Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wyspa, drzewo, zamek

Możliwości wyspy

Reklama

Na wyspie Mull jest więcej owiec niż ludzi. Wyspiarze, Szkoci, zostali stąd przegnani 200 lat temu podczas wysiedleńczej akcji Highland Clearances. Anglicy chcieli w ten sposób osłabić klanową strukturę Szkocji i gaelicką kulturę. Cameronowie i MacAlpinowie z kamiennych pasterskich chatek trafili na pokłady statków płynących do Ameryki, dając początek kanadyjskiej Nowej Szkocji. Dziś na wyspie próbują osiedlać się ekopionierzy. Otwierają pensjonaty, kempingi na wybrzeżu Loch na Keal, restauracje rybne czy jak Bob Ryan - warsztat tkacki Ardalanish Weavers.

Drogę do Bunessan, niegdyś pasterskiej osady, okupują owce i zaczynam wątpić, że wiedzie dokądkolwiek. W końcu jest drogowskaz do ekofarmy. W szopie huczą antyczne krosna obsługiwane przez dziewczyny w ochraniaczach na uszy. Lisa i Martha okazują się... studentkami Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych ze Sztokholmu.

- Tkanie z organicznej przędzy na tak muzealnych maszynach to forma sztuki - tłumaczy Lisa. Poza tym nikt nie ma takich owiec. Ryan, założyciel Ardalanish Weavers, jest Szkotem z krwi i kości. Jego przedsięwzięcie to coś więcej niż ekstrawagancja znudzonego czterdziestolatka. Bob jest pozytywistą.

- Chcę udowodnić, że na Mull da się żyć, wracając do korzeni. W Bunessan mieszkało 600 osób, teraz jestem tylko ja, ale to się zmieni. Miejscowi zaglądają, dziwią się, dopytują... I tylko skromność nie pozwala mu dodać, że tkaniny z logo Ardalanish Weavers sprzedają się w najlepszych butikach Londynu.

Katedra Morza

"Ta stworzona przez naturę konstrukcja przewyższa Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie", napisał w 1772 roku o wyspie Staffa pierwszy Brytyjczyk, który postawił na niej stopę. Powstała wskutek erupcji wulkanu 55 milionów lat temu, wyspa przypomina pęk omszałych bazaltowych zapałek. Anglicy nazwali ją ósmym cudem świata, a w jej stronę ruszyły pielgrzymki artystów. Walter Scott, William Turner, Juliusz Verne - każdy upamiętnił wycieczkę stosownym dziełem. Największy rozgłos zyskała uwertura Hebrydy Feliksa Mendelssohna, którego oczarowały odgłosy fal w akustycznej grocie Fingal’s Cave u stóp wyspy. I ten właśnie utwór ma w zwyczaju serwować przez megafon swojego stateczku Colin Morrison, armator Turus Mary, jedynego "połączenia" z wyspą.

Na szczęście dla Staffy nie jest to prom nastawiony na masowe zwiedzanie, ale rodzinny biznes ojca i syna, dwóch radosnych wyspiarzy, strażników rezerwatu. Na pokładzie mamy zarówno niemieckiego ornitologa z zestawem do podglądania maskonurów, jak i wytatuowaną rodzinkę z robotniczego Sheffi eld. Wolno nam spędzić na wyspie godzinę. Akurat tyle, by nie zaszkodzić ptactwu i wydrom. Morze jest wyjątkowo spokojne i Colin robi niespodziankę. Zabiera nas na otwarty ocean. Wyłącza motor. Łódka podskakuje na falach. Nie wiemy, co się wynurzy. Milkną wszyscy, nawet hałaśliwa angielska rodzinka. Wreszcie JEST! W odległości kilku metrów od łódki wynurza się spory płetwal. - Piękna sztuka, napiszę o tym na blogu! Nie zamieniłbym swojej pracy na żadną inną - dodaje kapitan Colin Morrison, filolog.

Siedem kroków długa

Fionnphort, wioska na zachodnim cyplu Mull, składa się z kilku domów, tawerny i parkingu. Prom na wyspę Ionę nie zabiera aut. Jej 175 mieszkańców obywa się bez nich. Od brzegu do brzegu można przejść w godzinę. Według legend Iona jest "odpryskiem" Atlantydy. O jej boskich mocach przekonani byli zarówno druidzi grzebiący tu wodzów, jak i Święty Kolumba, pierwszy misjonarz Wysp Brytyjskich. Wojowniczy mnich przybył tu z Irlandii w trzcinowej łodzi w Zielone Świątki 563 roku. Opactwo, które założył, stoi do dziś.

Kolumba przetrwał w opowieściach jako cudotwórca. I dziwak. Nie tolerował na wyspie krów i kobiet. Gdzie krowa, tam kobieta, a gdzie kobieta - tam złe uczynki, twierdził święty. Za nieczyste uważał także żaby i ślimaki. Kobiety po raz pierwszy zamieszkały na wyspie dopiero 600 lat później, kiedy król Reginald założył tu pierwszy zakon żeński. Zrujnowane w czasach reformacji opactwo zostało odbudowane siedemdziesiąt lat temu przez ekumeniczne stowarzyszenie Iona Community. Praktyki? Wycieczki po wyspie i lektura Biblii. Medytacjom sprzyja osobliwa cisza i śródziemnomorska uroda krajobrazu.

Kiedy wsiadam na ostatni prom, z Iony rozlega się dźwięk dud. Grajka nie widać, jego instrument ma za to moc orkiestry. Dźwięk piszczałek wypełnia zatokę. - "Oh ro soon shall I see them", nuci pod nosem gaelicką pieśń siedzący obok mnie Szkot. - "Oh soon shall I see them, the mist covered mountains of home" (Wnet znów ujrzę je, ojczyzny szczyty we mgle).

Więcej informacji o Szkocji na: www.visitbritain.pl i www.visitscotland.com

Grażyna Saniuk-Woźniak

Twój Styl 06/2011


Dowiedz się więcej na temat: Szkocja | podróże | zabytki | turystyka | klify | przyroda | Wełna | szycie | zamek | zamki | wyspa | szef | duma | Klan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje