Przejdź na stronę główną Interia.pl

Po co kobiecie w życiu seks?

Najprostsza odpowiedź oczywiście sprowadziłaby się do stwierdzenia, że seks daje możliwość posiadania dzieci. I oczywiście, na początku szukamy odpowiedniego partnera, uprawiamy z nim seks, czerpiąc z tego jakąś radość, nierzadko niestety udawaną. Jednak uprawiamy ten seks non stop, z wielką ochotą. Aż w końcu rodzimy upragnione dziecko. Potem, jak się uda, i kolejne.

Niestety, wiele kobiet po zrealizowaniu tego celu odstawia partnera i seks z nim na dalszy plan. Czasami na bardzo daleki i uprawia seks z nim już tylko po to, by przytrzymać go przy sobie, by nie próbował znaleźć innej partnerki, nie rozbił rodziny i łożył na potomstwo.

Reklama

Jest to dość, niestety, często spotykany scenariusz, według którego funkcjonują pary zgłaszające się do gabinetów seksuologów.  Większość par żyjących według niego jednak nawet nie szuka tam pomocy.

A przecież tym, co różni nas od naszych genetycznych krewnych - szympansów - jest to, że uprawiamy seks nie tylko w czasie owulacji, kiedy jesteśmy płodne, ale także poza nią, wtedy kiedy nie ma możliwości zajścia w ciążę. Wszystko przez to, że ludziom seks sprawia... przyjemność, a nie tylko pełni funkcję reprodukcyjną.

Tak, seks jest przyjemny, daje uczucie rozkoszy, dodatkowo rozładowując napięcia, zbliża partnerów, tworzy między nimi bliskość i intymność, której nie da żadna przyjaciółka, choćbyśmy przegadały z nią przy kawie lata.

Często jednak w codziennym, zabieganym, pełnym różnych obowiązków i trosk życiu o tym zapominamy. Gros kobiet także nigdy specjalnie nie koncentruje się na czerpaniu przyjemności z seksu przed, a tym bardziej po zajściu w ciążę, a tylko na osiągnieciu celów z nim związanych - posiadaniu dzieci, utrzymaniu stałego związku.

Życie seksualne wielu par w Polsce zgodne z powyższym schematem potwierdzają badania prof. Zbigniewa Izdebskiego. Wynika z nich, że panie po 40. roku życia - czyli w momencie, gdy teoretycznie powinny mieć więcej czasu dla siebie i partnera z racji odchowanych już w dużym stopniu dzieci - tracą zainteresowanie seksem, zamiast je zwiększać.

Twierdzę, iż w dużym stopniu przyczyną ich braku ochoty na seks jest właśnie nieumiejętność czerpania z niego przyjemności i radości, brak znajomości swojego ciała i jego potrzeb, a co za tym idzie, nieumiejętność zaspakajania tych potrzeb. Kobiety są nierozbudzone, niedopieszczane przez siebie i partnera. Traktują często seks, jako źródło nieprzyjemnych doświadczeń, bo same często godzą się, dla świętego spokoju, na seks "na odwal" - szybki, niezadawalający i niezaspakajający. Utrwalając w ten sposób tylko swoją niechęć do niego.

A tak naprawdę w większości przypadków wystarczy zadbać o siebie, o swoje zdrowie - bo czasami ono ochotę odbiera - i zmienić nastawienie do stosunku seksualnego na pozytywne. Pokonać lęki, wstyd, pokochać swoje ciało. Postawić na jakość i dać sobie czas na odkrywanie, samej i z partnerem, swojej przyjemności.

Zawsze będę powtarzać, że im seks jest dla kobiety przyjemniejszy, tym częściej chce go uprawiać. Im kobieta ma więcej takiego seksu w życiu, tym jest bardziej zrelaksowana, pewna siebie, dowartościowana i... szczęśliwa!