Reklama

Reklama

Dziś kobiety zdradzają tak samo, jak mężczyźni

Co należy zrobić, gdy ma się podejrzenia, że partner zdradza?

Reklama

- Po pierwsze zastanowić się, czy na pewno chce się dociekać prawdy. Cześć osób decyduje się pozostawić sprawy własnemu biegowi, aż sytuacja "sama" się wyjaśni. W przypadku decyzji o weryfikowaniu swoich podejrzeń najrozsądniejszym wyjściem jest zatrudnienie agencji detektywistycznej, która sprawdzi podejrzewanego partnera szybko i skutecznie, wykorzystując swoją wiedzę i specjalistyczny sprzęt, utrwali dowody zdrady. Agencja przedstawi klientowi szczegółowy raport, a pracownicy którzy byli świadkami zdrady, będą w razie potrzeby zeznawali przed sądem.

- Często jednak niemały koszt takiej usługi czy wewnętrzne opory różnego rodzaju sprawiają, iż osoby podejrzewające, że są oszukiwane, starają się sprawdzić partnera same - szukając dowodów zdrady. Dużym zagrożeniem w takim wypadku jest możliwość naruszenia dóbr osobistych partnera - przeszukiwanie jego rzeczy osobistych, włamywanie się do komputera, nagrywanie jego rozmów może być nielegalne i może sprawić, że np. sąd nie uwzględni takich dowodów, jako pozyskanych z naruszeniem prawa lub też że, partner wytoczy im sprawę o naruszenie dóbr osobistych.

- Samemu można prowadzić wnikliwą obserwację i notować skrupulatnie ważne fakty, np. zanotowanie daty wyjazdu na konferencję. Przy odkryciu, po pewnym czasie, iż w dniu konferencji, która miała miejsce w innym mieście partner miał spotkanie biznesowe w miejscu pracy. Taka sytuacja może ujawnić rażącą niespójność, która jest już niepokojąca.

- Po zebraniu i przeanalizowaniu większej ilości takich danych można w rozmowie demaskującej zapytać, "co robiłeś 18 maja, kiedy powiedziałeś mi, że wyjechałeś na konferencję?". Kłamstwo jest znacznie trudniejsze niż prawda i tylko kwestią czasu jest pojawienie się w kłamliwych wypowiedziach niespójności, które można wykorzystać do odkrycia prawdy.

Życie po zdradzie. Pisze pan, że jest możliwe. Jakie ono jest? Co pan radzi swoim klientom, gdy zdemaskują zdradę partnera?

- Klient czy pacjent musi sam wziąć odpowiedzialność za decyzje dotyczące swojego życia, dlatego nie radzę i nie podpowiadam rozwiązań, lecz rozmawiam o tym, co myśli, co czuje i co chce zrobić. Pytam o alternatywne rozwiązania, a jeśli nie jest skłonny do rozmowy o nich "zmuszam go" do wyobrażenia sobie, jak mógłby się zachować w inny od preferowanego przez siebie sposobu, jakie miałoby to zachowanie warunki i jakie mogłoby mieć skutki. Uważam, że rozszerzanie możliwości wyborów, które wydają się nam dostępne, sprawia, że podejmujemy bardziej świadome i lepsze decyzje, a następnie z większą pewnością je realizujemy.

- Po zdradzie, jeśli oboje partnerzy chcą kontynuowania relacji, konieczne są zmiany. Jest pewne, że jeśli będziemy oboje zachowywać się tak, jak wcześniej to... będzie tak samo, jak było, a to przecież prawdopodobnie wygenerowało zdradę.

- Ta zmiana jest najczęściej przedmiotem terapii, do której zachęcam. Partnerzy muszą zastanowić się nad swoimi oczekiwaniami wobec związku, a także tym, co nowego chcą od siebie dać. Zmianę muszą zaplanować i wynegocjować, oraz wierzyć, że jest możliwa; wsparciem w tym procesie jest terapeuta. W części przypadków, odbudowa związku się udaje i związek jest kontynuowany.

- Zdradzający często proponuje "zapomnijmy o tym, co się stało i zacznijmy wszystko do nowa". Zdrada jest blizną, która ma bardzo ważną, adaptacyjną funkcję: przypomina o tym, co się stało, dlaczego się stało i jak się stało. Pamiętanie o krzywdzie (ale nie jej rozpamiętywanie!) jest cenne. Dzięki niemu w przyszłości w podobnej sytuacji, jeśli taka będzie miała miejsce, możesz zareagować szybciej i bardziej zdecydowanie.

Czy wierzy pan w monogamię u ludzi?

- Monogamia jest w naszym regionie geograficznym silnie kulturowo umocowanym wzorcem miłości i małżeństwa. Większość z nas szuka swojej "drugiej połówki jabłka", by spędzić z nią resztę życia. Pary, które próbują żyć w inny sposób, np. umawiając się i dając sobie przyzwolenie na seks poza związkiem, często wcześniej czy później napotykają trudności, których źródło tkwi w ich własnych głowach. Źle się z tym, czują, że coś jest nie tak, że to nie jest prawdziwa miłość. Oczywiście, znam także zdradzających, którzy dopuszczali się zdrady wielokrotnie i uważają, że to jest OK.

Polacy z natury są społeczeństwem nieufnym. Dlaczego pan - dając im do ręki tę książkę - ową nieufność jeszcze podsyca? Skutki tej podejrzliwości mogą być opłakane. Daje pan ludziom do ręki narzędzia, które uczynią ich w ich oczach ekspertami od odkrywania zdrad. Niekoniecznie kompetentnymi, niestety... Zastanawiam się po prostu czy przeciętnym ludziom taka wiedza jest naprawdę potrzebna i czy jest ona użyteczna społecznie?

- Wiele osób, które przychodzi do mnie do gabinetu, to osoby które w obliczu podejrzeń czy znalezienia dowodów zdrady zareagowały instynktownie i emocjonalnie w sposób, który okazał się nieskuteczny ze względu na ich cele, np. przewróciły do góry nogami rzeczy osobiste partnera nie znajdując nic i wzbudzając jego zdenerwowanie, a swoje poczucie winy. Albo po odkryciu zdrady przeprowadziły emocjonalną rozmowę, w której partner przekonał je, że są tej zdradzie winne i zaproponował "rozpoczęcie wszystkiego od początku", postawił warunki, a one na to przystały... Jedak nie czują się z tym dobrze, czują że "coś poszło nie tak", nawet nie wiedzą, jak to się stało, a jednocześnie odczuwają przymus dotrzymania nowej umowy. To jest niekompetencja dotycząca braku wiedzy na temat tego, czego można się spodziewać ze strony nieuczciwej osoby, jak postępować i co robić ze swoimi podejrzeniami, a także dowodami zdrady. Niekompetencja, która dużo kosztuje - zawsze emocjonalnie, a czasem również finansowo.

- Jestem biegłym sądowym i często widzę, jak w sytuacji okołorozwodowej, niezależnie od winy za rozpad małżeństwa, to bardziej bezwzględna, bardziej wyedukowana i mająca wyższe kompetencje społeczne osoba "ogrywa" swojego partnera (podając nieprawdę, fabrykując dowody, przedstawiając fałszywych świadków, itd.), dążąc do tego, aby zaszkodzić mu na wszystkich polach (emocjonalnym, finansowym, relacji z dziećmi, relacji między dziećmi, itd.), podczas, gdy ten często biernie przygląda się temu, wierząc, że "prawda zwycięży".

- Niestety, świat nie jest sprawiedliwy i prawda nie zawsze "wypływa na wierzch jak oliwa". Prawdzie trzeba pomóc zwyciężyć. Mam nadzieję, że mój poradnik pozwoli wyrównać szanse ofiary w starciu z nieuczciwym bliskim, a czasem skłoni do rozważenia szans na odbudowę związku - zdajemy się jej nie dostrzegać przez przekonanie, że zdrada to absolutny koniec relacji. Głęboko wierzę, że tak nie jest.

Styl.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Zdrada