Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

​Siła kobiecego wsparcia

Potrafimy się wspierać, okazywać empatię w obliczu cudzych problemów, mobilizować do działania i wspólnie osiągać cele. W naszej naturze leży solidarność i wrażliwość na krzywdę. Takie jesteśmy my, kobiety utożsamiające się z hasłem #TogetherWeTriumph.

Babcie, matki i córki od pokoleń stanowią ogniwa długiego łańcucha trzymających się dłoni w każdym momencie gotowych, by się nawzajem wspierać. Tworzą fundament każdej rodziny, budują poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu z opresji wychodzimy jeszcze silniejsze. Przyjaciółki, koleżanki, a nawet zupełnie sobie obce kobiety potrafią połączyć siły, by przenosić góry. Marka Triumph już od 130 lat z podziwem obserwuje dokonania kobiet i wspiera je, by w te zwykłe dni i w najważniejszych w życiu chwilach czuły się pewnie, lekko i komfortowo. Każda z nas, niezależnie od wieku, budowy ciała, koloru skóry czy pochodzenia, ma prawo kroczyć przez życie z wysoko uniesionym czołem. Słaba płeć? To nie o nas!

Córka dała nowe życie matce

"W mojej historii opiszę, jak wyciągnęłam moją mamę z depresji i to za sprawą... jednego koncertu. Może nie dosłownie i może nie od razu, ale bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że to błahe zdarzenie zapoczątkowało diametralne zmiany w jej życiu. Ale po kolei. Wszystko zaczęło się, gdy zmarł mój tata, a jej mąż. (...) Z uwagi na to, że mieszkamy w innych częściach Polski, ciężko było mi realnie coś zdziałać. Byłam bezradna aż do momentu, kiedy na ulicznym słupie informacyjnym zobaczyłam plakat reklamujący koncert syna Nalepy z wielkim napisem: "Breakout symfonicznie". Mając w pamięci, jak moi rodzice uwielbiali ten zespół, bez namysłu kupiłam bilety. (...) Marudziła jak dziecko aż do momentu, kiedy usiadłyśmy w hali koncertowej. Dawno nie widziałam tak radosnych oczu. Przez dwie godziny trzymała mnie za rękę, jakbym miała gdzieś uciec. I w końcu się uśmiechała! Od tego momentu wszystko zaczęło wracać no normy. Chyba w końcu zrozumiała, że świat się nie skończył i nie można rezygnować ze szczęścia. Od tego wydarzenia minęły cztery miesiące. Moja mama zapisała się na siłownię, przefarbowała włosy na nowy kolor i w końcu otworzyła się na ludzi".

Reklama

Monika z Wrocławia

Słowa cenniejsze niż złoto

"Moja babcia była bardzo ciepłą i życzliwą osobą, pełną optymizmu i serdeczności. Przebywając w jej towarzystwie, zawsze czułam, że mogę góry przenosić. Ona taka drobna, lekko zgarbiona, w pięknym wieku 92 lata, miała wypisane historie swojego życia w oczach, zmarszczkach i uśmiechu. Nigdy nie słyszałam, żeby narzekała, wbrew pozorom była bardzo silna i niezwykle mądra. Pamiętam wiele wartości, jakie mi przekazała, ale w pamięci najbardziej utkwiły mi słowa, które wypowiedziała kilka dni przed swoją śmiercią. Rozwiązywałyśmy wtedy krzyżówki i nad jednym hasłem dłużej się zastanawiałyśmy. Wtedy moja babcia powiedziała: "Nie musisz wiedzieć wszystkiego, by być mądrym. Nie musisz być w związku, by kochać. Nie musisz być bogatym, by mieć wszystko. Wystarczy być sobą dla siebie i dla innych, by osiągnąć w życiu szczęście". Te słowa wywołały u mnie łzy, uściskałam babcię i to był ostatni raz, kiedy mogłam jej powiedzieć, że ją kocham. A to, co mi przekazała, noszę w sercu do dziś".

Sylwia z Rzeszowa

Zawsze jest czas na spełnianie marzeń

"Od kiedy pamiętam, chciałam zostać lekarzem. Już w liceum dawałam z siebie wszystko, bo przecież, by dostać się na medycynę, wyniki z matury musiałam mieć perfekcyjne. I udało się! Studia były wymagające i absorbowały mnie w całości, jednak nie na tyle, by nie dostrzec przemykającej koło mnie miłości życia. I od kiedy on pojawił się na mojej orbicie, życie potoczyło się dość standardowo, lecz zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałam. Na trzecim roku moich studiów wzięliśmy ślub, tradycyjnie z pięknym weselem do białego rana. Rok później cały mój poukładany świat wywrócił się do góry nogami, życie obdarowało nas największą miłością z możliwych i na świat przyszła Zosia. Gdy rezygnowałam ze studiów, nie myślałam kompletnie o tym, że może coś tracę. (...) Ale minęło kilka lat, Zosia zamiast do żłobka chodziła już do zerówki i w końcu miałam czas dla siebie. Przez kilka miesięcy wspominałam studia i zastanawiałam się, jakby to było... Aż w końcu nie wytrzymałam. Ja zostanę tym lekarzem, choćby za 10 lat! (...) Wtedy moja siostra Kasia obiecała, że sama dopilnuje, żebym to zrobiła. Zaczął się najbardziej pracowity okres w moim życiu. (...) Kiedy całymi dniami byłam na uczelni, a po południu dosłownie leciałam na praktyki do szpitala, moja siostra wpadała do mojego domu z zakupami albo wyprowadzała psa. (...) Kasia jest pielęgniarką i to dzięki niej dostałam się na pierwszy poważny staż. (...) Kiedy przygotowywałam się do najważniejszych egzaminów, uczyła się razem ze mną. (...) Udało się i wierzcie mi, że wstawanie codziennie rano do pracy mimo zmęczenia, wywołuje uśmiech na mojej twarzy. I za ten uśmiech każdego dnia jestem mojej siostrze dozgonnie wdzięczna. Mając 39 lat, dzięki mojej siostrze zostałam neurologiem!"

Róża z Wrocławia

Akcja #TogetherWeTriumph to kolejna okazja, by zbliżyć się do kobiet, które przechodziły kryzysy i dzięki wsparciu mamy, babci, córki, siostry, przyjaciółki czy sąsiadki udało im się pokonać przeciwności losu. Opowiadają o miłości, karierze, depresji, wielkich podróżach w nieznane i w głąb siebie. Udowadniają, że nikt tak świetnie nie zrozumie kobiety, jak druga kobieta. Dlatego marka Triumph postanowiła wyróżnić te panie, które miały odwagę opowiedzieć swoje trudne, wzruszające i budujące historie, by podzielić się otrzymanym dobrem i okazać wsparcie kolejnym kobietom.