Przejdź na stronę główną Interia.pl

Chcesz coś zmienić? Dobrze zacznij!

Pierwszy krok jest naprawdę niełatwy. Każdą aktywność trzeba jakoś zacząć: droga na siłownię i przebranie się w ciuchy do ćwiczeń mogą stanowić większe wyzwanie niż sam trening. Oto powód, dla którego dobre nawyki są tak pomocne - sprawiają, że przygotowania do aktywności stają się automatyczne - pisze Gretchen Rubin, autorka poradnika "Lepiej! 21 strategii, by osiągnąć szczęście", w którym w żywy i dowcipny sposób pokazuje, jak naprawić swoje życie bez konieczności podejmowania trudnych decyzji i robienia czegokolwiek wbrew sobie.

Przeczytaj fragment książki Gretchen Rubin "Lepiej! 21 strategii, by osiągnąć szczęście" i dowiedz się, jak nabrać dobrych nawyków:

Reklama

Często się słyszy, jak ludzie sobie obiecują: "Zacznę nowy nawyk po wakacjach / kiedy przyzwyczaję się do nowej pracy / jak dzieci trochę podrosną". Albo jeszcze gorzej, gdy jest podwójny warunek: "Zacznę nowy nawyk, jak tylko wrócę do formy". Odkładanie na jutro to strata czasu, sprawia, że nie zdajemy sobie sprawy, że to, co robimy, stoi w sprzeczności z naszymi intencjami.

Argumenty, jakich używamy, przywodzą na myśl Białą Królową z Alicji w Krainie Czarów - zdecydowanie uważam, że należy czytać dzieciom na głos i będę to robić, poczytam im jutro, pojutrze, a nawet popojutrze, ale nie dziś.

Ta sama tendencja może doprowadzić do tego, że weźmiemy na siebie zbyt wiele przyszłych zobowiązań, a kiedy ta przyszłość wreszcie nadejdzie, będziemy przytłoczeni. Mój teść ma sposób, jak się nie dać temu złudzeniu. - Za każdym razem, gdy ktoś mnie o coś prosi: żebym wygłosił przemówienie albo wziął udział w jakimś wydarzeniu, wyobrażam sobie, że ma się to wydarzyć w przyszłym tygodniu. Łatwo jest przyjąć zobowiązanie na sześć miesięcy naprzód, a potem, gdy termin się zbliża, żałować, że się zgodziło.

Małymi czy dużymi krokami?

Dlatego gdy robisz pierwszy krok w stronę nowego nawyku, podstawowym pytaniem ze strategii rozróżnień, które powinieneś sobie zadać, jest "Czy wolę małe kroki, czy duże?". Wiele osób osiąga najlepsze rezultaty, gdy zaczynają od małych, łatwych do opanowania kroków; w ten sposób powoli przyzwyczajają się do nawyku i mają poczucie, że nad nim panują. Zaczynają ćwiczyć jogę od trzech asan albo zaczynają pracę nad dużym tekstem, szlifując jedno zdanie dziennie.

Jako maniakalna zwolenniczka aktywności fizycznej ucieszyłam się, kiedy mama mi powiedziała, że próbuje wykształcić nawyk codziennego chodzenia na spacery. - Ale mam problem z robieniem tego naprawdę codziennie - przyznała się.

- A jak daleko chodzisz?

- Dwa razy wokół parku - odparła - około trzech kilometrów.

- Spróbuj robić tylko jedno okrążenie - zasugerowałam. I zadziałało. Kiedy zaczynała od mniejszego dystansu, była w stanie wykształcić nawyk.

Małe kroki są pomocne zwłaszcza wtedy, gdy próbujemy robić coś, co pozornie nas przerasta. Jeśli jednak udaje mi się zrobić ten pierwszy mały krok, zwykle się okazuje, że potrafię kontynuować. (...)

Niektóre osoby lepiej sobie radzą, gdy zmuszają się do większego wysiłku; duże wyzwanie sprawia, że ich zainteresowanie i wytrwałość nie maleją. Znajomy był tak zdeterminowany, by się nauczyć francuskiego, że na pół roku przeprowadził się do Francji.

Dla takich osób błyskawiczny początek może być pomocnym sposobem na zrobienie pierwszego kroku. Błyskawiczny początek to przeciwieństwo strategii najmniejszych możliwych kroków, gdyż wymaga wysokiego zaangażowania przez pewien czas. To niełatwe, ale taka intensywność może dać energię do ukształtowania nawyku.

Na przykład po przeczytaniu książki Chrisa Baty’ego "No Plot? No Problem!", która uczy, jak napisać powieść w miesiąc - machnęłam powieść w trzydzieści dni, by rozpalić kreatywność. Taki rodzaj terapii szokowej nie może być nieustannie stosowany, ale potrafi być przyjemny i daje rozpęd nawykowi. Rozpisany na dwadzieścia jeden dni projekt, głodówka, dieta, ambitny cel czy obóz kondycyjny - który daje więcej niż mniej w jakimś czasie, sprawia, że czuję się bardziej energiczna i skoncentrowana (nie wspominając o prawie do chwalenia się osiągnięciami).

Ważne planowanie

Lubię zwłaszcza zupełnie się wycofać z życia. Trzy razy udało mi się poświęcić kilka dni wyłącznie na pracę, z przerwami na posiłki i aktywność fizyczną. Takie intensywne okresy pomagają mi napędzać codzienny nawyk pisania. Jednak błyskawiczny początek jest z definicji nie do utrzymania na dalszym etapie. Ważne jest dokładne zaplanowanie, jak przejść z intensywności błyskawicznego początku w nawyk regularnie kultywowany. Nie ma dobrych ani złych sposobów, grunt, by działały.

Zauważyłam w sobie pewną przekorę. Jeśli wpadam w panikę, bo nie zaczęłam czegoś robić, jeszcze trudniej mi zacząć, co sprawia, że wpadam w coraz większą panikę. Gdy się denerwowałam, że nie wysłałam zaproszeń na przyjęcie urodzinowe Eleonory, czułam niemal niemożliwą do odparcia pokusę, by ich nadal nie wysłać. Kiedy zbyt długo nie odpowiadałam na jakiś denerwujący e-mail, odkładałam tę odpowiedź na kolejny dzień.

Oto pułapka prokrastynacji. Zrobienie pierwszego kroku jest sposobem jej uniknięcia. Jeśli na samą myśl o rozpoczęciu jakiegoś zadania czuję niechęć, już samo zaplanowanie go - jak choćby dodanie do listy rzeczy do załatwienia albo znalezienie odpowiedniego linku w sieci (...) czy znalezienie instrukcji - pomaga mi zacząć. Kiedy robię ten pierwszy krok, czuję się, jakbym oszukiwała, gdyż tak naprawdę nie wykonuję tego zadania, staram się go uniknąć. Ale uczynienie go sprawia, że drugi i trzeci będą łatwiejsze, bo już zaczęłam.

Czytaj więcej na następnej stronie >>

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje