Przejdź na stronę główną Interia.pl

SHOW - magazyn o gwiazdach

Na dobre i na złe

Taka przyjaźń się nie zdarza. A już na pewno nie w świecie show-biznesu! Kinga i Piotr wspierali się w trudnych chwilach, których i w jej, i w jego życiu nie brakowało. Dziennikarz mówi nam o tej niezwykłej relacji.

"Piszecie o mnie i mojej Kinguni kochanej? Znam ją całe życie! Mało kogo znam tak długo, no może poza najbliższą rodziną. Przyjaźnimy się około 35 lat, choć ona wygląda tak, jakby jej 35 lat temu na świecie nie było", mówi Piotr Kraśko (44) o swojej relacji z Kingą Rusin (45). W świecie show-biznesu taka przyjaźń to rzadkość, ale ich stosunki zawsze były wyjątkowe.

Przyjaciele z piaskownicy

Reklama

Niewiele osób wie, że Kinga i Piotr dorastali niemal na tym samym podwórku. "Wychowywaliśmy się w tej samej dzielnicy w Warszawie. Co prawda uczyliśmy się w dwóch różnych szkołach, które toczyły wojny, ale dzieliło nas kilkaset metrów", mówi Piotr w rozmowie z SHOW.

Oboje od dzieciństwa marzyli, by swoje losy związać z mediami. Gdy w latach 90. telewizja publiczna zorganizowała warsztaty dla prezenterów, Rusin i Kraśko postanowili spróbować swoich sił. Sprawdzili się - ona dostała posadę w "Teleexpressie", a on został spikerem TVP1, przygotowywał też dwa programy "Na żywo" i "Oblicza mediów". Nigdy nie rywalizowali, zamiast tego zawsze mogli na siebie liczyć.

"Zgadzaliśmy się w wielu sprawach, ale zdarzało nam się kłócić. Toczyliśmy w życiu tysiące dyskusji i za każdym razem te rozmowy sprawiały mi taką samą przyjemność", mówi Piotr. Gdy rozjechali się po świecie (Rusin wyjechała z ówczesnym mężem Tomaszem Lisem do Stanów Zjednoczonych, Kraśko został korespondentem TVP w Brukseli, Rzymie i w Waszyngtonie), wciąż utrzymywali kontakt.

Próby przyjaźni

Pierwsza nastąpiła w 2006 roku. Kinga przeżywała rozstanie z mężem. Piotr zdał egzamin na przyjaciela celująco. Sam miał już zresztą na koncie podobne doświadczenie (dwa lata wcześniej rozstał się z pierwszą żoną, Dominiką Kraśko) i dobrze wiedział, co przeżywa jego przyjaciółka. Gdy w 2008 roku żenił się z Karoliną Ferenstein, Kinga była na weselu gościem honorowym. Ale ten rok po raz drugi wystawił ich zażyłą relację na próbę. Do zespołu "Wiadomości", których szefem był Piotr, dołączyła rywalka Kingi, Hanna Lis. Dla Rusin współpraca jej najlepszego przyjaciela z kobietą, która związała się z jej byłym mężem, musiała być policzkiem. Jednak nawet ta sytuacja nie popsuła jej relacji z Piotrem.

Trzeci egzamin z przyjaźni nastąpił kilka miesięcy temu. Kinga udowodniła wtedy, że Piotr może liczyć na nią w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Gdy dziennikarz został zwolniony z telewizji publicznej, Rusin zrobiła wszystko, by dostał posadę w stacji TVN. Wtajemniczeni twierdzą, że to głównie dzięki jej protekcji Edward Miszczak zgodził się powierzyć Kraśce posadę współprowadzącego "Dzień dobry TVN".

Gdy okazało się, że ten program jest nieco poniżej ambicji Piotra, znalazło się dla niego miejsce także w newsowym kanale TVN 24 Biznes i Świat.

O współpracy z Kingą dziennikarz mówi: "To unikalne doświadczenie pracować z najlepszym przyjacielem. Spędzanie czasu z Kingą, a mówię to na podstawie kilkudziesięciu lat znajomości, jest nieustającą przygodą i nigdy nie wiadomo, w którą stronę ona zmierza. Nie znam wielu osób tak pełnych pasji, radości życia, ciekawych ludzi i świata. Gdybym jej dziś powiedział: »Za dwie godziny skaczemy ze spadochronem«, zgodziłaby się. Ostatnio na wakacjach nurkowaliśmy z rekinami. Ona była pierwsza! Nie sprawdzi się w naszym przypadku przysłowie, że możemy razem konie kraść, bo oboje mamy zbyt emocjonalny stosunek do koni, żeby je kraść, ale poza tym to z Kingą wszystko!".

Justyna Kasprzak

SHOW 10/2016

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Kraśko | Kinga Rusin