Przejdź na stronę główną Interia.pl

Inferno: "Ślub" Anny Augustynowicz

Anna Augustynowicz inscenizuje klasyczny dramat Witolda Gombrowicza z właściwą sobie estetyczną ascezą, pozwalając wybrzmieć metafizycznemu wymiarowi tekstu. Jednocześnie wyraźnie go skraca i kondensuje, a aktorzy Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu i Teatru Współczesnego w Szczecinie, zostają przez nią pokierowani w sposób, jaki uniemożliwia skrycie się za kolejnymi maskami, czy może nawet bardziej - gombrowiczowskimi gębami.

Zamiast tego widzowie oglądają chociażby słynny pojedynek Henryka (Grzegorz Falkowski) z Pijakiem (Arkadiusz Buszko), który odsłania symboliczne warstwy wykreowanej na scenie rzeczywistości. Wszak znajdujemy się przez cały czas we śnie głównego bohatera, który desperacko usiłuje zapanować nie tyle nawet nad własną egzystencją, co zdecydowanie bardziej - dotrzeć do kwestii ostatecznych i odnaleźć filozoficzny sens. Reżyserka przewrotnie wydobywa tu z jednej strony metateatralny aspekt sytuacji wyjściowej, z drugiej zaś - zastanawia się nad nośnością i siłą rażenia wspaniale wypowiadanych na scenie absurdalno-poetyckich fraz Gombrowicza.

Reklama

Scenografia stale współpracującego z Augustynowicz Marka Brauna jest do bólu minimalistyczna. Kilka taboretów, stół, szara ściana, małe schody i konfesjonał, a właściwie może bardziej - jego zarys - budują oszczędny świat przedstawiony na co najmniej kilku poziomach. Fabularnym: snu, marzeń i tęsknot Henryka;  konstrukcyjnym: samej inscenizacji i tego, co ją wyznacza oraz ontologicznym: materialnej obecności w teatralnym "tu i teraz". Opolsko-szczeciński "Ślub" jest nie tylko wierny z ducha i myśli genialnemu literackiemu pierwowzorowi, ale po raz kolejny udowadnia niesamowite i konsekwentne stylistycznie zdolności adaptacyjne reżyserki.