każdy seks jest w porządku, pod warunkiem, że on jest świadomy, odpowiedzialny i za zgodą wszystkich zaangażowanych stron. To bardzo istotne, ponieważ mówienie głośno o potrzebach i wyznaczanie granic pozwala kochankom spotkać się w dojrzałej relacji, a nie non stop żyć udając i hamując się. Często nie pokazujemy, kim tak naprawdę jesteśmy, w obawie przed tym, że możemy przestraszyć nie tylko partnera, ale również... same siebie. Dlatego warto eksperymentować i poznawać swoje ciało. Nie należy stawiać sobie kulturowych granic, tylko dobrze jest zastanowić się, czego się tak naprawdę się pragnie. 

- Kobiety, z którymi pracuję w gabinecie, najczęściej nie mają, niestety, dostępu do podstawowej wiedzy anatomicznej ani wiedzy o emocjach. A najfajniej byłoby, gdyby taka kobieta mogła poczuć swoje ciało oraz emocje i bez obaw zakomunikować głośno partnerowi, na co danego dnia ma ochotę wiedząc, że on najprawdopodobniej podejdzie do tego entuzjastycznie. Liczę na to, że ci stereotypowi mężczyźni też będą chcieli mieć takie kochanki, które będą coraz bardziej wyzwolone. Przecież patriarchat też jest opresyjny dla mężczyzn. Jeśli spojrzymy seks z całkowicie konserwatywnej strony, to musimy przyjąć, że seks służy tylko prokreacji i należy go uprawiać raz w miesiącu, w dni płodne i koniec. 

Takie podejście wynika z wychowania? Czy często przychodzą do ciebie kobiety, z którymi nikt nie rozmawiał w okresie dojrzewania na temat wychowania seksualnego i to stąd wynikają bariery w życiu prywatnym? 

- Myślę, że to jest zdecydowana większość populacji w ogóle. Nie tylko moje klientki, ale również studentki, które i tak wychodzą poza tą normę statystyczną... Po prostu mamy pokolenie ludzi, którzy albo nie słyszeli nigdy o seksie, bo to był temat tabu i się o nim nie rozmawiało, albo się seksem zawstydzało, co również jest nieodpowiednie. Często ze studentami zastanawiamy się czy lepiej jest nic nie wiedzieć o seksie, czy dowiedzieć się czegoś mylnego, co potem musimy przez pół życia odkręcać, bo tak mocno utkwiło nam to w głowie. Wiadomo, że różnie podchodzi się do kwestii szacunku do własnego ciała, czystości, tego, co wolno w małżeństwie, a czego absolutnie nie. 

- Poza tym masturbacja traktowana jest często jako coś, co nie tylko jest grzechem, ale też co może nam zniszczyć życie seksualne. Słyszy się, na przykład, że przyszłości nie będziemy zdolni do odczuwania przyjemności z ukochaną osobą. Seksuologia dość mocno na takie stereotypy reaguje, ale wiadomo, jak działają argumenty naukowe, a jak emocjonalne. W Polsce mamy samozwańczych ekspertów od seksu właściwie pod każdym dachem. 

Czy zgodzisz się z tym, że dobry seks to jeden z fundamentów udanej relacji? 

- Owszem. Seks jest ważną sprawą, ale oczywiście to są kwestie indywidualne. To partnerzy dyskutują o tym, jaką rolę seks pełni w ich związku. Tutaj kluczowe jest ustalenie, jaki seks nam odpowiada i czy mamy podobne preferencje.  To już samo w sobie często jest kontrowersyjne, ponieważ ludzie nie rozmawiają o tym. Często myślimy, że seks po prostu ma być i tyle, a przecież ludzie, wchodząc w związki, mają różne wyobrażenia. 

- Nawet są takie badania, z których wynika, że ludzie często wchodzą w stałe związki właśnie po to, aby mieć stały dostęp do seksu. Później są rozczarowania, kiedy się okazuje, że nie mamy tego seksu np. trzy razy w tygodniu, bo wielu ludzi uprawia go znacznie rzadziej. Ubiegłoroczne statystyki pokazały, że panuje "epidemia braku seksu", bo ludzie są tak zestresowani, przepracowani i przestymulowani, że kiedy przychodzi czas na przyjemność, wolą sobie odpalić Netflixa albo iść spać... 

- Wiele kobiet w gabinecie mówi, że najlepszym afrodyzjakiem byłby dla nich sen. Tu mamy jeszcze inne częste zjawisko w naszym kraju - syndrom matki Polki. 

O tym, z jakimi problemami pary najczęściej przychodzą do seksuologa przeczytasz na następnej stronie >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje