Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Hybryda: Jak to nosić?

Lubimy go, bo jest trwały i lśniący. Ale podobno niszczy paznokcie i wywołuje alergie. Manikiur hybrydowy - hit czy kit? Zapytaliśmy fanki, przeciwniczki i specjalistów. Sprawdziliśmy, jakie są najczęściej popełniane błędy i jak po nich naprawić paznokcie.

Jak to się robi prawidłowo

Przed nałożeniem lakieru hybrydowego manikiurzystka opiłowuje paznokcie z wierzchu, odtłuszcza je i nakłada bazę. Utwardza się ją, umieszczając dłoń pod lampą (nowoczesne emitują światło LED). Potem specjalistka nakłada pierwszą warstwę lakieru, który również trzeba utwardzić pod lampą. Drugą i nabłyszczający lakier nawierzchniowy także. Na koniec przeciera się paznokcie odtłuszczaczem. Gotowe.

Reklama

Manikiur lśni jak świeżo nałożony... aż do zdjęcia, mniej więcej po 2-3 tygodniach - koniecznie u specjalistki! Ta wizyta zaczyna się od delikatnego spiłowania topu, najlepiej drobnoziarnistym pilnikiem. Potem manikiurzystka nasącza minikompresy zmywaczem acetonowym, nakłada je na paznokcie i owija każdy kawałkiem folii aluminiowej, by przyspieszyć rozpuszczanie lakieru. Po kilku minutach zdejmuje. Teraz wystarczy drewnianym patyczkiem zsunąć miękki lakier - powinien odchodzić bez problemu.

Znajdującą się pod lakierem bazę najbezpieczniej lekko spiłować. Trzeba przy tym uważać, by nie uszkodzić płytki. - Profesjonalnie wykonany na zdrowych paznokciach manikiur hybrydowy nie powinien szkodzić - mówi Aleksandra Śledziona, instruktorka Akademii Semilac. Ale bywa inaczej. Poniżej lista potencjalnych "wpadek" i sposoby ratunku.

Chciałam zapuścić paznokcie, ale po trzech tygodniach hybrydy zaczęły się łamać.

Za długo je nosisz. Wydaje ci się, że jeszcze chwilę pochodzisz z hybrydą, "bo tak pięknie wygląda", a musisz wiedzieć, że nakładana pod lakier wzmacniająca baza jest najgrubsza w tzw. linii stresu, czyli mniej więcej w połowie paznokcia. To najsłabszy, narażony na złamanie punkt. Gdy paznokcie rosną, przesuwa się też utwardzone miejsce. Linia stresu zostaje osłabiona i paznokcie się łamią. Zwłaszcza jeśli stukasz nimi w stół czy klawiaturę, pracujesz dłońmi fizycznie.

Jak zapobiec zniszczeniom? Gdy wychodzisz z salonu po zrobieniu hybrydy, od razu umów się na jej zdjęcie (może być połączone z wykonaniem następnej). Dobrze, gdy salon jest blisko domu lub pracy. Wtedy, nawet jeśli paznokieć się złamie, możesz go skleić "po drodze". I zabezpieczyć uszkodzenie, by pod lakier w tym miejscu nie weszło powietrze, bo wtedy hybryda zacznie odchodzić.

Zrobiłam hybrydę, wyjechałam na żagle i... rozczarowanie - nie wytrzymała dwóch tygodni.

Długotrwały kontakt z wodą skraca trwałość hybrydy, bo paznokcie wchłaniają wilgoć i lekko puchną. Tak samo dzieje się pod wpływem detergentów i po wielogodzinnej pracy w rękawiczkach. Uwaga, nawet jeśli lakier odchodzi, nie zdejmuj go samodzielnie, tylko przyspiesz wizytę u manikiurzystki.

Mam obgryzione paznokcie. Hybryda się na nich nie trzyma.

Bo manikiurzystka ma trudności z dokładnym pokryciem lakierem końcówki paznokcia, tzw. wolnego brzegu. Jeśli pomimo skróconej trwałości zdecydujesz się na ten manikiur, istnieje szansa, że paznokcie nieco odrosną, bo są wzmocnione bazą, poza tym ładnie pomalowane zniechęcają do obgryzania. A gdy się wydłużą, lakier będzie można prawidłowo nałożyć - wtedy się utrzyma. Dla obgryzających i tych, którzy z natury mają słabą, łamiącą się płytkę, to jedyna szansa na zapuszczenie choćby dwumilimetrowych paznokci.

Zaraz po zrobieniu manikiuru lakier odszedł od paznokci.

Być może zostały źle przygotowane, np. niedokładnie odtłuszczone. Albo po tym etapie dotykałaś dłońmi włosów, telefonu, twarzy. Być może skórki zostały źle usunięte z powierzchni paznokci i pod lakier weszło powietrze. A może jesteś w pierwszym trymestrze ciąży lub masz problemy hormonalne? Wtedy lakier też nie trzyma się paznokci.

Czasem wystarczy zmienić bazę na miękką, elastyczną (jeśli masz miękkie płytki) albo na twardszą, usztywniającą. To sprawa indywidualna, dlatego dobrze jest chodzić zawsze do jednej, sprawdzonej manikiurzystki, która już zna twoje paznokcie. A jeśli coś się nie uda - nie obrażać się, nie rezygnować, ale reklamować usługę.

Po manikiurze hybrydowym paznokcie są wiotkie, cienkie, wyginają się, mają białawy kolor.

Jeśli zdrapałaś lakier własnoręcznie, usunęłaś przy okazji wierzchnie warstwy paznokci. Jeśli został zdjęty nieprawidłowo przez kogoś niedoświadczonego lub nieuważnego, być może płytka jest za mocno spiłowana (wtedy staje się wrażliwa na dotyk, zaczerwieniona, nierówna). W obu przypadkach lepiej zrezygnować z manikiuru hybrydowego na dwa, trzy miesiące.

Po prawidłowym zdjęciu lakieru paznokcie i skórki są równomiernie białe. I owszem, znaczy to, że przesuszone (głównie przez aceton używany do zmywania), ale nieuszkodzone. Można je ponownie pomalować. Jednak na wszelki wypadek dobrze zrobić dwutygodniową przerwę, by doszły do siebie. W tym czasie warto natłuszczać paznokcie, to je nawilża.

Robiłam hybrydę kilka razy i za każdym razem zdzierałam lakier, gdy tylko paznokieć zaczynał odrastać. Podważałam kolor od strony nasady i pociągałam.

Z lakierem zdzierałaś wierzchnią warstwę płytek, dlatego były potem cienkie i łamliwe nawet przez 4-7 miesięcy - tak długo odrastają. Zdzieranie zdarza się zazwyczaj nerwusom. Ale być może nałożona została za gruba warstwa lakieru. Powinna być cienka, wtedy granica między niepomalowanym, odrastającym paznokciem i pomalowanym jest niemal niewidoczna. Spróbuj zmienić manikiurzystkę i markę lakierów. Niektóre są rzadsze, łatwiej nimi nałożyć cienką warstwę.

Zaprzyjaźniona nastolatka zrobiła sobie manikiur sama, wykorzystując sprzedawany w drogeriach tzw. zestaw startowy, czyli lakier, bazę, top i lampę w komplecie. Wszystko wykonała zgodnie z instrukcją, ale manikiur się nie trzymał. Powodów może być kilka.

Źle zmatowiła paznokcie, źle je odtłuściła, za krótko utwardzała lakier pod lampą albo miała za słabą lampę. W niektórych zestawach są lampy o mocy 9 watów, w profesjonalnych - 36 watów i 48 watów. Pod słabszymi trzeba każdy paznokieć trzymać minutę, dwie lub dłużej, pod mocniejszymi wystarczy 30 sekund i to na całą dłoń.

Chyba że lakier jest mocno napigmentowany (np. biały lub czarny) - takie wymagają dłuższego naświetlania nawet pod mocną lampą. Gęstsze bazy też. Dlatego lepiej używać mocniejszej lampy. Uwaga, lakier wysuszony pod lampą szybko schnie z wierzchu, ale może zostać nieutwardzony pod powierzchnią. To niewyczuwalne, ale szkodliwe.

Mam uczulenie na hybrydę. Swędzą mnie po niej skórki, opuszki, dłonie. Skóra pęka, puchnie, czerwienieje, powstają pęcherzyki.

Uczulenie na akrylany nie jest nowością - od lat obserwowane jest wśród dentystów (wiele materiałów stomatologicznych zawiera akrylany), manikiurzystów (są też w składzie niektórych preparatów, np. lakierów, nabłyszczaczy). - Jednak wraz z rozpowszechnianiem się lakierów hybrydowych i częstym powtarzaniem tego manikiuru przez kobiety liczba uczuleń wzrosła - mówi dermatolog, prof. Beata Kręcisz, kierownik Kliniki Dermatologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. - Jedną z przyczyn tego zjawiska może być niewłaściwe utwardzanie lakieru, czyli używanie za słabych lamp, lub za krótkie naświetlanie lakieru, bazy, nabłyszczacza.

Jeśli znajdujące się w tych preparatach tzw. monomery pochodnych akrylowych nie będą dobrze utwardzone (a taka jest rola lampy), przenikną przez płytkę i uszkodzą paznokieć. Zmiany leczy się sterydami, ale raz nabyte uczulenie na akrylany pozostaje na długo. To znaczy, że po kolejnym kontakcie z tymi związkami mogą pojawić się objawy alergii. Na przykład po zrobieniu manikiuru hybrydowego, w czasie wizyty u dentysty (akrylany są m.in. w plombach i mostkach) lub badania USG (są też w niektórych żelach używanych do badania).

Uwaga, związki te przenikają nawet przez rękawiczki stosowane przez manikiurzystki i dentystki - to może utrudniać im wykonywanie zawodu. Kiedy jeszcze udać się do dermatologa? Gdy paznokieć się odkleja, zmienia kolor lub puchnie jego okolica. To może wystąpić m.in. po kontakcie z niezdezynfekowanymi oraz niesterylnymi narzędziami albo pilnikiem wielokrotnego użytku.

Tekst: Ewa Sarnowicz, konsultacja: Aleksandra Śledziona, instruktorka Akademii Semilac