Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

SHOW - magazyn o gwiazdach

Martyna Wojciechowska: To mój najlepszy moment

​Po 45. urodzinach odkryła, czego naprawdę chce i co jej daje szczęście. W rozmowie z SHOW opowiada o dojrzewaniu, kobiecości, wychowywaniu nastolatki i nowej misji.

Justyna Kasprzak, SHOW: Jak się czujesz jako 45-latka? 

Reklama

Martyna Wojciechowska: Cudownie! Jest takie powiedzenie, że życie zaczyna się po czterdziestce, a ja myślę, że moje zaczyna się po czterdziestcepiątce! To dla mnie najlepszy czas w życiu. Wiem, czego chcę, a czego na pewno już nie chcę. Wiem z kim chcę się spotykać zawodowo i prywatnie, a z kim nie potrzebuję sztucznie utrzymywać kontaktu. W pewnym wieku każda z nas zyskuje dystans, ale też większe możliwości i warto z tego korzystać. Na urodziny zrobiłam sobie wyjątkowy prezent - założyłam Fundację UNAWEZA (to słowo, które pochodzi z języka suahili i oznacza "you can", czyli możesz), która pomaga kobietom w różnych zakątkach świata. I spędziłam ten dzień z wyjątkowymi kobietami, które od lat mnie wspierają. To ekipa programu "Kobieta na krańcu świata", dziewczyny, z którymi pracuję, a teraz razem tworzymy Fundację. Bardzo dużo im zawdzięczam. Ja i nasze podopieczne. 

Kogo będzie wpierała twoja fundacja? 

- Misją jest dawanie kobietom skrzydeł przez wyrównanie szans ekonomicznych, społecznych, prawnych i edukacyjnych. Zajmiemy się wsparciem afrykańskich dzieci z albinizmem. Właśnie zaczynamy zbiórkę na bezpieczny dom i schronienie dla Kabuli i innych dzieciaków z Tanzanii. Pomagamy dziewczynie, która żyje na wysypisku śmieci w Meksyku, a zamiast uczyć się i bawić, pracuje i wychowuje już własne dziecko. Chcielibyśmy dać jej szansę na edukację. Wierzę, że zmieniając życie człowieka, zmieniasz cały świat. 

Wierzysz, że możesz wszystko? 

- Każdy z nas może więcej, niż myśli, że może. 

Często słyszałaś jego odwrotność? 

- Tak. Słowem, które słyszałam najczęściej w życiu, było: "niemożliwe". Słyszałam je od dzieciństwa, kiedy chciałam zostać motocyklowym kierowcą wyścigowym. Podzieliłam się tą wiadomością i usłyszałam, że dziewczynki nie robią takich rzeczy. I od tego dnia powtarzano mi to tysiące razy. Myślę, że całe moje życie jest polemiką i zaprzeczeniem tego słowa. Im bardziej słyszałam, że coś jest niemożliwe, tym bardziej mnie to mobilizowało. W moim teamie to słowo nie istnieje. Bo słowa same w sobie też mają moc. Jeśli mówisz sobie, że nie dasz rady, to nie dasz, a jeśli powiesz, że dasz, to przynajmniej podejmiesz próbę. 

Kiedy ostatnio zrobiłaś coś, o co sama siebie nie podejrzewałaś? 

- O kochana, ja to się podejrzewam o wszystko! (śmiech) Ale dziś wiem, że możliwości każdej z nas, kobiet, są większe, niż nam się wydaje. To co nas ogranicza, to nasza wyobraźnia i strefa komfortu, z której niechętnie wychodzimy. Wiem więc, że mogę osiągnąć niemal wszystko, ale jest pytanie: czy strach mnie przed tym powstrzyma? Żeby było jasne, uważam, że strach to naturalna reakcja, ale chodzi właśnie o to, żeby pomimo strachu podejmować pewne wyzwania. Zrobiłam wiele rzeczy, które mnie wyrzuciły poza strefę komfortu. Jakiś czas temu nie sądziłam, że będę trenowała sztuki walki, ale to robię. Tak jak dawno temu zamarzyłam o skoku ze spadochronem i to zrobiłam, a dziś jestem licencjonowanym skoczkiem spadochronowym. Poszłam, zrobiłam kurs i skaczę. Po prostu. 

>>> Czytaj dalej na kolejnej stronie <<<