Przejdź na stronę główną Interia.pl

SHOW - magazyn o gwiazdach

Aleksandra Kwaśniewska: Chcę żyć w zgodzie ze sobą

Żyje z pieniędzy podatników? Mieszka w luksusowej willi, a może ma apartament nad morzem? Traci fortunę na ubrania? W rozmowie z Olą poruszyliśmy drażliwe tematy...


Reklama

Powiedziałaś ostatnio, że swoich wywiadów nie traktujesz zbyt serio.

- Mówiłam głównie o materiałach krążących w sieci. Ja udzielam niewielu autoryzowanych wywiadów, zwykle dwóch w roku. Cała reszta to miniwywiady, które przeważnie są robione po pokazie mody. Takich sytuacji nie potrafię traktować poważnie. Stoję z dziennikarzem, przed chwilą odbył się pokaz mody. Patrzyłam na modelki w ubraniach. Nie ma sensu dorabiać do tego większej ideologii. Jest potwornie głośno, nie słyszę samej siebie, drę się więc jak wariatka do mikrofonu. Co chwila ktoś mnie trąca, ktoś do mnie macha. Do tego pytania są w kółko te same, więc wymyślam coraz nowsze i coraz głupsze odpowiedzi, żeby było ciekawiej. Zważywszy na zasięg i żywotność materiałów pojawiających się w Internecie, nie jest to najmądrzejszy pomysł, ale nie będę przecież przy tej okazji nawiązywała do platońskich cieni w jaskini i redukcji dysonansu poznawczego. Gadamy o ciuchach, a ja nie jestem znawczynią mody. Gdybym miała ją ustawić na liście moich zainteresowań, to byłaby na szarym końcu.

Co w takim razie jest na początku?

- Podróże. Mam nieodpartą potrzebę zwiedzania świata. Zdarza się, że jestem spakowana dwa tygodnie przed wyjazdem, bo już nie mogę się doczekać. Nieskromnie przyznam, że jestem świetna w organizacji wyjazdów, które planuję również znajomym. Każdy kierunek jest dobry, ale szczególną miłością darzę te dalsze.

Jak dalekie?

- Na przykład Azję. Warto wiedzieć, że najwięcej zapłacimy za bilet lotniczy, ale na miejscu można spędzić fantastyczne wakacje za mniej, niż wynosi koszt wczasów w Kołobrzegu.

Czyli za ile? Azja jest uznawana za drogi kierunek!

- Możesz mieszkać na plaży w domku na palach za 10 dolarów za dzień. Jedzenie też będzie cię kosztowało kilka dolarów. A do tego masz obłędną przyrodę, ciepłe morze z rafą koralową i takie zachody słońca, że jest ci słabo z wrażenia.

Podróżujesz sama, z mężem czy z przyjaciółmi?

- Potrzebuję dzielić się wrażeniami. Nie widzę powodu, żebym leciała gdzieś sama, skoro mam z kim. Nie chciałabym tego odbierać moim bliskim. Dużo naszych późniejszych rozmów toczy się właśnie wokół tych wypraw. Wtedy wspomnienia są wspólne. Bardzo dużą rolę w tych podróżach odgrywa też jedzenie. 

Masz ulubiony przepis przywieziony z wakacji?

- Ostatnio green curry. Danie, które podbiło serce mojej mamy, więc muszę je robić coraz częściej.

Co jeszcze sprawia ci przyjemność?

- Wiele rzeczy. Warszawski Festiwal Filmowy osładzał mi jesień. Oglądam tam fantastyczne rzeczy, których nigdzie indziej nie można zobaczyć. Lubię też Film Food Fest, który jest wypadkową mojej miłości do filmu i jedzenia. Fajnie też jest siedzieć w domu i czytać, choć brzmi to strasznie banalnie. No i spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi. Ostatnio z koleżankami zintensyfikowałyśmy częstotliwość babskich spotkań i bardzo nam to służy.

Z jakimi osobami się przyjaźnisz?

- Jeżeli chodzi o moje babskie spotkania, są to dziewczyny na różnych etapach życia. Głównie jednak młode mamy, których dzień kręci się wokół dzieci i pieluch. Nasze spotkania pomagają im się wyrwać z rutyny domowego "dnia świstaka". Myślę, że dziś za mało się koncentrujemy na żywym człowieku. Życie przeniosło się na Facebook, pozamykaliśmy się w czterech ścianach, a komputer jest oknem na świat. A przecież to jest iluzja bycia w towarzystwie. Tak naprawdę jesteśmy coraz bardziej samotni.

Mówisz, że twoje przyjaciółki są już matkami. A ty jak widzisz siebie za 5, 10 lat?

- Mam nadzieję, że będę miała szczęśliwe życie rodzinne, które pogodzę z satysfakcjonującym życiem zawodowym. Zależy mi, bym była w zgodzie ze sobą. I nie chcę czuć, że ktoś mi coś narzuca. Że robię coś tak, jak komuś się podoba.

Żałowałaś kiedyś, że weszłaś do show-biznesu?

- Staram się nie żałować rzeczy, które zrobiłam, tylko tych, których nie zrobiłam. Ale gdybym osiem lat temu wiedziała, że mogę się odnaleźć w pracy w mediach, to nie zaczynałabym kariery od "Tańca z gwiazdami", bo ten program natychmiast spozycjonował mnie jako celebrytkę. To łata, którą potwornie ciężko jest odkleić. Gdybym wiedziała to wtedy, inaczej budowałabym swoją pozycję, bardziej od strony zawodowej. W końcu mam dyplom z psychologii zdany na samych piątkach. Mogłam próbować zaistnieć jako dziennikarka od tematyki psychologicznej. Ale wtedy jeszcze nie sądziłam, że to coś dla mnie.

Wrócisz kiedyś do psychologii?

- To pewny zawód... Na razie odłożyłam ją na półkę, chociaż przydaje mi się ona w życiu. Myślę, że mój promotor jest załamany moimi poczynaniami, bo, jego zdaniem, byłam bardzo dobrze zapowiadającym się psychologiem. 

Dowiedz się więcej na temat: Aleksandra Kwaśniewska | ślub