Przejdź na stronę główną Interia.pl

Katarzynka na święta

Dekorując przed Bożym Narodzeniem pierniki z dziećmi, warto opowiedzieć im historię, która liczy co najmniej 700 lat!

Pierniki w dawnej Polsce były wypiekane nie tylko na święta Bożego Narodzenia, ale także z innych okazji - zaślubin, chrzcin czy imienin. Ba, podobno kiedy toruńskiemu piernikarzowi rodziła się córka, tego samego dnia rozrabiał ciasto i wkładał je do dzieży, w której pozostawało nawet dwadzieścia kilka lat, aż do czasu, gdy córka decydowała się na zamążpójście.

Reklama

Wtedy ojciec panny młodej  z wiekowego ciasta wypiekał słodkie i wykwintne pierniki ślubne, którymi młodzi częstowali gości na weselu.

Mało kto wie, że pierniki mniej słodkie i mniej świąteczne od ślubnych stanowiły w Toruniu, Krakowie czy Wrocławiu powszechną zakąskę do wódki. Najwybitniejsi snycerze wycinali w drewnie formy o fikuśnych wzorach, którymi wyciskano kształty pierników wręczanych w prezencie z różnych ważnych okazji.

Ciasto piernikowe jest absolutnie niezwykłe. Choćby dlatego, że bardziej przypomina chlebowe niż cukiernicze. Co ciekawe, w oryginale w ogóle nie zawiera tłuszczu, dzięki temu nie jest tak bardzo kaloryczne jak kruche czy francuskie. Składa się z mąki, i to wyłącznie żytniej, a nie pszennej, a także zakwasu, miodu oraz ze zmielonych przypraw - kardamonu, goździków, anyżu, cynamonu, imbiru czy skórki cytrynowej. Zresztą samo słowo "piernik" pochodzi od staropolskiego określenia "pierny", czyli pieprzny, dobrze przyprawiony.

Żyto ma twardsze niż pszenica ziarno, z większą ilością pobudzającego trawienie błonnika. Zakorzenia się bardzo głęboko, czerpie składniki mineralne z niższych warstw gleby, więc przewyższa pszenicę, jeśli chodzi o wartości odżywcze.

W zakwasie powstają naturalne drożdże, witaminy z grupy B, dobroczynne dla naszego żołądka i jelit bakterie mlekowe, które oczyszczają organizm z trucizn i ze związków rakotwórczych, tj. toksyn pleśniowych czy azotanów.

Ciasto piernikowe, podobnie jak chlebowe, dojrzewa długo i powoli i jest podobnie kapryśne. Trzeba wiedzieć, jak się z nim obchodzić. To dlatego tajemnica powstawania i wyrastania ciasta była od wieków przez piernikarzy pilnie strzeżona. Młodzi czeladnicy latami uczyli się tej sztuki.

W Toruniu do dziś zresztą ciasto piernikowe traktowane jest nie jak zwyczajne ciastko, ale jak rodzaj świątecznego chleba, darzonego ogromnym szacunkiem. W największej fabryce toruńskich pierników ciasto to świętość - nawet kawałeczek nie może upaść na podłogę lub, co gorsza, zmarnować się, wszystkie skrawki po wycięciu pierników wracają z powrotem do rozwałkowania.

Długo fermentująca mąka żytnia połączona z miodem i przyprawami nie wymaga dodatku konserwantów, nie jełczeje, bo nie ma w sobie tłuszczu. Ba, miód to jedyny znany ludzkości produkt, który nigdy się nie psuje. Nawet skrystalizowany i wyschnięty nadaje się do spożycia - wystarczy go tylko lekko podgrzać czy rozpuścić, dolewając wodę.

Pierniki również po upieczeniu można przechowywać w zamkniętym, suchym pudełku bardzo długo - nawet kilka miesięcy.

 W tym czasie najwyżej wyschną, ale nigdy się nie zepsują. Zawarte w cieście piernikowym przyprawy pobudzają trawienie, zapobiegają wzdęciom, rozgrzewają organizm, a w przypadku przeziębienia odblokowują górne drogi oddechowe.

To dlatego pierniki początkowo były polecane jako lekarstwo: na wzmocnienie, anemię, katar albo przeziębienie. Intensywny korzenny zapach przypraw pozytywnie działa na naszą psychikę - olejki eteryczne zawarte w goździkach łagodzą bóle głowy, a olejek pomarańczowy czy cytrynowy pozyskiwany ze skórek tych owoców poprawia samopoczucie.

Podobno najpopularniejszy piernik w Polsce, katarzynkę - kształtem przypominającą trochę liść dębu - wymyślił pewien czeladnik zakochany w pięknej dziewczynie o tym imieniu, która była córką jego mistrza, piernikarza. Katarzynki spodobały się pannie do tego stopnia, że oddała młodzieńcowi swoje serce. Do dziś wypieka się świąteczne katarzynki w Toruniu od św. Katarzyny (której święto przypada na 25 listopada) aż do końca karnawału.

Mój znajomy Darek Menkus, cukiernik z zawodu, artysta z powołania, jest absolutnym fanem domków z piernika. Co roku już od września wypieka setki domków  w najróżniejszych kształtach, misternie pokrywa je kolorowym lukrem i rozmaitymi ozdobami. W takim domku wystarczy zapalić płaską świeczkę i już po chwili cały dom pachnie lukrem, skórką pomarańczową i goździkami. Nawet w środku lata.

Katarzyna Bosacka - dziennikarka, autorka programów kulinarnych  i zdrowotnych. Namiętnie gotuje  dla rodziny i przyjaciół, namiętnie je. Ma męża i czworo dzieci: Jana, Zofię, Marię i Franciszka.

 PANI 12/2018