Przejdź na stronę główną Interia.pl

Upał i sztuka

Metropolia rzymskiej prowincji Galii Narbońskiej to miasto, w którym antyk wygląda zza każdego rogu. Bardziej tu rzymsko niż w dzisiejszym Rzymie. Do tego na każdym kroku czytelny ślad van Gogha i Gauguina. Oraz południowe rozleniwienie.

Ekstraklasa antyku

Nie ma chyba na świecie (włączając w to słynny zbiór Muzeów Watykańskich) tak rozległej kolekcji rzeźbionych sarkofagów wczesnochrześcijańskich. W historii sztuki niektóre z tych zgromadzonych w Arles (np. tzw. sarkofag małżonków, orantki) uchodzą za przełomowe, najważniejsze. 20 lat temu rozbudowano (a właściwie zbudowano na nowo) Muzeum Antycznego Arles, do którego przeniesiono większość miejscowych starożytności - od rzymskich rzeźb poprzez mozaiki do sarkofagów właśnie. Nie do przeoczenia.

Mąka i woda 

Reklama

W Fontvieille tuż pod miastem, wśród gajów oliwnych stoją ruiny akweduktu, który w czasach rzymskich doprowadzał wodę do Arles. Akwedukt to mało powiedziane. Wraz z tzw. młynami z Barbegal tworzył system antycznych maszynowni hydraulicznych. Płynąca pod ciśnieniem woda napędzała osiem kół, które z kolei wprawiały w ruch koła młyńskie, zapewniając miastu mąkę. Nigdzie na świecie nie zachował się tak rozbudowany rzymski system mechaniczny.

Ucho (i oko)

W Arles Vincent van Gogh spędził większość z ostatnich dwóch lat życia. Tu, w żółtym domu, miała powstać jego wymarzona kolonia artystyczna. Tu po gwałtownej kłótni z Paulem Gauguinem obciął sobie ucho i na wyraźne żądanie mieszkańców miasta został zamknięty w szpitalu Hôtel-Dieu. Szpitalowi, w którym artysta spędził zaledwie dwa tygodnie, poświęcił tylko dwa obrazy. Wystarczyło to jednak, by dawny Hôtel-Dieu stał się dziś miejscowym centrum sztuki holenderskiego malarza i obiektem pielgrzymek jego wyznawców. Ciekawostka: szpital został odrestaurowany na podstawie obrazu van Gogha.

Łazienki cesarskie

Cesarz Konstantyn miał to do siebie, że nawet w najodleglejszych prowincjach zaprowadzał chrześcijaństwo i zakładał termy. Te w metropolitalnym mieście Galii Narbońskiej były przeogromne. Chociaż do dziś, po 16 stuleciach od budowy, zachowało się niewiele łaziebnych budynków, nadal robią wrażenie.

Byki i Ronini

Pochodzący z I w. amfiteatr to wizytówka miasta. Kiedyś odbywały się tu wyścigi rydwanów, dziś (zazwyczaj bezkrwawe) - korridy. Jednak w Wielkanoc i w pierwszym tygodniu września urządza się tu zarówno ucieczkę przed bykami ulicami miasta, jak i klasyczne korridy, w których giną byki. Arena w Arles stanowiła też scenerię dla dzikiego pościgu motocyklowego w głośnym filmie akcji Ronin z Jeanem Reno i Robertem De Niro.

Fotospotkania

Najsłynniejsza impreza Arles? Spotkania - doroczny festiwal fotografii. Zaczyna się z początkiem lipca i trwa do połowy września. Niezliczone wystawy (także nocne), wykłady i warsztaty ze światową pierwszą ligą fotografów.

Superrzeźba

Jeden z najważniejszych kościołów średniowiecznego świata. Co o tym świadczy? Fryderyk Barbarossa koronował się tu na cesarza (XII w.), Augustyn z Canterbury tutaj został namaszczony na pierwszego biskupa świeżo ochrzczonej Anglii (VI w.), zwłoki św. Trofima zostały przeniesione tu z cmentarza Alyscamps, mimo że przy oryginalnym pochówku asystował sam Chrystus (zob. Pola Elizejskie obok). Dzisiejszy kościół pochodzi z przełomu XI i XII w., a jego słynny monumentalny portal zachodniej fasady jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych średniowiecznych zabytków Europy.

Sąd Ostateczny i Chrystus na Majestacie w wizji św. św. Jana i Mateusza stanowią tu część spójnego detalicznego programu. Być może jeszcze bogatszą i złożoną całość stanowią rzeźby głowic kapiteli klasztoru, który w XII, XIII i XIV w. do kościoła dobudowali kanonicy regularni. Całość stanowi prawdziwą perłę sztuki dojrzałego średniowiecza. Można zwiedzać i kościół, i klasztor.

Pola Elizejskie

Alyscamps, czyli po oksytańsku Pola Elizejskie, tak nazywa się jedna z najsłynniejszych i największych tak dobrze zachowanych nekropolii świata rzymskiego, wzniesiona tuż za murami miasta. Kiedy do Arles w IV wieku zawitało chrześcijaństwo, to właśnie tu miał spocząć pierwszy biskup i patron miasta św. Trofim. Jeśli nawet rzymskie sarkofagi nie wywołują w nas emocji, warto pamiętać, że według podań na pogrzeb św. Trofima na Alyscamps przybył sam Chrystus, zostawiając na grobowcu odcisk kolana.


U Van Gogha

Knajpka uwieczniona na obrazie Taras kawiarni w nocy nazywa się dziś Café Van Gogh i robi wszystko, by wyglądać dokładnie tak, jak na słynnym płótnie. Warto przystanąć i zrobić zdjęcie, ale siadać - raczej nie. Kawiarnia od lat ma opinię miejsca spod ciemnej gwiazdy.

Dłużej klasztora...

...niż przeora. Potężne benedyktyńskie opactwo w Montmajour leży zaledwie cztery kilometry od miasta. Największy klasztor Prowansji ufundowano w wieku X i stale rozbudowywano. Kres życiu klasztornemu położyła rewolucja francuska. Dziś dawne opactwo można zwiedzać. Organizuje się tu również wydarzenia towarzyszące festiwalowi fotografii.

Łukasz Modelski
Twój STYL 9/2015

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje